|
Co tam Panie w polityce
|
|
Edward Brożek
|
|
Wtorek, 06 Lipiec 2010 07:01 |
|
Dzisiejsza Rzeczpospolita zamieszcza rysunek satyryczny Andrzeja Krauzego. Do rozpartego w fotelu pana z wąsem i w okularach przychodzi żona i mówi pokazując stojącą w drzwiach rodzinę: „Przyszli po to, co obiecywałeś przed wyborami”
Istotnie obaj kandydaci składali mnóstwo nierealnych obietnic, ale trzeba je wyraźnie rozróżniać. I z taką analizą kosztów obietnic można się w Rzepie zapoznać; obietnice Komorowskiego mają wartość 33,6 mld złotych a Kaczyńskiego prawie 60 mld, z tym, że sama obietnica letniej olimpiady w Warszawie w 2024 ma kosztować 38 mld. Uważam, że tak prezentowane wyliczenia wprowadzają czytelników w błąd. Za kampanią Komorowskiego stał cały aparat państwa: premier Tusk, ministrowie z PO, struktury rządu w terenie. I to co obiecywał Komorowski należy traktować jako zapewnienia szeroko rozumianego obozu władzy. I to trzeba teraz zacząć wykonywać. Natomiast, każdy z tych 8 milionów Polaków głosujących na Kaczyńskiego – lidera największej partii opozycyjnej - doskonale wiedział, że stopień możliwości realizacji jego przedwyborczych obietnic jest zerowy. Trudno jest precyzyjnie wyliczyć jak głosowaliby ludzie, gdyby z ust obu kandydatów –ani z ich otoczenia – nie padła ani jedna obietnica wyborcza. W tym przypadku z pewnością Kaczyński byłby bardziej wiarygodnym politykiem. Ale stało się inaczej i teraz do niespełnionych zapowiedzi Tuska sprzed 3 lat dochodzą następne zapowiedzi Komorowskiego. No więc Platformo Obywatelska z Partii Obiecywaczy stań się Partią Odpowiedzialności za przedwyborcze zapewnienia –teraz już z dwóch kampanii wyborczych. Bo mądre ludowe przysłowie mówi: „Do trzech razy sztuka” Nie może być tak jak w tej ulotce przedwyborczej Komorowskiego, która –oglądana pod różnym kątem - pokazuje albo roześmianego Komorowskiego z Tuskiem albo skrzywionego Kaczyńskiego z o.Rydzykiem. Bo może dojść do sytuacji, gdzie będzie realna druga ulotka o odKomarzaniu Polski tylko data się zmieni.
|