| Co warto głośno i wyraźnie powiedzieć przed II turą wyborów |
|
|
|
| Co tam Panie w polityce |
| piątek, 25 czerwca 2010 18:48 | Wpisany przez Feliks Stalony - Dobrzański |
|
Właśnie przed II turą wyborów należy wyraźnie wskazać na bardzo ważny aspekt dokonywanego wyboru. Nie jest to takie pewne czy w ferworze przeszłych zapiekłości i skutków wieloletnich wpływów medialnych – nie pogubiły się już zasadnicze znaczenia.
Te należy chyba już przypomnieć, choćby po to, by uzmysłowić każdemu Wyborcy pewne zagubione widać już rzeczy zasadnicze – tak by po dokonaniu wyboru nie mógł powiedzieć „jestem zaskoczony – nie wiedziałem” Wyjściem niech będzie pytanie – głównie do elektoratu B.Komorowskiego, czy jasne są przesłanki dla których – murowany kandydat PO – Pan D.Tusk, chowając się za procedury, niby demokratyczne, wewnątrz Partii, uchylił się od uczestnictwa wyborach i po pierwszej turze wprost oświadczył, że użyje wszystkich swych możliwości by wesprzeć w II turze B.Komorowskiego. Zauważmy, że gdyby D.Tusk kandydował – raz, ryzykował by swą pozycję w partii, dwa, nie miałby w reku narzędzi rządzenia, trzy wcześniej czy później spotkał by się z Kaczyńskim – (jeszcze wtedy nie do przewidzenia w zasadzie, że z Jarosławem) w bezpośredniej rozmowie – a to jest groźne. Czym innym jest przecież umiejętność w grze i manipulacji politycznej, a czym innym jest gruntowne przygotowanie prawnicze panujące nad opiniami merytorycznie dobrych fachowców. Widzimy więc, Komorowski, jest jakby – wystawiony. Lecz to sprawa techniczna. Dla Wyborcy jest istotniejsze pytanie, co zasadniczo różnicuje wizje Państwa obu Panów? Różne tu są rozpatrywane aspekty. I ja zadałem sobie to pytanie, a bardzo ostro zobaczyłem na nie odpowiedź, po deklaracji nowo narodzonej gwiazdy, stawiającej się w roli panny do wzięcia na wydaniu – Pan G. Napieralskiego. Za tego „wyjdę” powiedział (nie tak oczywiście – ale na to wychodzi, a czy w ogóle kogoś poprze – to jest dla mnie wątpliwe, dla czystej pragmatyki partyjnej), który mi zagwarantuje realizację naszych podstawowych postulatów programowych. Samo takie postawienie sprawy powinno oświetlić postawiony problem. Jest też właściwie zdecydowaniem się na poparcie B.Komorowskiego. Zobaczmy bowiem; Prezydent może co najwyżej nie zawetować, ale uchwalić – czyli zrealizować może tylko większość Sejmowa czyli PO czy z PSL - czy jak ono podskoczy ze sprzeciwem – to z SLD. Jakie są te postulaty programowe? Myliłby się ktoś, kto by sądził, iż chodzi np. o gospodarkę. Czysta ideologia i to nie do przyjęcia przez J.Kaczyńskiego i Jego elektorat. To a/ In vitro b/ parytety c/ karta praw podstawowych (co ona oznacza w dzisiejszym wydaniu – z aborcją włącznie – każdy wie, a jak nie wie – to już Jego problem). Do tego oczywiście likwidacja IPN – i inne pomniejsze ale dla koalicji bojących się odpowiedzialności kluczowe postulaty. Wiele z tych już i tak w zasadzie zostało załatwione przez przysłowiowego lisa w kurniku,. trzy pierwsze, jako w pełni „postępowe” są właściwie i tak w programie PO, tak jak komercjalizacja – że tak powiem, by nie wpaść pod Sąd. Co do IPN - i reszty – się już załatwia, bo z tą elekcją to diabli wiedzą. To już na starcie – i poza wszelkimi dyskusjami też warto zauważyć. Inżynierom dusz obywatel jest potrzebny tylko jako spolegliwy klient przy kasie w supermarkecie i przy urnie, a nie po to by był – obywatelem. Też coś!? Obywatel ma słuchać, a o Nim trzeba wiedzieć jak najwięcej. Trzeźwo popatrzmy na faktyczne, dzisiejsze bezpieczeństwo wiedzy o nas, choć „gębę” gości w kominiarkach przyprawia się ekipie J.Kaczyńskiego. Absurdem jest już tu obciążanie Z.Ziobry ( można było przeczytać w Dzienniku Polskim) winą za cieknącą płytę nad wykonaną pod rynkiem wielką dziurą. Ale o fobiach i absurdach jako narzędziach walki politycznej nie rozmawiamy. Szukajmy raczej istoty rzeczy. Nad nią ciężko od lat i dużym nakładem sił i środków pracuje wielu, choćby GW, której wyznawcy się poważnie przekonani o swej bezwzględnej wyższości nad całym pozostałym gminem. Gdyby Ci wyznawcy chwilę choć się z boku popatrzyli z boku na siebie, jak już automatycznie reagują na wezwania guru – sami by się zdziwili. Socjologia to już opisała jako działanie sekty. Jej członkowie też idą pod sznurek i też są przekonani, o bezwzględności swej racji i niewątpliwej wyższości nad motłochem. Dziś zwanym moherami. Istotą tą jest podważenie fundamentów po to by postawić nowe, sowje – i na nich zbudować własny system. Drogi wyborco nie masz więc co udawać – zwłaszcza w Krakowie – mieście Ojca Świętego, na którego powołuje się właściwie każdy polityk – łącznie z tymi, co to wręcz zawyli na pochówek Wawelski, Krzyż przy Głazie i Mszę w Parku, że nie wiesz o co tu chodzi. Za prezydenturą idzie możliwość realizacji jednego albo drugiego kierunku. Wybór w tym zakresie jest jednoznaczny. Jest to wybór pomiędzy Państwem, które odwołuje się do Dekalogu jako podstawy życia społecznego i Państwem, w którym prawa moralne są ustalane przez głosowanie i są narzucane zdaniem większości, a to jest kształtowane medialnie. Bez ogródek więc mówimy o dyktaturze, w której chrześcijaństwo jest wtłoczone do budynków o nazwie kościół i nie istnieje w przestrzeni publicznej. Dyktat poglądu ateistycznego, czyli państwo o oficjalnej obwiązującej „religii” wyznającej pogląd, że Boga nie ma. Postawienie tych postulatów – ideologicznych jako warunku poparcia jasno na to wskazuje i wystrczy tylko popatrzeć w tych sprawach na deklaracje PO i B.Komorowskiego. Nie ma złudzeń. Drugą warstwą jest tu też strach przed tym co się ma za kołnierzem, a dodatkową obroną ma być strasznie ekipami w kominiarkach o 5- tej rano. Po pierwsze Prezydent takich nie posyła, a po drugie nie dyskutuje się w ogóle zasadności tych zatrzymań. Czyli mamy wybór pomiędzy Państwem, w którym ma się bać przestępca, a Państwem, w którym boi się obywatel. A czego ma się bać w tym wydaniu? Choćby donosu sąsiada, bo dziecko zapłakało (już obwiązuje), posądzenia o ksenofobię (taka swoista nazwa patriotyzmu), o rasizm (bo się zareaguje na niestosowne zachowania człowieka innej rasy) czy nietolerancję (tu już mamy worek z gumy – dający pole wręcz do wprowadzenia terroru), a nade wszystko ma się bać niejasności powiązań z cudownie rozmnożonymi fortunami, biznesami. Świat kierowców i magazynierów, którzy nagle, doskonale jak się okazuje znali się na giełdzie, jeszcze u początków jej istnienia. Ma się bać o swój byt. Wyższa, rozwojowa forma „demokracji inaczej” Wybór preferencji jest jasny. Wybór faktyczny – się okaże w II turze. Co wybierze Naród modlący się o Beatyfikację Jana Pawła II i czczący Błogosławionego ks J.Popiełuszkę – zobaczymy. Ale nikt nie może udawać przysłowiowego Greka – ze nie wie co wybierał – na lata – z konsekwencjami na dziesięciolecia. O myśleniu o samostanowieniu Państwa, po przebiegu pozycji Polski w śledztwie w sprawie katastrofy Smoleńskiej – nie wspomnę. Wybierasz i masz. Dasz się ponownie nastraszyć „gnomem” „małym człowiekiem” ”nie europejczykiem” „terrorystą w kominiarce” – Twój – ale niestety nie tylko Twój - problem – ale na pewno Twoja odpowiedzialność – nawet tylko przed lustrem. Stracisz prawo do zdziwienia. Zero zdziwień – rzecz jest w pełni przewidywalna. I by było jasne – nie wolno też mieć złudzeń co do zmian doktrynalnych lewicy. Porównajmy tylko zapisy ideowe nawet bardzo stare i dzisiejsze. Podaje je tylko na innej tacy człowiek młody i dynamiczny, chwalący się, że nie musiał przechodzić lustracji ( nikt nie pyta o powiązania) , a nie wiekowy człek z brodą. Elektorat i idee – bez zmian – powiem więcej, są bardziej radykalni niż wcześniej. Okrzepli w zapiekłości w nienawiści do wartości Dekalogu Tu mamy wspólny mianownik popierających się ugrupowań. |










