Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Co tam Panie w polityce Krzyż na Błoniach -zastanawiający sprzeciw
Smaller Default Larger
Krzyż na Błoniach -zastanawiający sprzeciw PDF Drukuj Email
Co tam Panie w polityce
niedziela, 16 maja 2010 05:17 | Wpisany przez dr inż. Feliks Stalony - Dobrzański

Czy można wyobrazić sobie silniejszy dowód na brak tolerancji wobec Osób wierzących, jak sprzeciw wobec zamiaru postawienia Krzyża przy Głazie Papieskim na Krakowskich Błoniach i postulatu ustanowienia strefy ochronnej wokół tego Głazu?

Chodzi przecież tylko o to, by to miejsce, pamiętne ze wszystkich Papieskich pielgrzymek, gdzie padały ważne słowa, gdzie Święty Człowiek rozmawiał z milionami, gdzie koncentrowały się modlitwy milionów, nie było notorycznie i bezkarnie bezczeszczone.
A było i jest – bezczeszczone, skoro przy byle okazji, byle imprezy rozrywkowej, w której odbywa się promocja alkoholu i zachowań daleko odbiegających od tych, wynikających z troski o młodzież, jej morale, o pamięć wartości – w tym miejscu były stawiane wprost - wychodki. Symboliczna to sprawa. Regularnie też to miejsce jest bezczeszczone różnymi napisami i zachowaniami. Nie będę im robił reklamy..
Te dziś i do dziś są bezkarne.
Krótko mówiąc, dyskusję i problemy tworzone wokół sprawy postawienia Krzyża uważam za tak absurdalne, że mogą być one tylko wyrazem złej – i to bardzo złej woli. Ich uznanie za racjonalne i warte rozważenia, jako czegoś co ma jakiekolwiek inne podłoże, jak tylko zamiar poniżenia ludzi wierzących, ich wrażliwości, będzie dla mnie dowodem już totalnego zawładnięcia umysłów decydentów obłędem politycznej poprawności.
W moim odczuciu, sprawa jest próbą dokąd można spychać ludzi wierzących, bo Ci na dziś, są grupą spolegliwą. Wyraża się tylko uczucia i przekonania. Grupa ta powoli daje sobie wmawiać, że Wiara i Kościół ma się zamknąć w kruchcie budynków o nazwie kościół. Ja, na to nie wyrażam zgody. I nie ja  jeden – skoro całe tłumy, w wielu sprawach dotyczących praktykowania wiary – jasno wyrażają swoją wolę.
Są tacy, dla których wiara i konsolidacja ludzi wokół wiary jest istnym koszmarem. Koszmarem wielkiej przeszkody w stworzeniu magmy społecznej spolegliwej wokół użycia, marketu i – wskazanych przez jedynie słuszne, a zamianowane autorytety – preferencji decyzji życiowych, społecznych, a nawet politycznych. Taka bezwolna masa może powstać tylko pod warunkiem likwidacji podstaw zasad opartych o dekalog – bo tylko w to miejsce można wprowadzić swój „dekalog” usłużny biznesowi i władzy.

Po pewnym czasie okazało się, ze usunięcie Krzyża przy Głazie Papieskim na Błoniach to dzieło Inspektorów Zarządu Gospodarki Komunalnej i Transportu. To już jest skandaliczne nadużycie prawa dla realizacji swoich fobii ideologicznych.
Dlaczego tak mówię?
Teoretycznie – chodzi o pilnowanie prawa. Dodajmy- oby zawsze było ono tak pilnowane.
Gdy już jednak mamy być dokładni – to zauważmy, że mówimy o tzw. małej architekturze. I w tym zakresie formalności o ile wiem, zostały dopełnione. Jeśli zaś Urzędnik uznał, że nie jest to mała architektura, a budowa – to już mamy pierwszą interpretację urzędniczą dokonaną wedle woli Urzędnika w ramach Jego własnej interpretacji. Bo może to być mała architektura – a może być Budowa. Trudno powiedzieć by była to interpretacja przychylna zamiarowi. Uznał więc Pan Urzędnik na tej zasadzie, że jest to samowola. Wtedy jednak procedura nakazuje najpierw wezwać do usunięcia samowoli - a potem dopiero, gdy to wezwanie jest nieskuteczne, następuje uruchomienie procedury likwidacji jej z urzędu.
Tu, działanie było natychmiastowe, bez uprzedniego zawiadomienia, bez uruchomienia procedury  i skrycie - po osłoną nocy.
Zleceniodawca czynu destrukcji – nazwijmy to wprost - działał pomijając normy obowiązujące w tym zakresie. NADUŻYŁ SWYCH UPRAWNIEŃ !!! Najpierw nagiął interpretacją – teraz nadużył. Taki urzędnik powinien dla dobrego imienia Urzędu, by ten nie przyjmował na siebie tych wyczynów – powinien zostać zwolniony. Nie o  to tu chodzi.  Ważne jest to, że to nie jest jego prywatna sprawa, a On swego stanowisko, pod osłoną pilnowania prawa, użył do kompensacji swoich problemów ideologicznych. Może nienawidzić Krzyża, może nie lubić Pana Kazimierza Cholewy, może Mu się nie podobać Głaz i zajęcie miejsca  -  ale to jest jego prywatny problem.
Zobaczmy też sprawę w dalszej perspektywie – skuteczności zarządzania Miastem.
Zadajmy pytanie czy Urząd i podległe mu służby - tu ZGKiT  i Wydział Architektury  ma działać tak, by przypodobać się ideologicznie komukolwiek – nawet Panu Prezydentowi - czy ma działać dla mieszkańców i ładu publicznego? To jest pytanie, na które nie dostajemy wesołych odpowiedzi patrząc po stanie interesów miasta, jeśli odrzucić ich warstwę czysto propagandową. "Złoty" interes z parkingiem pod Wawelem, stan procedur przy lokalizacjach takich jak Tyniec, Zakrzówek, Spalarnia, stadion Wisły, Szkieletor, Tandeta itd mówią same za siebie i nie świadczą wcale o tak dalece posuniętej dokładności proceduralnej i dbałości o interes Miasta. Szkoda. Tymczasem ten Krzyż- poza wszystkim - jest wolą znaczącej części mieszkańców i jest wprost - interesem Miasta. Ślepiec to zobaczy – chyba, że jest zaślepiony fobiami ideologicznymi.
To już było.
Warto to chyba publicznie pokazać.

 

PS

Tak się wykonawcom wyroku urzędniczego na Krzyżu śpieszyło, tak nie chcieli być przyłapani na gorącym uczynku, że przy okazji odłupali kawałek Głazu z jego narożnika zachodniego. Takie uszkodzenie - dewastacja, jest zapewne skutkiem braku dbałości przy operacji,  czyli błędem nadzoru wykonania tej czynności technicznej - nie tyle demontażu co odcięcia (też zniszczenie) Krzyża.Uszkodzenie istniejącego dzieła, bo Głaz jest dziełem rzeźbiarskim, postawionym legalnie. Tak jakbym podszedł do Pomnika np Mickiewicza czy popiersia w Parku i i łupnął weń młotem albo innym ciężkim narzędziem - i uszkodził. Uszłoby mi to płazem? Tu wykonawca operacji Miastu jest znany!! - i BEZKARNY!

To tylko smaczek do tej swoistej filozofii Kalego uprawianej w imię zaspakajania fobii.