Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Co tam Panie w polityce Ponad podziałami politycznymi
Smaller Default Larger
Ponad podziałami politycznymi PDF Drukuj Email
Co tam Panie w polityce
wtorek, 12 stycznia 2010 22:28 | Wpisany przez Grażyna Zamorska

Dosyć niespodziewanie dostałam zaproszenie na konferencję naukową „Sukces i wartości w polityce” organizowaną przez  posła Jarosława  Gowina z Platformy Obywatelskiej.  Wysyłając to zaproszenie poseł dał dowód, że mnie pamięta z mojej bytności  w PO.

Gowin realistycznie przedstawił  postrzeganie polityki przez obywateli. Jedni –patrzący z daleka widzą ją jako rozumną troskę o dobro wspólne, inni patrzący z bliska jako moralne grzęzawisko.  Te słowa w 100 procentach odnoszę się i do mnie, można powiedzieć, że na własnej skórze przeszłam przez oba etapy. Na studiach podyplomowych w latach 2002-2004 na UJ kierunek  „ Dyplomacja  i stosunki międzynarodowe” miałam krótką rozmowę z prof. E.Cziomerem.  Pytana, co było motywacją podjęcia przeze mnie tych  studiów  odpowiedziałam, że chcę działać w polityce, a konkretnie w Platformie Obywatelskiej, bo mam zamiar aktywnie włączyć się w nurt życia publicznego i coś dobrego zrobić dla społeczeństwa.
Prof. Cziomer uśmiechnął się i szczerze powiedział, że polityka  jest nie dla mnie - niepoprawnej idealistki - że panujące w niej zwyczaje spowodują, iż szybko się do niej zrażę.  Początkowo nic nie zapowiadało, że te słowa szybko się sprawdzą.  Zostałam członkiem Koła Europejskiego PO, i przez dwa miesiące pomagałam Bogusławowi Sonikowi w kampanii wyborczej do Europarlamentu w 2004r. Kilka tygodni po wyborach ówczesny asystent Sonika, a dziś wiceminister skarbu państwa, Mikołaj Budzanowski wysłał do mnie maila z Brukseli, że zapraszają mnie do zwiedzenie Parlamentu Europejskiego. Zgodziłam się, podałam termin kiedy mogę przyjechać…i do dnia dzisiejsze żaden z nich się nie odezwał.
    Po drodze była jeszcze nieudana chęć wzięcia udziału w wyborach do sejmu w 2005 i udział w kampanii wyborczej PO w Krakowie. Byłam świadkiem w jaki skandaliczny sposób rozegrano powiatowy zjazd wyborczy PO w Krakowie w 2006r. Jak grupa skupiona wokół Grzegorza Lipca, Katarzyny Matusik –Lipiec, Pawła Sularza, Pawła Kłimowicza, Grzegorza Stawowego, opanowała władzę w mieście oraz wygrała wybory do Rady Miasta Krakowa. Ja chciałam wziąć udział  w wyborach do Rady Dzielnicy IV dlatego też zawiesiłam swoją działalność w PO, aby startować w wyborach jako Pełnomocnik Stowarzyszenia Członków Spółdzielni Mieszkaniowej  „Ziemi Krakowskiej”  na osiedlu Żabiniec. W wyborach przegrałam z Katarzyną Matusik –Lipiec, która później, przy współudziale kilku osobników z Sądu Koleżeńskiego,  pod absolutnie fałszywymi zarzutami doprowadziła do usunięcia mnie z PO.  Więc słowa prof. Cziomera prawie się sprawdziły, ale –mimo wszystko-się nie poddałam.  Dzięki polityce poznałam również wspaniałe grono, podobnie jak ja myślących osób, prezentujące w życiu i myśleniu o państwie podobne  wartości. Nieoczekiwanie stałam się wydawcą i redaktorem mojej gazety, dzięki której mogę realizować, to o czym myślałam od początku, czyli rzeczywistym pomaganiu ludziom a piętnowaniu różnej maści politycznych cwaniaczków. Do tych ostatnich zaliczam Katarzynę Matusik –Lipiec, która  po zostaniu posłem tylko na złość mnie nie zrezygnowała z zasiadania w radzie dzielnicy, bo zajęłabym tam jej miejsce.
    Konferencja znacznie wzbogaciła moją wiedzę i utwierdziła mnie w przekonaniu, że nadal drepczemy w miejscu. Premier Bielecki podkreślał, nikłą egzekucje prawa w Polsce, prof. Fryderyk  Zoll na przykładzie modyfikacji Kodeksu Cywilnego ubolewał, że żmudna praca uniwersyteckich prawników, przekazana do rządu jest  tak okrajana, że idzie ona na marne. Ciekawie  o meandrach więzi polityków z wyborcami  mówił dr J. Flis z UJ. Jego diagnoza opisująca naszą polityczną rzeczywistość była tragikomiczna nie wiadomo czy z tego wszystkiego się lepiej  śmiać czy płakać, a przecież  dotyczy to dobra wspólnego nas wszystkich czyli Polski. Podsumowując swoje wystąpienie wskazał na jedyną deskę ratunku  jaką są świadomi obywatele, którzy poprzez swój  głos wyborczy mogą spowodować, że to całe zło reprezentowane w większości przez obecną klasę  polityczną  odejdzie w niepamięć. Problem  jednak w tym że grupa świadomych   obywateli jak na razie jest nieliczna i rodzi się w bólach  w czym niejednokrotnie przeszkadzają  media ,które mają w tym różne  interesy.  Posłowi  Gowinowi,  który podjął  się  próby  poprawienia  etyki posłów PO życzyć należy dużo samozaparcia i odwagi oraz nieugiętości i wiary w sens swoich działań gdyż będzie mu ona niezmiernie potrzebna na miarę  stwierdzenia „Wiara góry przenosi”