Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Co tam Panie w polityce Nie wierzę rządzącym - popieram Kamińskiego
Smaller Default Larger
Nie wierzę rządzącym - popieram Kamińskiego PDF Drukuj Email
Co tam Panie w polityce
poniedziałek, 12 października 2009 18:26 | Wpisany przez dr inż Feliks Stalony- Dobrzański

Korupcja, a także same skłonności korupcyjne (a te wykrywa przecież prowokacja i dlatego jest ona niezbędnym elementem działania takich służb jak CBA), nie mają koloru czy przynależności partyjnej. Przyznajmy jednak, iż ludzie pozbawieni zasad, lub je lekceważący wybierają sobie na ogół takie ugrupowanie, które swą deklarowaną postawą będzie Ich utrzymywało w dobrej samoocenie.

Cała akcja Pana Premiera w reakcji na tzw. aferę hazardową, jako żywo przypomina histeryczne reakcje w ową noc czerwcową. Ówczesny strach tych ludzi – wśród których – warto pamiętać był właśnie i Pan Tusk i Pan Pawlak i jeszcze paru innych z certyfikatem autorytetów mianowanych, jest czymś co ludzi powinno  końcu co najmniej zastanowić. Ci ludzie panicznie się po prostu boją i są chorzy na samo posiadanie władzy gwarantującej pełną kontrolę rzeczywistości. Właśnie też pewnie i dlatego – by nie zostać zaskoczonym i wiedzieć co też może a co już na pewno nie wypłynie. Strach ten widać gołym okiem. Istotnym celem dla schowania czegoś ze swej przeszłości, jest nie tyle likwidacja, co stuprocentowa kontrola nad kadłubowymi najlepiej służbami, IPN-em, a ten ostatni ma działać na oparach finansowania i najlepiej by był – ale tylko jako zbiór haków dostępnych władzy. Tylko takie przypuszczenie, może wyjaśnić i niechęć do ujawnienia teczek, i opowieści (w które lud pod wpływem lawiny medialnej i zorganizowanych zabiegów PR – już uwierzył), jakoby lustracja miała być krwawą jatką. Również bezprecedensowa akcja koncentracji wszelkich wysiłków do zmieszania PiS- u z błotem, nie może nie mieć swych powodów. Ta propaganda już wygląda jak kalka opowieści o bojówkach Solidarności mających mordować milicjantów i szturmem zdobywać komendy i szpitale MSW, a także – szerzej, co do zasady,  stałych dążeń wszelkich lewaków do wepchania Kościoła do kruchty – i ani centymetra dalej – no może do gułagu. Tymczasem nie odkryję Ameryki gdy powiem, iż bez stanięcia w prawdzie i odesłania w niebyt tajemnych powiązań i cudownych możliwości o jakimkolwiek rozwoju gospodarczym i  samodzielnym stanowieniu o sobie a takich realiach z jakim i mamy do czynienia – mowy być nie może.

 

To dziś właśnie zbieramy owoce braku jawności i ulokowania się przeróżnych figur, z przeróżną przeszłością o przeróżnych wpływach, w niespodziewanych zupełnie miejscach i interesach. Byle kto, nie zna przecież po imieniu osób z listy pierwszych w Państwie! Bądźmy poważni – i ludzie to widzą i wiedzą!
Dla mnie, na tle tej afery hazardowej, największe obawy powstają nie tyle wobec samej materii tej afery (choć ta jest wystarczająco zatrważająca samą możliwością jej realizowania) co wobec już zupełnie realnej perspektywy budowy Państwa totalnego.
O tym się raczej nie mówi.  
W takim Państwie, władza sama się kontroluje, uzurpuje sobie prawo do posiadania władzy sprawczej nad rodziną (odbieranie dzieci, przyzwolenia na kuriozalne decyzje Sądów Rodzinnych), władzy nad umysłem i wypowiedzią, dysponuje mediami, zajmuje się nie sprawami Państwa, a wycinaniem w pień wszelkimi środkami tak opozycji jak i niezależnych opinii, pracuje nad obniżaniem poziomu umysłowego obywateli (tępym wystarczy pokazać supermarket, zająć ich konsumpcją i używkami i już są wspaniałym elektoratem i - klientem). W tej ostatniej materii warto tak spojrzeć na wyczyny obecnej władzy w zakresie szkolnictwa i nauki. Do osiągnięcia władzy absolutnej, stosunek do tego, co się nazywa kulturą, historią, pamięcią narodową, kształceniem elity – jest ważnym elementem czysto wykonawczym.
I wcale nie chodzi tu o idee, a o interesy  
Ta władza już popróbowała każdego z tych szczebli, a główny wysiłek i mozół idzie w słupki sondażowe. Polska? Co to takiego? Chciałby się powiedzieć.
Wszystkie te elementy zaczynają nabierać niepokojąco realnych kształtów. Panika, prowadząca do imperatywu usunięcia Pana M.Kamińskiego, nawet nieprawnie, pod absurdalnymi zarzutami, które usłużny Sąd może uznać za zasadne, z jednej strony pokazuje na strach przed prawdą, ale i z drugiej wskazuje na zapędy do opanowania i to natychmiastowego przejęcia, jedynej już instytucji, która realnie i skutecznie jest w stanie patrzeć władzy na ręce. Każde patrzenie już jest ogłoszone na zapas, akcją polityczną – a apolityczna ma być już tylko chyba ślepota. Władza najwyraźniej już uwierzyła, w swej bezkarności – i to na każdym szczeblu, że jest nieomylna, decyzje wydaje jedynie słuszne, a wszystko ma usprawiedliwiać tzw.  skuteczność działania. Powtarzam – ta postawa nie dotyczy tylko sfer rządowych – ale i niższe szczeble, i to od lat pozwalają sobie na kompletne lekceważenie prawa. Piszę tak – bo mam argumenty w postaci tylko przykładowo, takich postępowań formalnych jak sprawa udzielania zezwoleń na budowę składowiska odpadów w Myślenicach (zatwierdzane po kolei wszelkie stadia, pomimo wykazywanych, a istotnych uchybień proceduralnych i nade wszystko istotnych braków i wręcz kłamstw merytorycznych) i związane tym poczynania władzy, czy cała wiązka spraw krakowskich ze sposobem realizacji PGO, realizacją poszczególnych inwestycji, rodzaj kwitnącego samodzierżawia w Dobczycach  itd. Z tego, co się słyszy o wyczynach Pani G-W i Warszawa nie jest od tych machinacji wolna.
Zdaję sobie sprawę, iż gdy w takich sprawach, władza się zmieni w jedynie słuszną władzę pod wodzą kultu jednostki – to następnym i już ostatnim bastionem będą dziennikarze, dla których los Pani Politowskiej nie będzie niestety niemożliwy.
Aż ucichną.

Dla mnie zupełnie symbolicznym śladem manipulacji opinią publiczną i dowodem zachowań sięgających tradycji politruków, są choćby wyniki pewnego sondażu w TVN 24 7 października wieczorem. Pokazano sondaż, w którym ponad 50% respondentów popiera decyzję Pana Tuska co do dymisji M. Kamińskiego, gdy  tylko 20 parę procent jest zdania przeciwnego. Równocześnie (i to dosłownie co do czasu) TVP  - info, w programie, w którym Pan C.Gmyz  - dziennikarz Rzeczpospolitej zajmujący się sprawą, brał udział osobiście, pojawia się wynik sondy SMS-owej, w której  prawie 90 %  respondentów uważa, iż decyzja o dymisji jest zła. Nie jest to zastanawiające? To samo społeczeństwo, zgadzam się inny sposób sondowania, ale takie różnice? Gdyby to była sprawa metodyki sondowania – to co są warte te sondy? Wniosek jest jeden – ingerencja naciskiem politycznym w przypadku sondy przychylnej dla rządu. Śmierdzi z daleka.
Też wypowiedź, a taką dał dziennikarz występujący wtedy w TVP - info (7.10.09), iż Pan Tusk popełnił błąd nie wywalając Kamińskiego na starcie – jest w pełni koincydentna z imperatywnym dążeniem do braku kontroli nad władzą. Mówię tak, gdyż jest jasne, że gdyby to nie p. M.Kamiński stał na czele CBA – afery by w ogóle nie było a Ustawa, którą rekomendowały najważniejsze osoby w Państwie pod dyktando kół ciemnych interesów i to jako wynik ich nacisku, stałby się prawem! To nie zastanawia dziennikarza, czy komentatora, który głosi taka tezę o kłopocie Pana Premiera? Istotnym kłopotem Pana Premiera, z którym najwyraźniej sobie nie radzi, jest w moim odczuciu, traktowanie Państwa jak swojego dominium i wolnego pola dla Kolegów. Jasno to zostało powiedziane. Wszak teraz Sejm ma się stać się polem bitwy wojennej z PiS-em, nie miejscem wypracowywania Ustaw, rozwiązań, debat – a jakże – politycznych, ale prezentujących wiele punktów widzenia a nie tych mających tylko na celu wdeptanie przeciwnika w błoto. Tu, dysponując Marszałkami o sprecyzowanych poglądach, wielokrotne już wyrażających się o przeciwnikach politycznych z taka kulturą i swadą jak Pan Niesiołowski, można się spodziewać ze strony rządzących, dysponujących siłą i butą, wszystkiego – tylko nie troski o Państwo i o obywateli. Co tam powaga Państwa, co tam ustawodawstwo, co tam wiele rzeczy którym dla państwa Sejm się musi zajmować! Premiera nie obchodzi Państwo, by było jasne i tak to zostało powiedziane, bo wypowiedział wojnę w Sejmie i tam ściągnął swych pretorian. Żadne tam dymisje. To jest przegrupowanie bojowe – i tyle.
Tylko dla naiwnych i zapatrzonych w media to są dymisje. Śmiechu warte.
To taka osoba jak Pan Kamiński – uczciwie do rzeczy podchodząc – powinna być warta dla Pana Premiera wiele. Jest papierkiem lakmusowym. A  nie został On tak potraktowany już w sierpniu! Już w sierpniu Pan Premier zobaczył w Panu Kamińskim istotne zagrożenie. To tak jakby kierowca uważał, że naprawi samochód, bo wyrzuci wskaźnik oleju pokazujący mu niski jego poziom. Paranoja. A słuchać opinii od takiej osoby o rzekomej paranoi głównej osoby  Państwie, to już jest przesada. Są w  końcu granice absurdu
Co tam kryzys, co tam stocznie czy Cegielski – czy Nauka. One nie są ważne w perspektywie wyborczej czy to samorządowej czy prezydenckiej
Koncepcja zresztą;  kto nie jest z nami, jest przeciw nam już była. Zaowocowała strasznie. I tego już poważnie i to w zestawieniu z kryzysem i beztroską się najbardziej obawiam. Słupki słupkami – ale ludzie już chyba trzeźwieją.
Jak nie otrzeźwieją – obudzą się w okowach, w swoistej izbie wytrzeźwień