Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Co tam Panie w polityce Hanna Gronkiewicz-Waltz… czyli miłość kaprala
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Hanna Gronkiewicz-Waltz… czyli miłość kaprala PDF Drukuj Email
Co tam Panie w polityce
piątek, 24 lipca 2009 08:23 | Wpisany przez fsd

Nich mi feministki ogarnięte szałem politycznej poprawności wybaczą ten tytuł, ale ten oddaje problem, który chcę poruszyć.
Kapral opiekuje się rekrutem. Uczy go gdy ten wykazuje brak subordynacji. Na ogół ma poczucie humoru i instynkty typu wojskowego czyli przaśne  – jedyne co w tym procesie wychowawczym zna, to metody właśnie – kapralskie. Tu racje, myślenie, przyzwoitość schodzą na drugi plan.

Pierwszoplanowe jest dopiec, upodlić, dać w d…. – niech rekrut wie.
W istocie też kapral się boi rekruta, który nie da się upodlić. Gdy nie działa zastraszenie – następuje próba przełamania tej postawy eskalacją agresji. Agresja kapralska ma źródło w słabości.   
Kapral niby osiąga swój cel, ale po pierwsze tylko niby, tylko na krótki dystans, równocześnie jednak demaskuje swym zachowaniem skłonności sadysty i tak naprawdę swą bezradność i niekompetencję do kontaktu z drugim człowiekiem, na którego ma wpłynąć. Nie jest też ani lubiany ani tym bardziej szanowany – bo sam nie szanuje innych.
Nie są to wszystko zdania odkrywcze.
Niemniej, ten opis zaskakująco dobrze pasuje do reakcji i zachowania się władz Warszawy – a wszak o tym wprost decyduje i za to odpowiada Pani G-W, na sprawę kupców.
Nie da się powiedzieć, że kupcy zachowali się dobrze i co ważne – nawet racjonalnie.
Jest jednak odpowiedzialność prawna, a nieumiejętność rozmowy i ustalania czegokolwiek, została ujawniona już na starcie, jeszcze przed zadymą. Nie potrafiono rozmawiać z tymi ludźmi inaczej tylko, jak widać, z pozycji butnego kaprala.  
Nie sądzę by problem zaistniał, gdyby uszanowano i to na płaszczyźnie prawnej, istotne i jasno wyrażone interesy tych ludzi. To są w końcu ludzie, którzy co jak co, ale umieją liczyć i kalkulować.

 

 
Tu jednak i w egzekucji i po zadymie Pani Prezydent wymyśliła czysto kapralską procedurę, sposób na upodlenie ludzi, na bezkarne – dla Niej oczywiście, spowodowanie strat tych ludzi.. Strat materialnych. Choć zastanawiam się i daję to pod rozwagę prawnikom, czy niszczenie mienia nawet przestępcy, które nie służy jego chwytaniu, osadzeniu osądzeniu jest działaniem w granicach prawa? A tu ma miejsce czynienie strat z premedytacją. W jaki sposób człowiek o kulach (a taki mi mignął na ekranie telewizora jako jeden wpuszczonych z jakaś kobietą) ma wynosić na przykład lodówkę – czy inny towar, z całego handlu w ciągu godziny? Czy Pani Prezydent spróbowała by tych ćwiczeń, które sama wyznaczyła? Za karę, w prymitywnej, bezmyślnej i ujawniającej jej bezsilność i strach przed podwładnymi, zemście władzy. To i samą władzę poniża. Tyle, że kapral słowa „poniżenie” nie widzi, nie zna, nie rozumie nawet, jest ono poza jego wyobraźnią i zdolnością odczuwania. On tylko jest opanowany ślepą chęcią wyżycia się, pofolgowania swym instynktom – mini władzy, szuka jak najwymyślniejszych metod dopieczenia podwładnemu.
Zagranie godne kaprala, który zapowiedział zajęcia wyjaśniające pojęcie czasoprzestrzeni. Rekruci – będziecie kopali ten dół i piasek wynosili stąd, do trzeciej godziny. Cynizm i bezczelność władzy. Nikt nie mówi, że kupcy byli niewinnymi barankami, niemniej jakieś racje mieć chyba mają, bo i sama propozycja przeniesienia handlu ze środka stolicy na miejsce odległe o trzydzieści kilometrów, to też niezły konglomerat  jawnej chęci zniszczenia – znów bezkarnego zniszczenia bytu tych ludzi, buty władzy, jej wyzucia z wszelkich ludzkich odruchów i chęci pokazania za wszelką cenę Im kto tu jest władzą. No i nie należy przecież wykluczyć możliwości wymuszenia rezygnacji z działalności ludzi widzianych jako „nie swoi”
Przynajmniej jasno powiedziane. Ci ludzie mogą chyba tylko się już wynieść z Warszawy do czasu zmiany władzy. Ta będzie Ich prześladować i nękać w granicach prawa. Tak jak i to wydziczanie się jest w wojsku robione – a jakże – w granicach prawa. Ich prawa.


Poza tym, ci kupcy albo pójdą na bezrobocie czyli obciążą kasę publiczną, albo wyniosą się z Warszawy, albo pójdą do pracy – jeśli ją znajdą. Zniszczenie tych kupców przyniesie  dla Warszawy brak wpływów z ich dotychczasowych podatków. Panią G-W – ten pieniądz najwyraźniej nie interesuje, ważniejsze jest siłowe pokazanie – kto tu rządzi. Kasa na premie i tak się znajdzie. A rządź Pani sobie tak dalej!
Wynoszenie się pod presją konieczności pakowania manatków w ciągu krótkiego czasu – gdzie jak gdzie, ale w Polsce, a w tym i szczególnie w Warszawie bardzo się źle kojarzy. W to też się wpisuje Pani Prezydent. Współczuję warszawiakom – ale z drugiej strony – powiedzmy Im wprost - sami wybrali. Dziś te metody dotknęły tamtych ludzi – a skąd Ty drogi warszawiaku wiesz, czy w innej dziedzinie, i przy innej okazji, ten mechanizm sprawowania władzy i poprawiania sobie samopoczucia – i Ciebie nie dotknie? Może Ci się uda, a masz duże szanse, że dotknie – na kontakty z Władzą jesteś w końcu skazany.  
Warto to powtarzać. Ta władza – i to widać na wielu przykładach ma wielkie skłonności do obejmowania władzy totalnej. Informacja, media, karuzela stanowisk, ściganie przeciwników do oporu – to tylko ślady. Ziobro nie poległ na laptopie i się im wymknął, ale nie każdy podatnik i obywatel ma za sobą poparcie wielkiego elektoratu. Nie wolno lekceważyć małych kroczków w tym kierunku. T onegdaj fatalnie zaowocowało. To zawsze źle owocuje. Daje poczucie bezkarności władzy.  
Piszę to jako człowiek, którego ta konkretna sprawa nie dotyczy, jestem spoza Warszawy czyli z Krakowa, ale mechanizmy są w wielu miejscach identyczne. Jest obojętne czy mówimy o Pścigłówku (miejmy nadzieję, że takiej miejscowości o randze Gminy nie ma) czy Warszawie. Władza kocha być władzą. Czasem tak, jak kapral kocha być kapralem.
Taką ma konstrukcję. 

 
Przypominam – kaprale zawsze przegrywają. I to nie tylko moralnie. Mieliśmy w nie tak dalekiej znów przeszłości (choć już jest pokolenie ludzi dorosłych, którzy tego nie pamiętają) takich siłowych miłośników Ojczyzny, wybierających mniejsze zło. Dowodzili swej siły i to wspartej o potęgę. Gdy rekrut wychodzi z wojska, ma o kapralu jako o człowieku, konkretne zdanie i gdy nawet zostanie generałem – nigdy go nie będzie poważał. Chyba, że jest ulepiony z tej samej gliny, to co najwyżej odda mu wtedy przy byle okazji pięknym za nadobne.
W jednym mi tego towarzystwa nie jest żal. Wszyscy wierzyli w miłość i rzetelność deklaracji PO i Pani Prezydent.
Za naiwność się płaci.