Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Co tam Panie w polityce Magistracka Debata Europejska
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Magistracka Debata Europejska PDF Drukuj Email
Co tam Panie w polityce
piątek, 29 maja 2009 10:08 | Wpisany przez Grażyna Zamorska

Debatę zorganizował Dziennik Polski  wraz ze Stowarzyszeniem Gmin i Powiatów Małopolskich.

Uczestniczyli w niej Janusz Onyszkiewicz - Centro Lewica,  Róża Thun  PO, Andrzej Szejna  -  SLD-UP, Bogusław Sonik  PO ,Paweł Kowal  PiS  Krzysztof Szczerski PiS Krystyna Zając  Prawica Rzeczpospolitej, oraz Wojciech Wierzejski - Libertas. Obecna była również posłanka Senyszyn kandydująca z listy SLD UP ,która stanowi duże zagrożenie dla jej lidera.
Debatę prowadził redaktor naczelny „Dziennika Polskiego" Piotr Legutko.
Na rozgrzewkę  każdy z dyskutantów miał odpowiedzieć na pytania;
- dlaczego kandyduje do Parlamentu Europejskiego z Małopolski ?
- jak przekona do siebie wyborców ?
Róża Thun   zachwalała UE okrągłymi sloganami jak przystało na pracownika etatowego tej instytucji. Martwiła się frekwencją , bo rzeczywiście  sala obrad UMK-gdzie odbywała się debata- świeciła pustkami. Uspakajała samą siebie tłumacząc tę pustkę niewiedzą ludzi o UE  , a zapomniała przecież o tym , że ludzie są  zniesmaczeni polityką ,a szczególnie   „ wysokimi standardami” jakie reprezentuje partia , która wystawiła ją na swoją listę jako tzw. „spadochroniarza”   Zresztą  takich  spadochroniarzy na innych listach wyborczych nie brakowało w tej  debacie,.
bo i Paweł  Kowal , Janusz Onyszkiewicz  oraz Andrzej  Szejna,  wszyscy z Warszawy. Dlatego też zasadne wydaje się zawołanie z piosenki  Sikorowskiego       i Turnaua:   „Nie przenoście nam stolicy do Krakowa”
Tak się złożyło, że jedynymi reprezentantami Małopolski  w tej  debacie byli Krystyna Zając z  Prawica Rzeczpospolitej,  Krzysztof Szczerski   PiS   oraz Bogusław Sonik  PO. Po krótkich wystąpieniach  wszystkich dyskutantów  prowadzący dziennikarz starał  się zadać wszystkim uczestnikom tej dyskusji tzw. „niewygodne pytania”. Onyszkiewicz  dostał pytanie o ostatnią rezolucję w PE ;a dotyczącą rotmistrza Pileckiego, Thun  o fundacji  Schumana, Szejna o sferę  obyczajową , która silnie jest lobowana we  frakcji socjalistycznej  Sonik   o marnotrawieniu przez europosłów pieniędzy  UE ( delegacje , podróże itp ), Kowal o to czy spoty PiSu za bardzo  nie zajmują się w kampanii sytuacją w kraju  zamiast sprawami europejskimi, Szczerski  o traktat Lizboński czy Polska powinna go podpisać czy nie, Zając czy nie uważa, że jej ugrupowanie zajmuje się tylko sprawami ideologicznymi, a przecież nie tylko o to chodzi w UE , Wierzejski  czy nie obawia się ,że będąc w partii ponad narodowej jaką jest Libertas  nie będzie miał szans walczyć o sprawy Polskie gdyż zostanie zmarginalizowany przez ten ponadnarodowy twór. Stwierdzam ,że dla większości pytania te były niewygodne i musieli się mocno nagimnastykować żeby wyjść  z tej  opresji obronną ręką Najlepiej dał sobie radę  Szczerski ,co nie dziwi, bo można o nim powiedzieć, że sprawy unijne ma w jednym palcu. Bardzo podobało mi się jego stwierdzenie gdy powiedział, że Państwa mają posiadać Unię E europejską ,a nie  Unia Europejka ma posiadać Państwa.
W trzeciej części debaty przyszła kolej na pytania z sali . Niebanalne pytanie zadał prof. Orkisz który zapytał o problemy polskiej nauki w kontekście UE Skrytykował jego zdaniem niedobry pomysł struktur edukacji akademickiej 3+2  uznał ,że to był błąd i powinno się z powrotem przejść do systemu 5-letniego. Jego stanowisko poparł Szczerski i dodał, że my jako Państwo więcej pieniędzy dajemy na naukę do wspólnej kasy niż dostajemy z Unii na nią w postaci różnych dotacji i trzeba walczyć oto aby zmienić te proporcje. Mieczysław Gil  pytał  o incydent  który nie dawno miał miejsce w Parlamencie Europejskim , a mianowicie nie wpuszczono do  budynku grupy Polaków gdyż  mieli z sobą symbol narodowy jakim jest nasza flaga. Zarówno nikt  z obecnych europosłów jak i Róża Thun, nie potrafili wytłumaczyć dlaczego tak się stało.
Drugie  pytanie Gila dotyczyło sprawy stoczni gdańskiej, a w szczególności tzw, pomocy publicznej. Zarzucił Sonikowi , że w swoich wywiadach na ten temat posługuje się nieprawdziwymi danymi ,  prezentując oficjalnie inne stanowisko a w prywatnych rozmowach inne.  Sonik, złapany na kłamstwie, był cały czerwony i coś usiłował pokrętnie tłumaczyć  ale nic mu z tego   nie wyszło.  Naciskany przez Gila, musiał  w końcu przyznać, że do mediów mówi to co jest zgodne z oficjalną linią Platformy Obywatelskiej, do której  należy, ale  prywatnie  uważa to samo co Gil.
 Równie  niewygodne pytanie na zakończenie dostała Thun na temat rekomendacji niemieckiej chadecji dla przedstawicieli związku wypędzonych, na które nie miała żadnych sensownych argumentów, poza tymi że starała się rozmydlić
tę bulwersującą sprawę. W sukurs przyszedł jej Sonik, który bronił naszych kontaktów z Niemcami, uważając, ze dobre kontakty z nimi to polska racja stanu. Według Sonika sprawa wypędzeń  jest marginalna. Nie mogę się z tym zgodzić, przypominając sobie jak kilka tygodni temu Sonik  otwierał na Małym Rynku w Krakowie wystawę „Wypędzeni” Wtedy jakoś sprawę wypędzonych widział inaczej, ponieważ chciał pozyskać środowiska Kresowiaków, choć ich mocno zirytował. Świadczy o tym autorytatywna opinia Romana Hnatowicza, oburzonego nieprawdziwymi danymi w podpisach pod zdjęciami  wystawy.  Zarówno na przykładzie danych pomocy publicznej dla stoczni jak i danych wypędzonych z naszych kresów Wschodnich, widać, że Sonik ma problemy z właściwą ich interpretacją .
Wracając do debaty w Radzie Miasta Krakowa wyszłam z niej z niesmakiem. Powodem było zachowanie kandydatki PO Róży Thun, wspominającej coś o swoim arystokratycznym pochodzeniu, czego tam w najmniejszym stopniu nie zuważyłam. Wręcz przeciwnie, . na jej przykładzie widać, jak może skandalicznie zachowywać się osoba, która nagle  wpadła   w machinę brutalnej  indoktrynacji swojej partii. Docinki, przerywanie innym, machanie rękami, arogancja to teraz widać standardy wśród europejskiej arystokracji. Smutne to standardy, oj smutne p. hrabino. Gdy do tego dodam  ten sam, mało ciekawy strój (marynarka w kolorze kobaltu) na „wszystkie okazje „ to nic ująć nic dodać.