Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Co tam Panie w polityce Moje uwagi po rozwiązaniu władz małopolskiej PO
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Moje uwagi po rozwiązaniu władz małopolskiej PO PDF Drukuj Email
Co tam Panie w polityce
piątek, 18 września 2009 11:17 | Wpisany przez Grażyna Zamorska

Nie ukrywam, że tą decyzję odebrałam jako początek pozytywnych zmian w Krakowskiej PO. Byłam członkiem tej partii, do czasu aż Katarzyna Matusik – Lipiec poczuła się zagrożona  na osiedlu Żabiniec w Krakowie, gdzie wspólnie mieszkamy.

 

  Zadeklarowałam chęć brania udziału w wyborach do Rady Dzielnicy IV z naszego  osiedla, ponieważ było tam kilka nie rozwiązanych spraw, które Matusik –Lipiec w kadencji 2002 -2006 jako Przewodnicząca Rady Dzielnicy Pradnik Biały, albo nie potrafiła, albo nie chciała, rozwiązać.    W pierwszej kolejności chciałam zamknąć działającą bez przerwy, od kilku lat pralnię przemysłową na terenie Szpitala Narutowicza, będącą źródłem skażenie powietrza szkodliwym dla zdrowia używanym tam środkiem pralniczym. Miałam też inne pomysły na  polepszenie warunków życia okolicznym mieszkańcom.  W tej sytuacji Matusik - Lipiec jako wiceprzewodnicząca wystąpiła z wnioskiem do Sądu Koleżeńskiego PO w Krakowie o wyrzucenie mnie z partii bo działam rzekomo przeciwko uchwałom władz PO w Krakowie. Wniosek podpisał Paweł Sularz i mimo bezsensu całego oskarżenia, gdzie nie uwzględniono mojej informacji, że na okres wyborów zawiesiłam członkostwo w PO i kandydowałam do Rady Dzielnicy IV jako przedstawiciel Stowarzyszenia Członków Spółdzielni Mieszkaniowej  „ Ziemi Krakowskiej” to z PO mnie wyrzucono. W składzie  – działającego na jej polecenie - sądu był miedzy innymi dzisiejszy radny w IV dzielnicy Małodobry. Podaję to jako przykład, jacy ludzie w krakowskiej PO dotychczas  mieli decydujący głos  i  w jaki sposób dochodzili do znaczących funkcji, w sprawowaniu których powinno  obowiązywać chociaż  minimum przyzwoitości.

 

Podobnie zresztą - jak ze mną - chciano postąpić z Andrzejem Pawelcem, Zbigniewem Fijakiem, Janem Rokitą. Ten ostatni publicznie określił tych działaczy najbardziej do nich przystającym  słowem "męty"

Decyzje o rozwiązaniu struktur PO w Małopolscy odbieram jako przygotowanie tej partii do kampanii wyborczej i pozbawienia w niej wpływu zwolenników Jacka Majchrowskiego . (Poniżej pisaliśmy o tym jak publicznie zachwycała się urzędującym włodarzem miasta przewodnicząca Rady Dzielnicy IV  Teodozja Maliszewska z PO) Nie trudno było odgadnąć w jakim kierunku zmierza krakowska PO nieformalnie  dowodzona  przez Grzegorza Lipca. Chciano dokładnie powtórzyć manewr z  wyborów z 2006r z wystawieniem na prezydenta miasta posła Szczypińskiego.   W roku przyszłym nic się  miało nie zmienić, tylko miejsce Szczypinskiego miał zająć poseł Raś, który z pewnością też nie wszedłby nawet do drugiej tury, przegrywając  z każdym jednym kandydatem . A prezydentem trzecią kadencję byłby prof. Majchrowski.
Zarząd komisaryczny w PO całkowicie przekreśla te –szyte grubymi nićmi – knowania zwolenników urzędującego prezydenta w krakowskiej PO.  Jak najszybsze wystawienie mocnego kandydata na prezydenta Krakowa przez  tą partię (Gowin, Kracik, Gołaś…może Thun) z pewnością spowoduje chwile refleksji u Majchwowskiego czy oplaca mu się ryzykować przegraną.    A nawet gdyby tak się stało, Platforma nie oddałaby pola walkowerem, do czego chciała doprowadzić tworzącą się, bardzo dziwna koalicja, zwolenników Grzegorza Lipca i jego żony Katarzyny Matusik –Lipiec oraz Bogusława Sonika.