Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Co tam Panie w polityce Kobiety dla Polski – Polska dla kobiet
Smaller Default Larger
Kobiety dla Polski – Polska dla kobiet PDF Drukuj Email
Co tam Panie w polityce
niedziela, 13 grudnia 2009 16:43 | Wpisany przez Grażyna Zamorska

W piątek 11 grudnia  w Klubie „Delikatesy” w Krakowie odbyła  się  debata oksfordzka na temat:  „Rozwijanie kompetencji politycznych kobiet jest lepszym rozwiązaniem niż parytet dla zapewnienia większego udziału kobiet w polityce”. Debata ta była podsumowaniem cyklu kursów liderskich  organizowanych przez Fundację Przestrzeń Kobiet w ramach projektu Instytut Liderek współfinansowanego przez Fundusz Inicjatyw Obywatelskich.

Oprócz publiczności udział wzięli zaproszeni goście m.in. Marta Patena  PO Wiceprzewodnicząca Rady Miasta Krakowa, Agnieszka Mrozik działaczka feministyczna, doktorantka w Instytucie Badań  Literackich PAN ,Małgorzata Borowska ze Stowarzyszenia Szkoła Liderów politolożka, dziennikarka oraz trenerka wystąpień publicznych.
Formuła debaty oksfordzkiej narzuciła podział dyskutantek na dwie grupy: propozycji oraz opozycji i odbywała się według ustalonych zasad i ram czasowych. Uczestniczki  tej  debaty pochodzące z  województw:  małopolskiego,  śląskiego i  podkarpackiego, postanowiły się  włączyć w nurt toczącej się obecnie dyskusji w naszym kraju na temat parytetów płci na listach wyborczych.  Jest to związane z obywatelskim projektem tej ustawy i obecnie trwa akcja zbierania pod nią  podpisów.
W czasie debaty i ścierania  poglądów okazało się, że tak postawiona  na początku teza niestety nie ma racji bytu bo Rozwijanie kompetencji politycznych kobiet nie jest  lepszym  rozwiązaniem niż parytet w zapewnieniu większego udziału kobiet w polityce.
Po  pierwsze nie wiadomo na czym w ogóle polegają kwalifikacje polityczne. Nigdy one nie zostały tak naprawdę  zdefiniowane. Kwestia braku kwalifikacji jest  problemem pozornym, gdyż  kompetencje zawodowe i wykształcenie zdecydowanie przemawiają na korzyść kobiet. Statystyki pokazują, że wśród osób z wyższym  wykształceniem, większość  stanowią  kobiety. I ten proces narasta wśród  młodego  pokolenia  szczególnie teraz, kiedy  został zniesiony przymusowy pobór do wojska  młodych mężczyzn. Od lat też kobiety maja liczebną  przewagę wśród osób  z wykształceniem średnim, tak więc jedyna mierzalna w przypadku polityka kompetencja, jaką jest  wykształcenie przemawia na korzyść kobiet.
Po drugie podobnie ma się sprawa z kompetencjami zawodowymi gdzie kobiety w karierze zawodowej pomimo, że są niejednokrotnie lepsze od mężczyzn rozbijają się  o przeszkodę zwaną  „ szklanym sufitem” i przeważnie pozostają na pozycji wiceszefa. Tak więc kompetencje zawodowe i wykształcenie wyższe zdecydowanie przemawiają na korzyść kobiet, a niewykorzystanie ich potencjału dla wspólnego dobra i rządzenia oznacza straty dla całego społeczeństwa. Nie tędy  droga! Cały problem tkwi  w partiach politycznych. Umocnienie się systemu partyjnego najwyraźniej  nie sprzyja, faktycznej obecności kobiet w polityce. Partie mają swoich liderów, liderzy potrzebują zaufanego grona współpracowników i oddanych żołnierzy. Badania wskazują na to, że kobiety rzadziej niż mężczyźni   tworzą polityczny  „ network”  czyli sieć. Rzadziej  „są w układzie”  który zapewnia dostęp do ważnych informacji  a przez to do władzy, pieniędzy i zaszczytów. Powszechnie wiadomo, że w kręgach politycznych wymiana informacji, wypracowywanie opinii i podejmowanie decyzji odbywa się w zamkniętych kręgach- często przez przysłowiowy „bufet”- z których kobiety są wykluczone co przesądza o ich mniejszych możliwościach wpływu na procesy decyzyjne w partiach. To mężczyźni dysponują siecią nieformalnych kanałów informacyjnych   które gwarantują im pozycję uprzywilejowaną. Co nie ma nic wspólnego z demokracją wewnątrz  partyjną. To w tych gremiach zapadają decyzję o sposobie układania list wyborczych, po analizie  których widać nierówność w dostępie do bycia wybranym za co ponoszą odpowiedzialność partie i działający w niej ludzie, a nie wyborcy. Wyborcy mają bowiem wpływ na reprezentantów tylko poprzez oddanie głosu na kandydata lub kandydatkę spośród osób umieszczanych na listach poszczególnych partii, ale praktycznie nie maja wpływu na to, kto zostanie umieszczony na partyjnych listach. „Klucze” przy ustalaniu list kandydatów to przede wszystkim różnego rodzaju niejawne zasady decydujące w praktyce o tym kto stanie się kandydatką/kandydatem z ramienia partii i będzie umieszczony  na listach wyborczych na odpowiednim miejscu, dlatego też nie podlegają żadnej kontroli zewnętrznej, a więc znacznie trudniej ocenić je z punktu widzenia demokratycznej reprezentacji. Do tego dochodzą liczne  koterie polityczne i nepotyzm. Tak więc zarówno rażąco nierówny udział kobiet i mężczyzn na listach wyborczych jak i skoncentrowanie partii politycznych niemal wyłącznie na promowaniu mężczyzn pokazuje, że wprowadzenie rozwiązań skłaniających partie do równego traktowania obu płci jest  niezbędne.  Z  własnej woli partie polityczne polityki równości bowiem nie wprowadzają. System parytetowy  cieszy się w Polsce rosnącym  poparciem społeczeństwa  i tak w 2004 r. 53%  a lipcu 2009  61% badanych było za takim rozwiązaniem. Natomiast  politycy w Polsce są temu przeciwni, gdyż wiedzą, że  wprowadzenie parytetów doprowadzi do głębokich zmian w obecnej klasie politycznej, że wielu z tych, którzy dziś sprawują  władzę mogliby ją stracić.