Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Co tam Panie w polityce Jak się okazuje – Błonia temat wiecznie żywy
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Jak się okazuje – Błonia temat wiecznie żywy PDF Drukuj Email
Co tam Panie w polityce
piątek, 19 czerwca 2009 10:58 | Wpisany przez fsd

Została wzniecona dyskusja wokół imprez na Błoniach.

Ci, którzy problem poruszyli, mówią nie o imprezach na Błoniach w ogóle, tylko o imprezach – koncertach rockowych, odbywających się dokładnie w miejscu skały papieskiej upamiętniającej Msze Papieskie i w terminach związanych z pamięcią naszego Ojca Świętego.

 

Przypadkiem jest to różnica.

Tak jak „przypadkiem”parady równości (?) i inne podobne imprezy chcą koniecznie kolidować z uroczystościami kościelnymi i jak „przypadkiem” usytuowano balon precyzyjnie zasłaniający widok Skałki z Wawelu. Za komuny przewodnicy właściwie Skałkę to mieli omijać szerokim łukiem. Myśl ta nie ginie i jest komuś potrzebna i warto się zastanowić komu i po co. To na marginesie dającym jednak pewne tło .

Szerszy to temat, więc wróćmy do Błoń.

Dla wielu to miejsce – głaz na Błoniach - jest ważne. Zatrzymują się, palą znicze, w końcu i poświęcają pamięci Ojca Świętego chwilę modlitwy.

Dla iluś tam nie ma to znaczenia, a cała wiara to gusła i manipulacja tłumem.

Dla tych to, za przyczyną pamięci wydarzeń związanych z Błoniami, są one sakralizowanym wygonem. To nie jest moje określenie. Cytuję je tylko za pewnym krakowskim radnym onegdaj walczącym z powodów czysto biznesowych w sprawie budowy supermarketu w najbliższym otoczeniu Błoń, z ich użyciem włącznie.

Jednych drudzy nie przekonają, choć gdy uznamy prawa demokracji, to moglibyśmy policzyć Tych, który pielgrzymowali na Msze Papieskie i uczestników koncertu. Nie jest to jednak do końca dobry argument. Raz, że demokracja każe szanować prawa mniejszości (ale i zauważmy też i  domaga się ona szanowania prawa większości poprzez mniejszość – o czym na przykład homoseksualiści wolą nie pamiętać), dwa, że na Msze przychodzili ludzie wiary, a na koncert młodzi ludzie przychodzą dla rozrywki i tam dopiero, bywa,  są nakłaniani, agitowani, do wiary ale w przewagę „mieć” i w wszechwładzę zła – coś zupełnie przeciwnego do tego, co znajdujemy w nauczaniu papieskim. Nazywa się to indoktrynacja tyle, że nie technikami łopatologicznymi a wypracowanymi wiedzą marketingową. Uznając jednak prawa demokracji – to nie dyskutując kwestii ilościowych, mam jak sądzę pełne i zasadne prawo domagać się skutecznie, przynajmniej  uszanowania miejsca i pamięci dla mnie drogich. I tyle.

Pamięci – a ta jest sygnowana też datami.

Nie wolno też równolegle nie pamiętać o młodzieży. Jakiej jej chowanie – taka przyszłość. Zachowanie elity lub jej lekkomyślna utrata z wszystkimi tego konsekwencjami

Zauważmy – medialna dyskusja jest kierowana na Błonia w ogóle. Chodzi tymczasem w istocie o jedno konkretne miejsce i o konkretne daty.

Manipulacja jest oczywista, bo nikt nie będzie się upierał przy zamknięciu całych Błoń dla imprez w ogóle. Taki zamiar sugeruje ton wypowiedzi wyśmiewających  projektodawców myśli o ochronie tych wartości. Szydzenie i wyśmiewanie tego rodzaju inicjatyw jako nonsensów co robi się zupełnie świadomie dla uniknięcia rzetelnej dyskusji, jest w ramach tzw. tolerancji inaczej, działającej w tłumie ogłupionym  PR, po prostu socjotechniką.  Dyskusja jest niebezpieczna - bo ujawniłaby manipulację. Proste to jak konstrukcja cepa. I widać ten cep dziś działa, a nie rozum, Skoro różniste i poważne osoby, tego nie zauważają, to jednak znaczy, że rozum śpi.

Dobranoc – tylko z czym my się obudzimy? 

Projektodawcy, i to jasno, mówią – chcemy bronić szacunku dla miejsca i dla pamięci.

Chcą też chronić Błonia w ogóle, jako wartość ważną dla Krakowa. Lecz inicjatywa odnosi się bardziej do czego innego. Czy trzeba dowodzić wartości takich rzeczy jak pamięć, wartości wspólnotowe, wiara, poczucie honoru, ciągłości i odpowiedzialności – o których mówił Papież? 

Dość jest jednak oczywiste, że dla deweloperów, ludzi interesu, dla których świat wartości zamyka się do rzeczy policzalnych, a historia, sentyment, pamięć, wiara  to są rzeczy dla naiwnych i nieskutecznych – taki szmat terenu w centrum miasta, to gigantyczna forsa leżąca odłogiem. Zbiegi są więc podejmowane ruchami – pojedynczymi, - na zasadzie kropla drąży skałę. Takie ruchy robaczkowe. Przecież, gdyby ktoś, dziś wyskoczył z projektem zabudowy Błoń – byłby jeszcze wrzask co niemiara. Inna sprawa – jak długo? Szkoda jednak czekać. No to – może tu się coś uszczknie, może tu się kogoś przekabaci lub otumani, może się uda. I tak; zaczęto od IVACO, - budowa supermarketu na boisku treningowym Cracowii pod pozorem ratowania Klubu i z użyciem kiboli jako środka nacisku, potem zamiar likwidacji drzewostanu (trudno to inaczej nazwać choć formalnie – mówimy o cięciach pielęgnacyjnych, co też jest miarą cynizmu), potem budowa (tym razem pod hasłem „remont Juvenii”) budynku o wysokości bliskiej IVACO, tyle, że po drugiej stronie Błoń. W tym ostatnim przypadku znalazł się już nawet radny – nowozaciężny architekt, ubrany w togę autorytetu architektonicznego, który spowodował poparcie Rady Dzielnicy dla tego pomysłu. Erozja przynosi skutki. Można tylko skomentować – poprawność polityczna zrobi spustoszenie w każdym umyśle. W końcu dlatego jest niebezpieczna i dlatego zaczęto, jak widać, od obróbki młodego, a już nawykłego do postawy „ruki po szwam”, a nie od kogoś z doświadczeniem. Może się zastanowi jak nieco dojrzeje – czego Mu serdecznie życzę, ale, ile przy okazji  zła narobi, to może i Jego wyborcy się wcześniej zorientują.

By jasno postawić kropkę nad „i”. Walec poprawności politycznej wspieranej przez pralkę mediów pod wodzą GW, jak nie ma argumentów, używa manipulacji. W naszym przypadku pokazuje chęć totalnego zablokowania Błoń, choć chodzi o jedno, konkretne miejsce i o konkretne daty. Zapytany z marszu, nawet hierarcha, dał się w ten sak wsadzić.

Myśląc szerzej, nie sposób nie zauważyć, że można wskazywać jeden konkretny a ogólny cel. Likwidacja wartości niesionych przez pamięć patriotyczną, narodową i religię traktowanych na serio. Nie jak rodzaj folkloru kultywowanej okazjonalnie w nierozróżnialnej pulpie masy ludzkiej podatnej na wpływy  i dyktando. Lem,  Mrożek i Orwell to widzieli, a nam się sprawdza.

Może ktoś w końcu z entuzjastów cudów i gromadnego medialnie wypracowanego poparcia wspaniałych „sukcesów”, choć przez chwile samodzielnie pomyśli. Odpowie sobie gdzie leży jego interes i jak się ma Jego bytność na Mszach Papieskich oraz modły w tłumie zgromadzonym na Błoniach pamiętnej nocy po odejściu tego człowieka, dziś dla wielu Świętego  (trudne słowo, jakieś takie staromodne), do Jego dzisiejszego poklasku dla niektórych wystąpień kabaretowych, naśmiewania się z inicjatyw takich jak ta Pana Bolesława Kosiora itp. Warto może też i przy  okazji zastanowić się nad entuzjazmem dla integracji realizowanej poprzez wrogie przejęcia polskiego przemysłu, polskich banków i nad tym co dziś oznacza niepodległość (ta też od Błoń się zaczynała)  i czy może, stawiając sprawę jasno i konsekwentnie, z niej należy już rezygnować.

Integracja w tym wydaniu nas przecież ma uszczęśliwić.

Można dowieść, iż dziś powrót do korzeni i podstaw buduje interes.

A tu nawet 60 lecie Prezydenta było dobrą do obróbki medialnej tegoż, by jego zabiegi i troska o ważne rzeczy, była pokazana jako skłonność, która powinna ulegać leczeniu.

A Palikot ma się dobrze.     

Zanim więc zaczniecie Państwo ochoczo przyklaskiwać ocenom, że pomysły ochrony głazu , miejsca i pamięci  – i to nie tylko ten jeden, niektóre inicjatywy a także identyfikacje rzeczywistości są idiotyczne – to się dobrze zastanówcie, co to dla Was i ogólnie – dla nas wszystkich oznacza.

Nawet w sferze bytowej, a nie tylko idei.