Smaller Default Larger
Powódź PDF Drukuj Email
Co tam Panie w polityce
środa, 19 maja 2010 22:16 | Wpisany przez Edward Brożek

Mamy kolejną klęskę powodzi. Media ze współczuciem pokazują dramaty dziesiątek tysięcy ludzi, którzy toczą beznadziejną walkę z żywiołem o swój życiowy dorobek. Kolejne miejscowości są zalewane, kolejni ludzie ewakuowani.

Zawsze w takich przypadkach padają pytania czy byliśmy do powodzi właściwie przygotowani, czy wyciągnęliśmy nauczkę z poprzednich doświadczeń. I na  takie pytanie jest tylko jedna odpowiedź; nie, nie byliśmy, nie, niczego się nie nauczyliśmy.
 Najwięcej pretensji mam do rządu Donalda Tuska. Jego istotnym  „dokonaniem” było całkowite rozwalenie-  natychmiast po uzyskaniu władzy- projektów zapobiegających powodziom  przygotowanych przez Grażynę Gęsicką z rządu Jarosława Kaczyńskiego.  Mówiła o tym w wywiadzie prasowym w 2008 z dziennikarką Rzeczpospolitej  Kają Bogomilską:

 Czy rząd PiS zajmował się  przeciwdziałaniem skutkom powodzi?

Grażyna Gęsicka: Oczywiście. W sierpniu 2007 roku rząd Jarosława Kaczyńskiego przygotował listę strategicznych inwestycji, które miały być finansowane ze środków unijnych. Umieściliśmy na niej wiele projektów przeciwpowodziowych, w tym projekt dla środkowej Wisły o wartości 200 mln euro. Chroniłby on tereny z obszaru pięciu województw. Przewidywaliśmy obwałowywanie od Koszyc do Płocka, jego umocnienie i naprawę. Była też zaplanowana naprawa zbiornika na Nysie Kłodzkiej, który co prawda jeszcze funkcjonuje, ale dno mu się rozchodzi. Jeśli to się stanie -kilkumetrowa fala wody zaleje Nysę.

K.B.: Co się stało z tymi projektami?

G.G.: Zostały skreślone przez rząd PO. Była to jedna z pierwszych decyzji, którą nowa minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska podjęła po objęciu stanowiska. Bez wahania odrzuciła wszystkie projekty przeciwpowodziowe dla województwa podkarpackiego w tym budowę istotnego dla zarządzania przeciwpowodziowego zbiornika Kąty-Myscowa na Wisłoce. Nie jestem specjalistką od powodzi. Wiem tylko, że stale wylewa Wisła i Wisłoka. Gdyby te projekty zostały przyjęte, powodzi na pewno nie udałoby się zapobiec, ale skutki katastrofy byłyby o wiele mniej bolesne.

K.B.: Dlaczego te projekty zostały skreślone?

G.G.: To jest pytanie, które wszyscy sobie zadają i na które nie sposób odpowiedzieć. Może jest to w ogóle kwestia różnicy w podejściu do rządzenia. My uznaliśmy, że skoro mamy od Unii ogromne środki, które w inny sposób nie byłyby osiągalne, to trzeba użyć je na projekty niezbędne dla bezpieczeństwa publicznego, w tym na zabezpieczenie przeciwpowodziowe, zbiorniki retencyjne i tym podobne. Rząd właśnie od tego jest. Musi zabezpieczać potrzeby społeczne. Pani minister Bieńkowska rozumie to chyba inaczej. My, uznając te projekty za strategiczne, chcieliśmy realizować je bez konkursów. Elżbieta Bieńkowska wszystkie pieniądze chciałaby dzielić w trybie konkursu, bo to znakomicie usprawiedliwia urzędnika. A przecież to rząd dysponuje pieniędzmi i odpowiada za bezpieczeństwo ludzi.


Dlatego nie dziwię się, że ludzie najwięcej pretensji mają do rządu i jego przedstawicieli w terenie. Małopolski wojewoda Stanisław Kracik, nie bacząc na ostrzeżenia o zbliżających się groźnych opadach ze swoim następcą na stołku burmistrza w Niepołomicach i  grupą tamtejszych radnych wyjechał na kilka dni do Szwajcarii. Ze względu na dramatyczną sytuację w Małopolsce musiał, przerywając wizytę, pilnie wracać do kraju. Dzisiaj nakrzyczał publicznie na prezydenta miasta Jacka Majchrowskiego za złe przygotowanie Krakowa do powodzi, nie mając ani cienia racji. Oczywiście nie chcę tu powiedzieć, że władze miasta też nie dopuściły się rażących uchybień w beztroskim szastaniu publicznymi pieniędzmi, zostawiając bezpieczeństwo miasta na wypadek zagrożeń mocno z boku. Takim klasycznym przykładem jest budowa plaży pod Wawelem czy tej nieszczęsnej kładki przez Wisłę. O obu stadionach nawet wstyd pisać. Wszystkie te projekty można było z pozycji władzy wojewody zakwestionować a pieniądze przeznaczyć na wzmocnienie wałów w okolicach Nowej Huty czy Ulicy Księcia Józefa. Na konferencji przy moście Dębnickim  Jacek Majchrowski wyraźnie stwierdził, że za bezpieczeństwo mieszkańców odpowiada wojewoda, który ma do dyspozycji wszystkie służby państwowe.  Mówił, że od lat zwracał się do administracji rządowej  informując o niedostatecznym zabezpieczeniu miasta. Obiecał upublicznić całą korespondencję w tej sprawie.  Dla mnie osobiste wycieczki pod adresem konkurenta w wyborach na stanowisko prezydenta  Krakowa kandydata Platformy Obywatelskiej Stanisława Kracika od razu kojarzą się z niedzielną imprezą w Łazienkach.