Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Co tam Panie w polityce Nie zapomniałem o eurodeputowanym Soniku
Smaller Default Larger
Nie zapomniałem o eurodeputowanym Soniku PDF Drukuj Email
Co tam Panie w polityce
piątek, 11 grudnia 2009 14:56 | Wpisany przez Edward Brożek

Otrzymałem ostatnio kilka pytań, czy zakończyłem swój spór z Sonikiem o zaległą zapłatę za kampanię wyborczą w 2004r. Na tak postawione pytania odpowiadam, że nic się nie zmieniło.

 Publiczne upominanie się o swoje w stosunku do posła  PE spowodowało, że do mnie zwrócili się ludzie  spokrewnieni  z jego żoną i opowiedzieli  o ogromie krzywd jakich doznali od p. Soników. Sprawa dotyczyła powierzenia im  opieki nad  mieszkaniem na ul. Grodzkiej 27 na czas wyjazdu do Ameryki. Zamiast opieki nastąpiło jego  zawłaszczenie. Dopiero po kilkuletnich procesach sądowych, ogromnych kosztach i upokorzeniach na każdym kroku udało się tym ludziom   w końcu odzyskać swoje. Droga ta była niezwykle wyboista, bowiem przeciwko sobie mieli nie tylko rodzinę Soników, ale i Państwo Polskie reprezentowane przez  Ambasadę w Paryżu i Konsulat  w Chicago. Mimo tego, mieszkanie odzyskali, ale doszczętnie zdewastowane i ograbione z cenniejszych rzeczy. Na  przywrócenie go do stanu używalności musieli wydać kilkadziesiąt  tysięcy złotych. Kilkakrotne prośby wnoszone do Soników o pokrycie kosztów remontu oraz oddanie obrazów, książek i innych dóbr, były pomijane milczeniem.
Współwłaściciel mieszkania, znany polski rzeźbiarz zamieszkały z konieczności na stałe w USA, będąc w Krakowie, udał się jesienią  2005r do biura poselskiego Jana Rokity z PO na   ul. Basztową z zamiarem poproszenia go  o interwencję w tej sprawie.  Rokita, zajęty w tym czasie negocjacjami  dotyczącymi powołania koalicji rządowej PO – PiS, był  nieobecny i rzeźbiarza przyjął młody człowiek, przedstawiający się jako dyrektor jego biura poselskiego. Nazwiska nie podał.   ( Opisując jego wygląd  w 2009r  rzeźbiarz tak go przedstawiał: „wiek około 25 lat, szczupły, wysoki, ciemny blondyn, z dostrzegalnymi śladami trądziku lub ospy na twarzy” )
Często się zdarza, że  ludzie przychodzą do biur poselskich z prośbą o pomoc i poradę.  Świadczy to tylko o zaufaniu obywatela do konkretnego posła.  I taki obywatel  powinien być załatwiony w sposób kulturalny i z jak najlepszymi intencjami. W takich sprawach powinna być zachowana jakąś procedura, którą powinien ustalić poseł. Powinna być spisana notatka z tej rozmowy a osoba przychodząca z prośbą o pomoc powinna otrzymać informację co w jego sprawie poseł  uczynił. Z pewnością powinna być zachowana daleko idąca dyskrecja. Jednak przepisy sejmowe dają dużą dowolność interpretacyjną , o czym świadczy poniższa odpowiedź  jaką w tej konkretnej sprawie  otrzymaliśmy z Kancelarii Sejmu. Rzeźbiarz – który szczerze i z pełnym zaufaniem - opowiedział o swoich kłopotach z Sonikami -  powinien otrzymać odpowiedź od posła Jana Rokity.   W tym przypadku nic takiego nie nastąpiło,  a sprawa nabrała nieoczekiwanego biegu.  Przekonany jestem, że Jan Rokita do dziś nic o tym nie wie. Jedyny dokument jaki się z tej rozmowy zachował, to oświadczenie  napisane przez Piotra Zielińskiego, ale na prośbę Liliany Sonik, czyli osoby, której ta skarga  bezpośrednio dotyczyła.