| Platforma bez twarzy |
|
|
|
| Co tam Panie w polityce |
| poniedziałek, 28 lipca 2008 13:19 | Wpisany przez Grażyna Zamorska |
|
Aktualnie dosyć łatwo jest napisać tekst o partii z której niedawno bez najmniejszych podstaw mnie wyrzucono.
Dziś, organizatorom tej haniebnej akcji z krakowskiej PO a szczególnie Katarzynie Matusik –Lipiec, mogę tylko publicznie powiedzieć: „ działaliście ściśle według ubeckich wzorów, ale… mimo to zrobiliście mi przysługę”. Jak bym się teraz czuła będąc w jednej partii z Palikotem, Niesiołowskim, Sikorskim, Kutzem, czy Ludwiczakiem? Nie chcę się wypowiadać na temat polityki prowadzonej przez PO na szczeblu centralnym. Jestem jednak sekretarzem Zarządu Głównego Towarzystwa Obrony Zachodnich Kresów Polski i z tego tytułu mam prawo zaapelować do Kazimierza Kutza, aby nie jątrzył na temat narodu śląskiego i nie starał się zrobić z polskiego Śląska dodatkowego landu. K. Kutz zrobił sobie nazwisko jako reżyser głównie na filmach o śląskich powstaniach a jako polityk(???) stara się pokazać, że heroiczna walka tysięcy śląskich powstańców była nie tylko niepotrzebna ale wręcz szkodliwa. Gdy Kazimierz Kutz może publicznie porównywać Barbarę Blidę z Wojciechem Korfantym to ja też mogę napisać, że jest on wyższy od Romana Giertycha. Na bieżąco śledzę to co się dzieje w Platformie Obywatelskiej w Krakowie. Pamiętam jakie głosy podnosiły się w tej partii, gdy poprzedni rząd dokonywał często niezrozumiałych dla opinii publicznej nominacji na różne stanowiska. Jednak zawsze starano się przynajmniej o zachowanie jakichś pozorów przyzwoitości. Tymczasem nominacja Grzegorza Lipca do Rady Nadzorczej Agencji Mienia Wojskowego w Krakowie a później farsa z konkursem na dyrektora tej agencji, który musiał wygrać absolwent politologii miejski radny PO Grzegorz Stawowy spowodowała, że moja wiara w polityczną poprawność „ojca chrzestnego” tych nominacji, ministra Bogdana Klicha zmalała do zera. Jak zwykle nie zawiodła mnie też dzielnicowa radna z Żabińca, Katarzyna Matusik – Lipiec, która z racji zasiadania w krakowskich władzach PO, usiłuje wymóc na mądrym i suwerennym w decyzjach wojewodzie Jerzym Millerze organizowanie konkursów na stanowiska publiczne według metody zastosowanej przez ministra Klicha w krakowskiej AMW. Tymczasem wojewoda dosłownie rozumie słowo „konkurs” i wygrywają je najlepsi. W związku z czym dzielnicowa radna i posłanka w jednej osobie nie ma czym się „odwdzięczyć” pewnej grupie działaczy, za pomoc w czasie ostatniej kampanii wyborczej do sejmu. Starając się wymóc na wojewodzie jakieś etaty dla nich poprzez bezpardonowy atak Matusik –Lipiec pokazuje swoją, polityczną naiwność. A może w tej sprawie chodzi już tylko o uratowanie twarzy? Spodobała mi się też spokojna i rzeczowa obrona wojewody przez posła Jarosława Gowina. Wyraźne opowiedzenie się Bogdana Klicha, poprzez mocno wątpliwe polityczne nominacje, po tej nieciekawej stronie w krakowskiej Platformie, pokazuje, że poważnie rozważa on wysunięcie swojej kandydatury na stanowisko prezydenta miasta w 2010. Wygląda więc na to, że Jacek Majchrowski może być pozbawiony poparcia „grupy Matusikowo - Lipcowej” w pierwszej turze wyborów prezydenckich 2010 na rzecz urzędującego ministra obrony. W drugiej turze już je odzyska, bo nie ulega wątpliwości, że Bogdan Klich, mając takich sojuszników, podzieli los swojego poprzednika Tomasza Szczypińskiego z 2006r, czyli sromotnie przepadnie w pierwszej turze. Ciekawi mnie tylko po której stronie stanie przewodnicząca Dzielnicy IV Teodozja Maliszewska, wybrana na wniosek Katarzyny Matusik –Lipiec. Może tam dojść do różnicy zdań bo ktoś tam pracuje u wojewody, ktoś jest miłośnikiem starych fortów, a ktoś inny jeszcze, z racji nieciekawej przeszłości politycznej, może być mało samodzielny w decyzjach… Niedawny przykład Jana Rokity pokazuje, że do swoich biurowych pracowników należy mieć mocno ograniczone zaufanie, co niniejszym przypominam. |








