| Moim zdaniem…. |
|
|
|
| Co tam Panie w polityce |
| niedziela, 05 lipca 2009 10:44 | Wpisany przez Edward Brożek |
|
Teoretycznie najładniejszy miesiąc w roku lipiec nie rozpieszczana nas pogodą. Dlatego też temat wakacji, urlopów i wypoczynku raczej w doniesieniach prasowych nie dominuje. Pogarszające się warunki egzystencji powodują coraz większą społeczną irytację i coraz większą nerwowość władzy szeroko rozumianej. Czerwcowa powódź zaskoczyła znaczne połacie Polski południowej. I znów wyszła typowo polska beztroska. Były jakieś plany budowy i modernizacji wałów przeciwpowodziowych, ale realizowane w znikomym procencie, podobnie jak budowa zbiorników retencyjnych. Po raz kolejny okazało się, ze najgroźniejsze są małe lokalne strumyki, które –wskutek opadów – zamieniają się w groźny żywioł. Z drugiej strony mieszkańcy zagrożonych terenów zdecydowanie za mało sami dbają o siebie. Wiem, że zawarcie umowy ubezpieczeniowej nie jest proste, gdy się mieszka na terenie potencjalnie zagrożonym powodzią, ale nie słyszałem o skardze na odmówienie zawarcia takiego ubezpieczenia przez towarzystwo ubezpieczeniowe. Czasem lepiej nie kupować drugiego (a nawet trzeciego !) samochodu w rodzinie tylko wydać pieniądze na podwyższoną składkę ubezpieczeniową. Państwo też nie ma pieniędzy aby w jakiejś części rekompensować straty. Bo wypłacane ostatnio 6 tysięcy złotych należy raczej traktować jako zapomogę na pierwsze potrzeby. Przed dwoma laty fatalny stan polskich dróg stał się jednym z podstawowych zarzutów Platformy Obywatelskiej udawadniającej znikomą zdolność do rządzenia rządowi Jarosława Kaczyńskiego. Wygranie wyborów i objęcie władzy przez rząd Tuska nic-na lepsze – w tej sprawie nie zmieniło. Raczej odwrotnie. Polityka miłości, czyli zwiększenie tolerancji dla różnego rodzaju przestępstw spowodowało dalsze rozluźnienie dyscypliny społecznej. Dotyczy to szczególnie kierowców, prowadzących swoje samochody brawurowo, po fatalnych drogach często pod wpływem alkoholu. Za rządów Kaczyńskiego przynajmniej się bali. Teraz panuje totalna „wolnoamerykanka” więc śmierć zbiera tragiczne żniwo. W skali kraju podniósł się z politycznego niebytu Andrzej Olechowski, pisząc list do szefa PO Donalda Tuska. List jak list, napisać można wszystko. Olechowski nazwał publicznie to co i tak wszyscy widzą gołym okiem. Choć określenia o zawłaszczaniu państwa, nomenklaturze partyjnej, kumoterstwie itp. ze strony niedawnego kompana muszą szokować. Zobaczymy czy, będzie z tego duży kłopot, czy tylko mały Kłopotek. Medialnie dobrze się zgrało wystąpienie Olechowskiego z publikacjami o rzeczniku rządu ministrze Grasiu w Super Ekspresie, autorstwa Leszka Konarskiego. Graś, swoim postępowaniem pokazuje, jak nie mając skrupułów i lekceważąc prawo, można się w życiu urządzić, ba, nawet zostać ministrem z poręczenia partii, która –przed wyborami- dokładnie zapowiadała coś odwrotnego. (Teksty red. Konarskiego zamieścimy w najbliższym czasie) Dla mnie jednak najważniejszą sprawą było pokonanie paraliżu decyzyjnego Krajowej rady Radiofonii i Telewizji. Uzupełnienie składu Rady Nadzorczej TVP pozwoliło na zawieszenie p.o. Piotra Farfała z Ligi Rodzin Polskich i powołanie na to miejsce Sławomira Siwka (kojarzonego z PiS). Przy tej okazji wyszła na jaw – wstydliwie ukrywana- koalicja LPR –PO, bowiem minister Grad starał się Farfała ratować, rozwiązując w/w radę, ale zrobił to wbrew kodeksowi spółek handlowych. Mam nadzieję, że przełamie paraliżu KRRiTV zaowocuje również na krakowskim rynku i wróci na |








