|
Co tam Panie w polityce
|
|
Grażyna Zamorska
|
|
Poniedziałek, 05 Lipiec 2010 17:05 |
|
W wyborach prezydenckich które zakończyły się w minioną niedzielę pracowałam jako przewodnicząca OKW NR 95 w szkole 107 przy ul. Zdrowej w Krakowie. W szkole tej miały jeszcze siedzibę komisje 96, 97 i 98.
Pierwsza tura wyborów przebiegała bez większych problemów. W czasie jej trwania przyszedł do nas przedstawiciel SMG/KRC z pismem w którym była prośba o zaakceptowanie obecności ankieterów tej firmy przed lokalem wyborczym w dniu głosowania w II turze tzn.4 lipca 2010r. W informacji o tym napisali: „Państwa przychylność jest dla nas niezmiernie ważna ,bowiem możliwość obiektywnego wylosowania lokali wyborczych ,a w nich losowy dobór osób do badania pozwoli na dokładne statystyczne oszacowanie zachowania wyników wyborów w całym kraju. Nasi współpracownicy będą realizować badanie w tym dniu od momentu otwarcia lokali wyborczych o godz..6.00 do ich zamknięcia. .SMFG/KRC gwarantuje ,że ankieterzy zostali odpowiednio przeszkoleni i ich zachowanie nie zakłóci procesu wyborów, ani też nie będzie mieć wpływu na przebieg głosowania.” Niestety to była tylko teoria natomiast praktyka okazała się zupełnie inna. Jakież było nasze zdziwienie kiedy w niedzielę wyborczą, przed godziną 6.00 , przyszło do szkoły aż 6 osób, które przedstawiły się jako ankieterzy SMG/KRC . W trakcie sprawdzania ich tożsamości, okazała się, że jedna z tych osób nie miała dowodu osobistego, a inne właściwych identyfikatorów. Sprawa miała się wyjaśnić po przyjeździe ich koordynatora. Sytuacja zaczęła się jednak rozwijać niezwykle niepokojąco, gdyż zauważyliśmy ,że osoby te zaczęły rozpakowywać jakieś pudełka, które okazały się urnami wyborczymi w kolorach barw narodowych z umieszczonym na nich godłem państwowym i zamierzali prosić wyborców, aby wrzucali do nich ich ankiety. Moja reakcja była natychmiastowa kazałam usunąć urny oraz wyjść na zewnątrz budynku, gdzie będą mogli zadawać pytania wyborcom wychodzącym z lokalu wyborczego. O całym incydencie powiadomiłam urzędnika wyborczego z UMK, który przyjechał osobiście ocenić całą sytuację. Potwierdził moje zastrzeżenia i przeprowadził z ankieterami rozmowę pouczającą. Dla mnie całe zajście jest oburzające, gdyż została naruszona powaga wyborów oraz nadużyto barw narodowych i godła państwowego. Całe zamieszanie niezmiernie utrudniło nam wykonanie naszych zadań przed otwarciem lokalu wyborczego. Tego dnia również przychodzący do nas wyborcy skarżyli się, że przed wejściem do budynku szkoły są nagabywani przez ankieterów. Sprawa prawdopodobnie będzie miała dalszy ciąg, już w kontekście prawnym. A więc reasumując to wszystko, wydaje się, że ośrodki badania opinii publicznej nie zawsze wywiązują się ze swojej roli do której zostały powołane i – jak w naszym przypadku - wprowadzają niepotrzebny stres i zamieszanie ewidentnie naruszając powagę wyborów.
 
|
|
Zmieniony: Poniedziałek, 05 Lipiec 2010 17:19 |