| Cyniczne “nawrócenie” eurodeputowanych |
|
|
|
| Co tam Panie w polityce |
| czwartek, 16 kwietnia 2009 14:04 | Wpisany przez Jerzy Bukowski |
|
A co dopiero, kiedy ekspiacja jest zbiorowa. Czy można jednak wierzyć w szczerość takiego masowego przyznania się do błędu. Z taką sytuacją mamy właśnie do czynienia w głośnej już sprawie - głównie dzięki opublikowanemu m.in. w poland.us bardzo zdecydowanemu stanowisku Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie - głosowania 22 polskich eurodeputowanych przeciw zgłoszonej przez ich koleżankę Hannę Foltyn-Kubicką poprawek do rezolucji Parlamentu Europejskiego „Sumienie Europy a totalitaryzm”, mających na celu wpisanie do niej rotmistrza Witolda Pileckiego i ustanowienie Międzynarodowego Dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem w rocznicę jego śmierci. Teraz, kiedy lista tych polityków zaczęła krążyć po wielu krajowych portalach internetowych, a "Nasz Dziennik" zamieścił na pierwszej kolumnie obszerny artykuł na ten temat, przestraszyli się oni, że mogą stracić sporo głosów w zbliżających się wyborach do kolejnej kadencji PE. Dlatego też z brukselskiego biura prasowego frakcji, skupiającej eurodeputowanych Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego nadeszła do Polski informacja, że doszło do pomyłki i posłowie „dokonali korekty głosowania”. - Od początku zapowiadaliśmy, że poprzemy tę poprawkę. Ale na skutek technicznego błędu doszło do pomyłki. Stąd korekta głosowania – powiedział serwisowi tvp.info Jacek Saryusz-Wolski (PO). Przypomniał też, że przepisy PE pozwalają na poprawienie głosu w ciągu dwóch tygodni od głosowania. Wcześniej podobnej korekty dokonała eurodeputowana Genowefa Grabowska. Zrobiła to jednak jeszcze tego samego dnia, a nie dopiero po dwóch tygodniach. Posłowie tłumaczyli się w rozmowie z tvp.info pomyłką w ściągawce, którą dostali przed głosowaniami poprawek, zgłoszonych przez Foltyn-Kubicką. Jest to jednak dosyć dziwne wyjaśnienie, ponieważ Janusz Onyszkiewicz powiedział "ND", że do takiego, a nie innego głosowania zobligowały ich władze frakcji, do której należą w PE. Jeszcze bardziej zdumiewające jest zaś to, że opamiętali się dokładnie w dniu, w którym opiniotwórcza gazeta ogłosiła listę ich nazwisk. W zbiorowe nawrócenie nie wierzy też autorka poprawek, która tak skomentowała je na swoim blogu w Salonie 24: No cóż, ja odbieram stanowisko tych eurodeputowanych, którzy nagle po niemal dwóch tygodniach przypomnieli sobie, że źle zagłosowali, wyłącznie w kategoriach politycznego cynizmu. Zorientowawszy się, jak ogromna afera wybuchła z powodu podniesienia przez nich rąk przeciw bohaterowi narodowemu, postanowili zrzucić odpowiedzialność na urządzenia techniczne i nieprecyzyjną ściągawkę. Tylko zapomnieli wcześniej uzgodnić to między sobą, stąd obnażająca ich prawdziwe intencje wypowiedź Onyszkiewicza. A mnie nasuwa się na marginesie tej przykrej sprawy jeszcze jedno pytanie, które zadał jeden z internautów w Salonie 24: czy gdyby frakcja polityczna w PE ustaliła, że należy zgłosić ustawę o kolejnym rozbiorze Polski, to nasi eurodeputowani równie posłusznie głosowaliby za nią, mając w pogardzie swoją ojczyznę? Obawiam się, że przynajmniej niektórzy z nich tak właśnie by, niestety, postąpili, tłumacząc to później awarią sprzętu, albo - co gorsze - broniąc swojej decyzji odwołaniem się do popularnej wśród części zachodnich polityków koncepcji likwidacji staromodnych państw na rzecz Europy regionów. |









Wedle Biblii większa jest radość z nawrócenia jednego grzesznika niż z dobrych uczynków wielu sprawiedliwych i bogobojnych ludzi.