| Jak się coś nie uda – będzie to wina protestujących |
|
|
|
| Co tam Panie w polityce |
| wtorek, 23 czerwca 2009 16:15 | Wpisany przez Feliks Stalony - Dobrzański |
|
Tak powiedział Pan Prezydent Krakowa i temu stwierdzeniu się przyglądnijmy. Sprawowanie władzy wiąże się z prawem do podejmowania decyzji. Mają one być wyważone, mając na celu realizację spraw ogólnych, ale i z uwzględnieniem interesu poszczególnych obywateli i oczywiście wielu okoliczności. Trudna to sprawa – ale czasem jeden przed drugim musi ustępować. Umiejętność tego wyważenia, narzędzia do oceny i wypracowywania rzeczowej argumentacji w sprawie, a także doprowadzenie do consensusu należy do technologii - można powiedzieć – sprawowania władzy. W przypadku Prezydenta – Wyborca nadaje Mu to prawo, ale i nakłada obowiązek takiej realizacji tego zadania, by to wyważenie jeśli nie zadawalało stron, to przynajmniej miało silne umotywowanie merytoryczne. Zauważmy jak silne jest to nadanie uprawnień – bezpośrednim wyborem jest ono dokonywane. To zobowiązuje. Miło mieć prawa, ale jednak podnieść trzeba i obowiązki. Tak jak są prawa dziecka, kobiet, pracownicze itd – ale wprowadzane z usunięciem obowiązków dają destrukcję. Tu – zwalanie się od odpowiedzialności nie wchodzi w rachubę. Po to uprawnienia i upoważnienia z prawa są duże, by tak decyzję podejmować, by była ona przygotowana z pełną odpowiedzialnością. Wbrew pozorom – to co zostało tu napisane, to nie są wcale wielkie ogólniki, a raczej opis konstrukcji ogólnej. Wydaje się oczywiste, że jeśli coś nie wyjdzie i to nie z powodu kataklizmu, trzęsienia ziemi i innych obiektywnych powodów, a dlatego, że ktoś przeciw czemuś, protestuje – to będzie oznaczało, że protest ten był po prostu uzasadniony. Będzie on bowiem skuteczny, aż do zablokowania inwestycji, gdy zamiary inwestycyjne są podejmowane wbrew zasadom prawa, są procesowane z naruszeniem procedur, a konsultacja – czyli i uzgodnienia interesów stron oraz wysłuchanie opinii nie było dokonane rzetelnie tylko „po łebkach” i na skróty. W tej ostatniej sprawie – rzetelne przeprowadzenie konsultacji i uzgodnień – pokreślmy - nie oznacza koniecznie uwzględnienia wszystkich postulatów i żądań. Oznacza tylko konieczność posiadania dobrej i udokumentowanej argumentacji, że jakieś nieuwzględnione oczekiwanie jest nieuzasadnione. Inaczej przecież – żadna pretensja nie utrzyma się przed kolejnymi instancjami odwoławczymi, nawet gdyby któraś z tych instancji – czego nie dopuszczam – była nawet skorumpowana z władzą. Wszystko jest jednak możliwe, patrząc na przykład składowiska śmieci (pardon – odpadów) w Myślenicach . Jeśli więc inwestycja, zamiar, nie dochodzi do skutku to oznacza to wprost, że w takim razie decyzja był źle umotywowana, źle wyważona, po prostu źle przygotowana. Zawodzi wtedy chęć zrozumienia pojęcia partnerskiego traktowania opinii niezależnej i poważnego podchodzenia do opinii społecznej. Ta opinia publiczna, oczywiście, przez wraże siły może być nawet zmanipulowana. Jak wtedy wytłumaczyć komuś, że nie z powodu np. badań geologicznych czy prowadzonych wierceń, krowa przestała dawać mleko. Zaistnienie takiego zarzutu (przytoczonego tu specjalnie jako ewidentnie nonsensowny – ale i takie się przecież realnie zdarzają) dowodzi niewątpliwej ciemnoty – a na to jest sposób. Żmudny, ale jest. Tak jak ktoś, kto wciska głupoty, robi to dla jakiegoś powodu i jakimiś technikami się posługuje, to tak też trzeba umieć rozpoznać jaki cel tym osiąga i samemu zastosować profesjonalne techniki rozmowy ze społeczeństwem. Głupota zostaje wtedy samotna, przestaje mieć poparcie społeczne. To elementarz, ale niestety nie władzy, która jest przekonana, ze samoistnie świeci nieomylnością. Dobrą ilustracją tego problemu jest też cała sprawa gospodarki odpadami w Krakowie i kwestia lokalizacji spalarni. To jednak tak szeroki temat, że nie ma potrzeby opowiadać tu detali. Niemniej, finał jest taki, że w dalszej procedurze, niestety, jak przyjdzie co do czego to protesty okażą się niestety – ze szkodą dla Krakowa i to trzeba jasno powiedzieć - skuteczne. Pomocniczym dowodem niech będzie to, że fiasko poniosły nie tylko wystąpienia radykalnych i irracjonalnych grup, protestujących na zasadzie „nie i już”, których technika rozmowy jest unikania rozmowy i obrażanie tak by wszyscy się odwrócili – wtedy sami zostają na placu boju ze swą „racja”, ale też wszelkie pozytywne i merytoryczne wyciagnięcia rąk wskazujących na konieczne do uwzględnienia okoliczności i rozwiązania. I te nie zostały poważnie potraktowane. Nie i już, my wiemy lepiej, mamy swych od wielu lat pracujących dla nas ekspertów (i faktycznie to oni podejmują decyzje jako „protezy”) – i od lat powtarzane są te same prawie opracowania i … sprawa tapla się w błotku; braku systemu rzeczywistej a nie sprowadzanych do „dzwonów” segregacji, uruchamiania recyklingu, konsultacji na miłych wycieczkach i w sympatycznych podgrupach. Czas biegnie na „strachu” przed ekspertami – o których firmy, na które się oni powołują nie słyszeli, na braku umiejętności twardych odpowiedzi na nieodpowiedzialne propozycje techniczne i technologiczne, na braku rzeczywistej edukacji, nie przez nudne pouczanie. Dorosłego obywatela nie da się niczego nauczyć mentorstwem – to pewne. Zarobić na śmieszność i wydać kupę pieniędzy można łatwo. |








