Strona główna Co tam Panie w polityce Druga debata obnażyła Komorowskiego

Ilu mam gości?

Naszą witrynę przegląda teraz 5 gości 

TVP 3

 

 

 

Add to Google
Druga debata obnażyła Komorowskiego PDF Drukuj Email
Co tam Panie w polityce
Edward Brożek   
Czwartek, 01 Lipiec 2010 15:47
Czekałem  na tą debatę z wiarą, że Kaczyński wreszcie znajdzie sposób na gładkie okrągłe frazy którymi nas dotychczas raczył Komorowski. I nie przeliczyłem się. Prezes, (że użyje zwrotu marszałka)  był wczoraj nie do pokonania. Elokwentny, z całą masą cytatów kompromitujących Komorowskiego, pewny siebie. Wreszcie znalazł sposób na niebywały populizm Komorowskiego. Wystarczyło przypomnienie kilku głosowań marszałka w sprawach społecznych w ubiegłych latach aby dziś zrównać z ziemią jego obietnice. Mówiąc o kontaktach z brytyjskimi konserwatystami Jarosław Kaczyński dał dowód, że doskonale potrafi poruszać się w meandrach europejskiej polityki. Słusznie też wytknął Komorowskiemu całkowite podporządkowanie się stronie rosyjskiej w sprawie wyjaśniania przyczyn katastrofy pod Smoleńskiem.
Komorowski w pewnej chwili powiedział coś takiego „pokaż mi swoich przyjaciół a ja ci powiem kim jesteś”.Skoro do grona bliskich przyjaciół marszałka należy jeden z największych politycznych żuli, to lepiej unikać na przyszłość takich  mądrości ludowych z przebogatej księgi przysłów polskich. Zresztą za tego żula musiał Kaczyńskiego przepraszać.
Jeden z przenikliwych  obserwatorów zwrócił mi jeszcze uwagę na pozornie drobny szczegół. Komorowski tytułował Kaczyńskiego „Pan Prezes” unikając należnego mu określenia „premier”
W zamierzeniu strategów PO miało to obniżać społeczną rangę i znaczenie  kandydata PiS. W rzeczywistości było to robieniu mu popularności wśród elektoratu, dla których zwrot „prezes” jest zrozumiałym  określeniem człowieka sprawującego władzę.  Przeciętny wyborca na każdym kroku styka się z jakimś prezesem. A to w pracy, w urzędzie, spółdzielni mieszkaniowej, kółku rolniczym itp Kilkadziesiąt osób w Polsce ma aspirację bycia premierem,czy prezydentem kraju, natomiast kilkaset tysięcy ma aspirację zostania prezesem. Ostatni obrazek z debaty, to symboliczny podwładny usłużnie podający swemu prezesowi  długopis aby ten mógł podpisać konstytucję.
Zmieniony: Czwartek, 01 Lipiec 2010 15:52