|
Co tam Panie w polityce
|
|
wtorek, 01 września 2009 19:57
| Wpisany przez Edward Brożek
|
|
Nie jestem zwolennikiem robienia z tragicznej rocznicy Września 1939 święta politycznego, gdzie oczekuje się co taki czy inny polityk coś powie lub coś przemilczy. Jednak z uwagą wysłuchałem wszystkich przemówień jakie padły na Westerplatte.
Mimo medialnego szumu, krzykliwych prasowych tytułów, Putinowskiego listu w Gazecie Wyborczej, dziennikarskich podniesionych głosów, uważam, że lepiej byłoby zrobić z tej rocznicy dzień refleksji i zadumy. Niczym nie porwała mnie ani kanclerz Niemiec, ani premier Rosji. Uważam, że na Westerplatte byli niepotrzebni. Do gestu Willy Brandta z 1970r już nic nie można było ze strony niemieckiej dodać, podobnie jak zauważalne było wyraźne odejście ze strony Putina od słów Borysa Jelcyna sprzed kilkunastu lat. Z tego całego pustosłowia jedynie głos naszego prezydenta Lecha Kaczyńskiego – robiącego czytelną aluzję do napaści Rosji na Gruzję sprzed roku– wart jest odnotowania. Ta uwaga powinna uzmysłowić światu, że Wrzesień 1939 roku w każdej chwili i w każdym miejscu może się powtórzyć. Zresztą też nasze wojska są na bezsensownej wojnie w Afganistanie, którą należy jak najszybciej zakończyć, albo nakazać chłopcom z orzełkami na czapkach natychmiastowy powrót do domu. 70 rocznica napaści Niemiec (wraz ze wspomagającą ich Słowacją) i ZSRR na Polskę w Krakowie przebiegała tradycyjnie. Na Cmentarzu Rakowieckim pod pomnikiem Armii Kraków odbyło się składanie wieńców i kwiatów przez władze, organizacje kombatanckie, harcerzy, korpus dyplomatyczny akredytowany w Krakowie. Może jedyną nowością było złożenie wieńca przez władze Moskwy. Był apel poległych, salut honorowy. Orkiestra wojskowa odegrała kilka melodii w tym hymn i Rotę. Harcerze i żołnierze zaświecili znicze na grobach, często bezimiennych, żołnierzy Armii „Kraków”
 





|