|
Co tam Panie w polityce
|
|
niedziela, 28 marca 2010 18:30
| Wpisany przez Edward Brożek
|
|
Tytułowe pytanie powinno być zadane znacznie wcześniej. Myślę tu głównie o czerwonym kolorze ścian na sali obrad, dodatkowo pozbawionej okien. W takiej atmosferze nawet aniołki skakałyby sobie do oczu, a nie kilkuset politycznie podekscytowanych osób.
Uśmiechniętych, pogodnych , widziałem naprawdę niewielu. Jednym z nielicznych był Andrzej Pawelec cierpliwie coś tłumaczący partyjnym młodszym koleżankom i kolegom. Stawka konwencji jest duża, ale –przy wodzowskim systemie partyjnym w Polsce- każdą nawet jedną niewygodną uchwałę czy wybór można zmienić drogą odgórnych działań. A wynik idzie w świat, więc na sali robiono wszystko, aby poszczególnych kandydatów wyprowadzić z oficjalnie prezentowanego optymizmu. Wydaje mi się, że znacznie lepiej w tej wojnie nerwów prezentował się Łukasz Gibała. Jego spokój bierze się też stąd, że ma on znacznie szersze zainteresowania poza polityczne, oraz wymierne sukcesy nie tylko w działalności gospodarczej, ale i naukowej. Jednak jego konkurent Ireneusz Raś, podobnie jak i większość ludzi stojących za nim, już takich dokonań nie ma. Dla nich więc niezwykle istotne jest kto będzie w krakowskiej PO rozdawał karty w tegorocznych wyborach samorządowych lub parlamentarnych wiosną przyszłego roku. Dlatego też tam gdzie jest prawdziwa walka, są też prawdziwe emocje, podsycane dodatkowo czerwonym kolorem ścian. Nowemu przewodniczącemu krakowskiej PO Łukaszowi Gibale ( po wycofaniu się Ireneusza Rasia) składam serdeczne gratulacje.





|