| Wybory do Parlamentu Europejskiego (część 3) |
|
|
|
| Co tam Panie w polityce |
| niedziela, 01 marca 2009 14:33 | Wpisany przez Edward Brożek |
W chwili mojego przyjścia do sztabu około 20 kwietnia 2004 miał on już w zarysie ukształtowane struktury organizacyjne.
Prowadził go Mikołaj formalnie zatrudniony w Urzędzie Marszałkowskim, który prawdopodobnie był oddelegowany do pomocy Sonikowi, oraz jego byłe współpracownice w Urzędzie Miasta Krakowa, tytułujące go bez przerwy Dyrektorem. Status samego kandydata był dla mnie też niejasny, ale zadowoliłem się odpowiedzią jakiej udzielił dziennikarce z kieleckiego oddziału Gazety Wyborczej, że jest na urlopie bezpłatnym. Później przekonałem się, że była to nieprawda. Początki pracy polegały n a zapoznaniu się z okręgiem wyborczym obejmującym dwa województwa, szukaniu w terenie ludzi którzy chcieliby wspomóc kampanię w każdy możliwy sposób. Wziąłem też na swoje barki kontakty z wszystkimi mediami. Było to zajęcie karkołomne, bowiem im bliżej wyborów tym więcej informacji. Szczególnie trzeba było pilnować prasy wychodzącej w Kielcach, bo zdarzały się tam różne próby manipulacji. Może o tym świadczyć poniższy protest do jednej z kieleckich redakcji. Redakcja "Echo Dnia" Kielce, ul Targowa 18 Dlaczego nie jesteście obiektywni? Przeczytałem z dużą uwagą artykuł-sondaż: "Oni będą rządzić?" z 8 maja 2004r oraz relację z konferencji prasowej p.Grzegorka z 14 maja: "Teraz będziemy działać". Nie wiem, czy dobrze zrozumiałem wyniki Waszego sondażu jeśli idzie o PO. Chyba nie jest tak, że "jedyny kandydat tej partii z województwa świętokrzyskiego" K. Grzegorek uzyskał prawie wszystkie głosy jakie padły na PO w sondażu. (PO 28%, Grzegorek 26%) Z tekstu bowiem nie wynika jednoznacznie, że Grzegorek uzyskał 26% sondażowych głosów ale tylko z tych co padły na PO. Sądzę, że tak właśnie było. A więc pozostali kandydaci PO z listy "wrogiej" Małopolski uzyskali aż 74 % głosów czyli b. dużo wziąwszy pod uwagę ilość płatnych ogłoszeń wyborczych, nawet w formie apeli, czy licznych wywiadów prasowych K.Grzegorka. Jest mi przykro, że mimo zaproszenia i osobistej rozmowy nikt z Waszej redakcji nie przyszedł na konferencję prasowa organizowaną przez Bogusława Sonika w kawiarni "antrakt" 13 maja, tym bardziej, że z liczących się redakcji brakło tylko Waszej. Wydaje mi się, że w ten sposób redakcja nie do końca informuje swoich Czytelników o innych kandydatach PO do Parlamentu Europejskiego z 10 okręgu wyborczego. Sądzę też, że prezentując wyraźnie niechętne stanowisko wobec innych kandydatów PO redakcja staje się kreatorem kampanii wyborczej. Mimo tego nasz kandydat zawsze chętnie spotka się z przedstawicielem Waszej redakcji aby móc zaprezentować swój program wyborczy dla mieszkańców Świętokrzyskiego i Małopolski. Sądzę, ze taka informacja licznym Czytelnikom ECHA DNIA się należy. Gdyby redakcja ECHA DNIA zechciała na swoich łamach opublikować mój list, byłbym wdzięczny. Edward Brożek asystent prasowy Bogusława Sonika (...) Przytaczam mój list do ECHA DNIA, aby uczulić uczestników zbliżającej się kampanii na co trzeba zwracać uwagę i jak szczegółowo czytać wszystkie informacje prasowe na temat kandydatów. W Kielcach byłem kilkanaście razy, doprowadziłem m.in. do wystąpienia Sonika w lokalnej telewizji(wówczas był to jeszcze oddział Telewizji Kraków). Zależało nam bardzo na zdobyciu każdego głosu w Kielcach, bo liczył on się podwójnie: zdobywał go nasz kandydat nie zdobywał go główny konkurent. Dużym sukcesem Sonika w Kielcach było zdobycie poparcia znacznej części inteligencji w mieście, czynnie angażującej się w jego kampanię. Natomiast K. Grzegorek –walczący bardzo zacięcie ale niezwykle honorowo – miał utrudnione zadanie bo –mimo, ze studiował w Krakowie –to mieszkał i pracował w Skarżysku. Natomiast o wykorzystywaniu wszelakich środków przez Sonika aby osiągnąć sukces wyborczy świadczy zacytowany poniżej fragment z jego ulotki „Sonik Ekspres” „…Rodzina Soników wywodzi się z Wawrzeńczyc w dawnym powiecie miechowskim. Jedną z najznamienitszych postaci w rodzinie był biskup Franciszek Sonik związany z diecezją kielecką". ![]() |









W chwili mojego przyjścia do sztabu około 20 kwietnia 2004 miał on już w zarysie ukształtowane struktury organizacyjne.
Prowadził go Mikołaj formalnie zatrudniony w Urzędzie Marszałkowskim, który prawdopodobnie był oddelegowany do pomocy Sonikowi, oraz jego byłe współpracownice w Urzędzie Miasta Krakowa, tytułujące go bez przerwy Dyrektorem. 