| Co zrobi Jacek Majchrowski? |
|
|
|
| Co tam Panie w polityce |
| piątek, 23 października 2009 23:19 | Wpisany przez Edward Brożek |
|
Przyjęcie nominacji na funkcję wojewody małopolskiego przez Stanisława Kracika powoduje, że automatycznie przestaje być moim kandydatem na stanowisko prezydenta miasta Krakowa w przyszłorocznych wyborach samorządowych. Kilka tygodni temu zastanawiałem się na tych łamach, czy Kraków jest dobrze rządzony, pytałem nawet czy rządzony jest źle, czy bardzo źle. Podałem nawet kilka przykładów inercji miejskich urzędników potwierdzających moją tezę. Spotkałem się jednak z głosami polemicznymi płynącymi zarówno z Rady Miasta jak i otoczenia Prezydenta. Na temat Rady mam wyrobione zdanie i jest ono zdecydowanie negatywne. Większość młodych radnych PO, brak życiowego doświadczenia nadrabia butą i arogancja, natomiast klub PiS też już skostniał i wymaga zdecydowanie więcej świeżej krwi.Wydaje mi się, że słaba Rada uśpiła czujność Prezydenta i jego urzędników. W ostateczności Prezydent i tak odpowiada za „całokształt” bo trudno wytłumaczyć przeciętnemu krakowianinowi podział kompetencji miedzy Radą ,a władzą wykonawczą. Muszę się jednak zgodzić z głosami, że trudno obarczać Prezydenta miasta winą za jakieś indywidualne, urzędnicze pomyłki lub niedociągnięcia. W mieście są poważne problemy do rozwiązania, z którymi trzeba będzie się zmierzyć w najbliższym czasie. Dzisiaj w zaciszu partyjnych sztabów trwają analizy, który z potencjalnych kandydatów ma najwięcej szans. Platforma, neutralizując Kracika stanowiskiem wojewody, zapewne wystawi Jarosława Gowina, który będzie miał duże szanse na zwycięstwo. Gowin – jako jedyny polityk z pierwszej linii PO - ma niekwestionowane zasługi, w utrzymaniu przez PO liczącego się poparcia społecznego. Choć społeczeństwo nie zapomni, że w tej samej partii jest i Zbycho i Miro i Grzechu. Jarosław Gowin mimo, że nie prawnik, okazał się doskonałym adwokatem bardzo nieprzyjemnych kolegów. Ale czy my lubimy adwokatów -amatorów? Kandydata Prawa i Sprawiedliwości nadal nie widać i jeżeli się nie sięgnie po cenionego adwokata, senatora Zbigniewa Cichonia to będzie totalny blamaż. No chyba, że zostanie ściągnięty na ratunek z Brukseli Zbigniew Ziobro. Natomiast ciekawa sprawa jest z prof. Jackiem Majchrowskim. Kończy drugą kadencję, miał w niej i wzloty i upadki, ale jest przez mieszkańców Krakowa szanowany i w –przypadku wyrażenia chęci kandydowania na 3 kadencję - konkurentom nie da dużych szans. Z pewnością na jego popularność wpływa opór wobec stanowiska Komisji Majątkowej, która zwraca mienie Kościołowi nawet to, które poprzednio do niego nie należało. Podobne stanowisko zajmuje również wobec roszczeń gmin żydowskich. Jednak coraz częściej nazwisko Prezydenta Krakowa wymieniane jest jako kandydata środowisk lewicowych na stanowisko Prezydenta Polski. Muszę się tu przyznać, że w 2005 roku osobiście namawiałem J. Majchrowskiego do takiej decyzji, ale odmówił. Wówczas kandydatem lewicy był Cimoszewicz, który w atmosferze ewidentnego skandalu wywołanego głównie przez 2 byłych pułkowników UOP i jednej sekretarki, wycofał się z kandydowania w połowie kampanii. Aktualnie znów lewica nie ma kandydata i jej kandydat bezpartyjny prof. Jacek Majchrowski z pewnością znalazłby się w drugiej turze. Czy by w niej wygrał z prof. Lechem Kaczyńskim to już inna sprawa.
Zdjęcie: Maciej Gadek
|















