Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Co tam Panie w polityce Pacynka Pana Bronka
Smaller Default Larger
Pacynka Pana Bronka PDF Drukuj Email
Co tam Panie w polityce
wtorek, 16 marca 2010 11:08 | Wpisany przez Feliks Stalony -Dobrzański
Pan Bronek w trakcie mityngu prawyborczego, dał Panu Radkowi (albo odwrotnie) kaczuszkę- już chyba n-ty raz. Widać nic innego monotematyczni chłopcy nie są chyba w stanie wymyślić, Zapętlili się Panowie w gadżetach. Konceptu już  brakuje? Brakuje najwyraźniej – ale rzeczowego programu.
Czy wędrowiec, który nie ma celu jako takiego, a tylko chodzi, bo lubi obracać nogami może gdzieś dojść?. Co najwyżej przez przypadek. Jak sobie tak chodzi sam – to takiego widać ma fioła i  trudno mu w tym przeszkadzać.
Czy jednak poszedłbyś człecze za takim przewodnikiem?
Każdy by mi na taką propozycję odpowiedział chyba jednoznacznie.
Jak widać polityka rządzi się jakimiś innymi prawami. Bo Ci Panowie widać taką właśnie mają propozycję wyborczą.
Spróbujmy się zastanowić skąd to natręctwo. Choroba czy co?  
Coraz to jaśniej widać - i to jeszcze od czasów gdy PO nie była u władzy – że jedynym celem tej Partii jest realizacja – choroby, objawów strachu – wszystko jedno jak to nazwać, w każdym już razie fobii. Najpierw było – odsunąć PiS od władzy (pierwsze wystąpienie programowe Pani G-W jako Prezydenta Wa-wy) – teraz jest ciurkiem i bez zmian - nie dopuścić PiS do władzy. No i wyrżnąć. W języku kulturalnych Europejczyków – watahy.
Co to by było dla PO nieszczęście – gdyby tak PiS-u nie było?
Zamiast prezentacji programów mamy; a to frywolne wybryki Palikota – nie tylko tolerowane, ale i jeszcze hołubione, wymiany a to kaczątek, a to kaczorów, a to baloników kaczych. Kopanie po Kostach gdzie się da, jako wyraz kultury politycznej – i wzbudzanie entuzjazmu tłumów kpinami z urzędującego Prezydenta – mają obniżyć Mu i PiS – owi notowania.
Cel sam w sobie i jakoby treść polityki. Na poważny i uczciwy dyskurs jeszcze nie  udało się nikogo namówić. Taka akcja, jaki format kapelusza. Jeden z kapeluszem, by się nie poniżać – wolał zrezygnować i odszedł w niebyt.  
Jakoś mają chłopcy z tym problem, jak żaba przed wężem. Nie potrafią odwrócić wzroku i zafascynowani jednym tematem – już chyba uważają, że cały świat patrzy się na to jakie to nieszczęście spotyka Polskę, że nosi na swej ziemi ludzi, którzy coś mówią o fiasku strategii lizbońskiej, o kancie z globalnym ocieplaniem, o możliwości sensownej rozmowy o ochronie środowiska, o dążeniu do samodzielności gospodarczej – i co najstraszniejsze – głoszą, że bez oczyszczenia życia społecznego z wszystkich, którzy niegdyś rządzili z nadania i dziś się poustawiali w węzłach gospodarki oraz życia społecznego – nie da się gospodarczo powstać z kolan. To ostatnie to jest chyba wizja najstraszniejsza ze strasznych.
Nazywa się to niepotrzebnym grzebaniem w przeszłości. Kto się boi to się boi. A niepotrzebne jest dla tych którzy wiedzą, że to nie jest w porządku.  
Jak jest to straszna perspektywa dla niektórych, warto chyba sobie zdać sprawę, jako ewidentne wyjaśnienie tego kompleksu, natręctwa. Jedyne czego się naprawdę boją, mając pewnie świadomość, że mają się czego bać.  
Czy jednak ludzie się nabiją na zamianę programu stawiającego cel, na program samego chodzenia, bycia u władzy – zobaczymy. Te nadchodzące wybory będą na to testem.
Potem już tylko będzie można powiedzieć – widziały gały co brały. Bo to już nie będzie ślub tylko na najbliższe 4 czy 5 lat. To już potrwa znacznie dłużej. Władza totalna nie trwa nigdy krótko i nie jest po to by uszczęśliwić lud – to pewne.   
Dla mnie zaś, jak widzę, realizują się rzeczy, o których nawet nie myślałem gdy entuzjastycznie patrzyłem na powstały wówczas Komitet Obywatelski.
Nie myślałem, że Ci ludzie, których przed pierwszymi „wolnymi” (powiedzmy!) wyborami samorządowymi, stali na platformie przyczepy na naszym Placu na Stawach w towarzystwie T.Mazowieckiego – szybciutko i nie tylko o tym, zapomną. Wybraliśmy. Zniknęli, z tym, że dwóch definitywnie, przepłaciło to zdrowiem i życiem, bo serca Im nie wytrzymały. Im o coś chodziło. Nie chcieli świecić oczami i nie było im wsio rawno. Reszta tego towarzystwa w cudowny sposób – wyparowała. No - nie w niebyt – dobrze się mając – to pewne. Co zostawiali? Choćby w Krakowie; mamy Galerię Krakowską – na którą jest skazany każdy, kto przyjedzie do Krakowa, mamy Kraków promowany jako super – piwiarnia, a konsekwentnie pomijany przy organizacji znaczących imprez, był  Motel Krak oddany spółce o kapitale założycielskim 100 złotych, a mającej pretensje do Miasta o setki milionów, mamy rozwalony przemysł lokalny (cóż rynek - powiedzą – ten jednak gdzie indziej tak nie zadziałał – aż dziwne), mamy powrót do władzy i bezkarności wszystkich tych, którzy lata całe naród terroryzowali i dalej narzędzia tego terroru mają w rękach. Itd.
Dziś Ci co się wtedy chowali po kątach paląc (bo Im pozwolono) swoje ogony, są szanowanymi obywatelami Europy i Świata i rządzą całą gębą. Porachunki prowadzi się nawet w więzieniach, a serie morderstw z nieznanymi sprawcami (lepiej brzmi – samobójstwo – czyż nie?) mają pokrywać akceptację wprowadzenia narzędzi do pełnej kontroli każdego. To już było, ale nie na tym poziomie technicznym i to jest specjalnie groźne. Kiedyś też odbierano dzieci rodzicom, by kształtować Nowego Człowieka, dziś się je ma odbierać zgodnie z prawem, z troską najwyższą, miłością duszącą, ale za to decyzją urzędniczą. Komu po co jakaś rozwaga Sądu? Zresztą, w tych sprawach, też i tak bywało w przeszłości, że i Sąd był grzeczny wobec urzędników i działaczy Partyjnych. Nie jest to więc jakiś wielki problem. Przynajmniej w warunkach monopartyjnych i przy panowaniu jedynie słusznych poglądów  Powstaje Państwo, w którym – zgodnie z prawem - maja problem Ci, co zabójstwo nazywają zabójstwem (są już procesy i skazania!), Ci co wskazuję i chcą realnie ścigać korupcję, zdradę (postępowania i oskarżenia w toku), Ci co chcą kształcenia młodych wedle zasad, a nie bez zasad. Mamy za to nowych ludzi Honoru i zapomnianych żołnierzy wyklętych.. Po co, zresztą. pamiętać o setkach tysięcy bestialsko pomordowanych. Grzebać w przeszłości? Narażać się Sąsiadom? Im wolno, my się zgadzamy. Niezgodę jesteśmy winni Tym pomordowanym. Jest marsz żywych w Polsce, ale nie ma go na Wołyniu. Prezydent z walnym udziałem postępowców – ma kłopoty z pobytem w Katyniu. I jeszcze się go za to lży! Większej mizerii i małości  – i to Ministra Spraw  Zagranicznych, trudno sobie, w normalnym kraju,  wyobrazić.   
Elita to teraz My – sobie powtarzają, nie wiedząc chyba co to Bóg Honor i Ojczyzna bo je pozamieniali na Wolność (do wszystkiego) Równość (równych i równiejszych) i Braterstwo (kumpelstwo bez autorytetów).Mamy znów kształtujący się podział – „my” i „Oni”.   
Dzięki tym wszystkim operacjom na powrót jestem obywatelem trzeciej kategorii.
W mojej Ojczyźnie.
Jak to Ojciec Święty wołał na Krakowskich Błoniach w trakcie drugiej wizyty? Przypomnijmy sobie - gdy był zagniewany, wręcz zdenerwowany by nie rzec - wkurzony i wielkim głosem upominał i wołał, że nie może Go ten Kraj nie obchodzić – bo to jest Jego Matka. Co robicie z tą wolnością? Pytał. Widział najwyraźniej do przodu na dziesięciolecia i– PRZESTRZEGAŁ. Powróćmy też do Jego wstąpienia w Sejmie. Ci co wtedy klękali – jak się mają? Czy cokolwiek jeszcze pamiętają tocząc niby dyskusje z jedną myślą – jak tu przywalić. By było widać i by pijarowsko dudniło. Cel sam w sobie.  
Dziś pamiętamy – ale - kremówki.
Zapytajmy się w końcu, gdzie jest ta reszta towarzystwa z tej platformy naczepy z Placu na Stawach. Tego miejsca już nawet nie ma – jest ogrodzone. A takich trybunek było wtedy w Polsce dużo. Mam zdjęcia tamtego radosnego szpaleru.
Straszny ten PiS – zaiste. Chce budować Rzeczypospolitą na normalnych zasadach. To trzeba widać wytłumaczyć, że są to chore zasady, a Ci ludzie to oszołomy. Trzeba Ich wyrżnąć. Dosłownie – taki to język ma przemawiać do nas – do mas. No i tłumaczą.
Ze słupków wynika , że chyba skutecznie. Choć wierzę jednak w zdrowy rozsądek.  
Czy damy się tak dalej kołować? Tymi zabawami z gadżetami prowadzonymi w miejsce powiedzenia, co się chce zrobić; z gospodarzeniem dla siebie, dla Polski – co z upodleniem ludzi dnia codziennego, z upuszczaniem krwi Polskiej Nauki, Służby Zdrowia, z szansami młodzieży itd. Pamiętajmy też, że mieliśmy być drugą Irlandią, a Euro nas miało ratować przed kryzysem. Taka to jest kompetencja Tych co wiedzą niby - najlepiej.
Panowie Radek i Bronek mają tylko widać jeden straszny sen – który odpędzają pacynkami kaczek. Ten sen – to widać super – kaczka.
Tylko na tyle ich stać.
Poważni politycy czy obserwatorzy słupków. I pilni uczniowie spin doktorów – jak się to teraz  ekipy propagandzistów nazywa.
Ja w każdym razie nie mam zamiaru iść – dla samego chodzenia, tak jak Ci wędrowcy co to celu nie mają, a ten nie stawiany, zastępują fobią i samą chęcią chodzenia w sobolach władzy..
I strach Im z oczu przeziera choć pokrywają go butą i pogardą dla zdolności umysłowych ludu..
Strach to przed przegraną, przed odpowiedzialnością, nawet przed lustrem chyba.