| Wpuszczanie Prezydenta RP w...śmieci |
|
|
|
| Co tam Panie w polityce |
| wtorek, 04 listopada 2008 13:49 | Wpisany przez fsd |
|
Zdanie pierwsze: … natknął się na przedstawicieli komitetu protestacyjnego przeciwko budowie spalarni odpadów w rejonie osiedli Rybitwy Przewóz i Złocień. Natknąć się można na kamień na drodze – ale natknąć się na Prezydenta obstawionego BOR-owikami chyba nie sposób. W przypadki jak w krasnoludki coraz to trudniej wierzyć. Ktoś tu zrobił a właściwie nieudolnie spróbował zrobić akcję polityczną – przecież natknięcie się miało swój scenariusz a jak wiemy z wcześniejszych doniesień prasowych protest jest prowadzony profesjonalnie. Czyli robią go ludzie szkoleni w PR. Mamy tu też rzeczową informację iż komitet jest konkretnie przeciw budowie spalarni. Nie za uczciwymi czy nieuczciwymi rozmowami a przeciw spalarni. I to jest prawda. Rok temu od czerwca 2007 do października tegoż roku trwały rozmowy w ramach spotkań z zespołem przygotowującym strategię postępowania w sprawie gospodarki odpadami i przeprowadzającym wstępne konsultacje społeczne w sprawie lokalizacji. Zespół ten, z udziałem społeczeństwa w sposób metodyczny opracował technikę oceny trafności danej lokalizacji spalarni. Pan Szymański na tych spotkaniach pojawił się o ile pamiętam raz - i to na końcu oświadczając że nie i już. Czyli już wtedy wykazał stopień swojego zainteresowania meritum sprawy i „uczciwą rozmową” Komentarzy sobie zaoszczędzę. Zdanie drugie: - Czego się obawiacie? – pytał prezydent -Chcemy prawdziwej debaty nt. budowy spalarni i przeprowadzenia konsultacji społecznych zgodnych z zasadami Unii Europejskiej. Jak wyżej napisałem komitet, jest zawiązany - jak zresztą deklaruje jasno i bez ogródek - w jednej konkretnej sprawie – przeciw budowie spalarni. Wolno mu. Jednak powiedzenie w tym samym na dodatek zdaniu, że oczekuje „prawdziwej debaty” podczas gdy z góry i to bez względu na argumenty mówi „nie bo nie i już” jest najzwyklejszym kłamstwem ubranym w szaty ekoterrorysty. Sam jestem związany z problematyką ochrony środowiska, konkretnie z Okręgiem Małopolska Polskiego Klubu Ekologicznego – i nie jedną sztuczkę w tych sprawach widziałem. Pod koniec ubiegłego roku Komitet Protestacyjny zgłosił się do nas jako do Koła PKE w AGH o konsultacje w sprawie i wtedy przeprowadziliśmy z tymi osobami długą, prawie trzygodzinną rozmowę. Potem po spotkaniu w ramach Forum Europejskiego organizowanego 11.01.08 przez Posła Parlamentu Europejskiego B.Sonika , gdzie występowałem z referatem „Gospodarka odpadami w świetle zasady zrównoważonego rozwoju na przykładzie Krakowa” wyraźnie sugerowałem wprost konkretne i merytoryczne rozwiązanie. Nie rozmawiajmy „spalania tak czy nie” a zażądajmy oceny stanu środowiska przed i po ewentualnym zaistnieniu danej instalacji czy rozwiązania i zróbmy to na takich warunkach, by ustalenia były obowiązujące w sposób nieodwoływalny. Nie chodzi tu przecież tylko o działanie spalarni jako instalacji technicznej, a o całą infrastrukturę, drogi, gwarancje bezpieczeństwa ekologicznego i na końcu – zapewnienia iż przyjęcie jakiegokolwiek ale konkretnego rozwiązania sprawy co najmniej nie pogorszy stanu środowiska w tym rejonie. Do tego jest potrzebny raport przed i po – i ustalenie sposobu ich weryfikacji. Wtedy ten punkt widzenia też nie zyskał zainteresowania Komitetu. Nie i już. Tak więc opowiadanie o chęci prawdziwej debaty i to w sytuacji gdy nawet w trakcie początkowych rozmów Społecznego Forum Konsultacyjnego przedstawiciele komitetu nie weszli na salę a nawet używając różnych argumentów – odciągnęli od rozmów inne zespoły – nie może być oceniane jako rzeczywiste. Ta deklaracja jest pusta. Oświadczam już jako prywatna osoba, iż – i to nawet w obecności niektórych radnych - (których bierności i poddawaniu się fali osobiście się co najmniej dziwię) byłem poddawany i to dwukrotnie próbom zastraszania co to będzie gdy nie odstąpię od uczestnictwa w SFK. Między nami jest jeszcze jedna podstawowa różnica. Mam kontakt ze sprawą gospodarki odpadami w Krakowie od co najmniej lat 18- tu, jestem statutowo nastawiony na dyskurs społeczny prowadzący do rozwiązań najkorzystniejszych dla Miasta i jego mieszkańców i do obu tych rzeczy potrzebna jest merytoryczna orientacja w temacie. Komitet taką orientację deklaruje, podczas gdy ani nie uczestniczył nigdy we wcześniejszych debatach merytorycznych ani też nie siada do rozmów. Obrażać się mogą tylko dzieci a nie ludzie mówiący o sprawach publicznych. Stawiam więc tezę, iż jest tu realizowany konkretny cel polityczny i to już rękoma Pana Prezydenta Państwa – przy Jego prawdopodobnie braku orientacji w tej tak szczegółowej i lokalnej w istocie sprawie. To uważam za szczególnie niegodne – podobnie jak to wieczne straszenie, że przyjdzie straszny wujek z UE i zrobi porządek. My z tym problem mamy sobie dać radę sami. Lecz jeśli ktoś nie umie już myśleć kategoriami gospodarzenia dla siebie i u siebie – to mogę mu tylko współczuć – ale dlaczego i ja mam być traktowany jak niesamodzielny Zulu Gula? - Nie rozumiem. Dziwię się tylko politycznemu otoczeniu Prezydenta że daje się wykorzystywać. Piszę to ze szczególnym smutkiem, gdyż akurat ani Prezydent Miasta nie jest z mojej bajki politycznej ani też od co najmniej czterech lat nie doczekałem się posłuchania w sprawie odpadów w Krakowie ze strony ugrupowania, dla którego pracowałem merytorycznie w zakresie programowym i które jest jedynym pasującym do mojego światopoglądu. W tym zakresie jest moim wielkim zawodem, iż ułuda wiary w skuteczność zachowań a la Lepper – w oddziaływaniu na słupki popularności, przysłania możliwości rzetelnej analizy rzeczywistości i prowadzenia do dobrych rozwiązań dla mieszkańców. Wcale nie twierdzę iż jedynie spalarnia jest rozwiązaniem. Wielokrotnie pisałem, ze należy się bronić przed jakimkolwiek monopolem śmieciowym w tym i wynikającym z dominacji spalarni. Wielokrotnie zadawałem i zadaję w tym i w ramach SFK pytanie o to dlaczego wbrew zapisom nie ma rozwiązań prowadzących do recyklingu, dlaczego miasto nie jest aktywnym kreatorem rynku obrotu produktem segregacji, co będzie po definitywnym zamknięciu Baryczy itd. itd. Drugie kłamstwo w tym zdaniu ma też wymiar wrednego donosu. Odczytuję w tym zdaniu ni mniej ni więcej, iż jestem gorszym obywatelem od Pana Szymańskiego – bo rozmowy z Nim byłyby prawdziwe - a te, które się toczą z udziałem 12 nie osób a organizacji, które się zgłosiły – są nieprawdziwe. Są to Organizacje które siadły do stołu. Inne albo nie siadły albo poddały się swoistej logice klimatu roztaczanemu wokół sprawy. Tu pewnym kolorytem jest to że jednym z głównych powodów do naśmiewania się z obrad SFK było uczestnictwo Stowarzyszenia Przedsiębiorców Pogrzebowych. Stowarzyszenie to po zorientowaniu się o słabej nośności biznesowej obrad przeszło do… otoczenia Pana Szymańskiego. Jak więc teraz, z tym śmiechem drogi Komitecie? Chciałoby się powiedzieć. Chciałoby się – ale nie mówię – bo każdy decyduje za siebie. W tej sekwencji jednak będę ciekawy jak w takim razie naszą obywatelskość zinterpretuje ten rzekomo stojący za plecami Pana Szymańskiego groźny wujek z UE? Czy teraz ogłosi, że my to nie społeczeństwo – i nie mamy prawa głosu – skoro – podkreślam i to trzeba uczciwie powiedzieć – KAŻDY MÓGŁ SIĄŚĆ DO STOŁU – a rezygnacja z zaprezentowania swego punktu widzenia jest daniem wolnej ręki Prezydentowi. Czy zdaje sobie z tego sprawę opozycja, która będąc przewidywalna w swej negacji programowej w stosunku do każdej inicjatywy prezydenckiej, już dawno zatraciła cechy przeciwnika, którego nie da się manipulować? W istocie daje wolną rękę – zwalniając wykonawców programu gospodarki od takich rzeczy jak segregacja, dbałość o perspektywiczny interes mieszkańca itd. Tu oczekuję rzetelnej odpowiedzi ze strony też i otoczenia politycznego Pana Prezydenta Polski – jeśli już na ten poziom – politycznie sprawa jest wyprowadzana. I to też jest smutne. Nie ma przecież to jak przypadkowe zupełnie spotkania. Komu i kto blachy na oczy chce zakładać? A – w istocie i to powinno trafić jako jasne przesłanie do każdego obywatela Miasta – sprawę odpadów w Krakowie trzeba załatwić, Barycz się fizycznie kończy a polityczne rozgrywanie tej sprawy w taki sposób, uważam za rzecz haniebną, i że odwróci się ona przeciw rozgrywającym. Taktyka zresztą Pana Prezydenta Krakowa w tej sprawie; zatrzymanie konsultacji realnie na prawie rok, udawanie, że społeczeństwem jest Pan Szymański – też jest przemyślaną zagrywką polityczną. Na końcu na dudka zostanie wystrychnięty PiS (sam się o to prosi) i – społeczeństwo. Niepopularne i niepoprawne politycznie jest to co napisałem Ale niestety – taka jest prawda Źle się bawicie i to ważną sprawą – Panowie!
|









Informacja z Dziennika Polskiego z 3.11.08 na temat wizyty Lecha Kaczyńskiego w Krakowie –czyli: dwa zdania – trzy nieprawdy, ewentualnie: jedno bujanie i dwie nieprawdy! 



