|
Kandydat do tej pory podawany medialnie za pewniaka, był zestawiany z drugim promowanym metodycznie i następnym z góry skazywanym na rolę tła. To był dotychczasowy obraz dla ludu W końcu ma być demokratycznie – co wcale nie znaczy równoprawnie – co to, to nie.
W końcu Pan Prezydent dziś ma realną władzę i realne wpływy, a to przekłada się na możliwości promocji personalnej. Nie na darmo też drugi kandydat przez PO – rządzącą generalnie – został obsadzony na eksponowanym stanowisku Wojewody. To pcha kandydata medialnie w dyskusjach z kontrkandydatem i kontrkandydatami. Mają się potykać grupy władzy, a nie żadne tam programy. Andrzej Duda, jako ten trzeci – dotychczas był i jest kreowany na rodzaj tła. W końcu nie ma za sobą żadnej siły władzy i wpływu na media. A, że w dzisiejszych czasach nie wygrywa się tak programem jak ustawieniem w mediach – to dziecko wie. Dla ludzi – ma nie istnieć. Stąd lud ma wiedzieć, iż już właściwie nie ma wyboru. Jest dobrze jak jest, i tak ma być. Pojawiają się teraz następni kandydaci. Choćby taki Piotr Boroń. Formalnie – spoza tego układu, ale najwyraźniej liczący na oddziaływanie swej jeszcze niedawnej pozycji w mediach. A, że działa w ten sposób przeciwko kandydatowi PiS to już go mało obchodzi. Jest klasycznym niewdzięcznikiem bo wszystko co w życiu politycznym osiągał zawdzięcza partii Jarosława Kaczyńskiego. Światli wyborcy o tym nie zapomnieli. Jak w tym wszystkim ma się znaleźć przeciętny Kowalski? On przede wszystkim tymi sprawami się nie interesuje i wie przez repetycję, że jest jeden najlepszy z największymi szansami – co sondaże jak wół pokazują – i koniec. Najlepiej tak wybrać, albo i nie wybierać w ogóle – niech się chłopcy sami bawią. Jest przecież i taka „koncepcja” myślenia o swej przyszłości. Zawsze też proponuję, stojąc już przed personalnym wyborem, by zastanowić się nad pytaniem; cóż Ty drogi Kandydacie będziesz robił, gdy nie zostaniesz posadzony na owym fotelu o który aplikujesz? To jest wcale takie nie nieistotne pytanie – które warto sobie synchronizować z deklaracjami programowymi. Te mogą wszak być generowane w cyklu – dla każdego coś miłego, a mogą być konkretniejsze w sensie wykazania, cóż za koncepcję dla Miasta ów Kandydat sobie przemyślał. Dopiero te dwa pytania, rozważane łącznie, mogą nas uwolnić jako Wyborców od nacisku medialnego i przemożnych walących się na nas sugestii, które bylibyśmy w stanie wypełnić nieraz na swą własną szkodę. Tak stawiając sprawę zobaczmy, że obecnie rządzący ma swój „dwór”, ma swój zestaw problemów, technikę rządzenia z wystawianiem na pierwszą linię swoich ludzi. On z dystansu i mądrze panuje. Taki jest model miły w oglądzie. Co w środku? Któż wie? Zobaczmy jak, na przykład, nie w deklaracjach, a w rzeczywistości idą i Plany Zagospodarowania i Konsultacje – rzekomo mające tylko na celu dowartościowanie społeczeństwa, jak wygląda realnie uwzględnianie informacji niezależnej, jak wyglądają „lukratywne” umowy miasta z jego podporządkowaniem niekoniecznie jego interesom. To wie tylko ten, kto z tymi rzeczami się spotkał. Nie są to rzeczy znane szerokiej publiczności – czyli ich nie ma! Wypomnieć należy wiszący w „pełnym oburzeniu” motel Krak, oddanie na prawie wiek wpływów z parkingu pod samym Wawelem – celu każdego odwiedzającego Kraków, koncepcje promocji itd. To znamy – ale czy tak ma być dalej? Wyborca ma zadecydować. Jakby jednak co – to Majchrowski - przy całym bólu rozstania się z posadą – ma w zapleczu i pozycję Uniwersytecką i KSW chytrze nawiązującą do ponad 600 letniej tradycji Akademii Krakowskiej poprzez sprytny zabieg właśnie – adwokacki – nazwę „Krakowska Akademia” Wolno? Oczywiście tak, ale to też jest świadectwo traktowania dobra wspólnego jakim jest imię najstarszej, a nobliwej i znaczącej Uczelni – wizytówki Miasta. Czy w ogóle Miasto pod rządami Pana Profesora te swoje Uczelnie czy instytucje o znaczeniu ogólnopolskim używa do promocji Miasta? Promocja nie jest przecież dla samej siebie, a dla zarobku - Miasta. Temat rzeka. No dobrze – a czy z kolei coś wiem o praktycznym traktowaniu samorządu przez wojewodę Stanisława Kracika? Niepołomice i rzeczy które się tam dzieją – na folderze miód – a rzeczywistość wcale nie jest taka różowa. W naszej gazecie jest kilka tekstów o Fundacji „Zamek Królewski” w Niepołomicach, są prezentowane góry śmieci prawie w centrum miasta, są inne przykłady rażącej niegospodarności. Tego jakoś wyjaśniać – nikt nie wyjaśnia i do tego się nie śpieszy, co najwyżej jest nabzdyczony. Do czego może wrócić nasz kandydat? Inżynier w nieistniejącym już w swej formie KFAP-ie? Niepołomice zajęte przez „syna” politycznego, któremu już tamten fotel zdążył zapewne zasmakować, a i nie wiem czy można nawet startować do dwóch foteli na raz? Wycofanie się do pracy zależnej – nawet wysokiej – skoro zapowiadana jest rezygnacja z bycia Wojewodą? A i to stanowisko jest stanowiskiem zależnym, dobrym do promocji osoby, ale i tak nie wynikającym z najsilniejszego w demokracji możliwego wyboru bezpośredniego. Pan dr Andrzej Duda. Prawnik o sprecyzowanych poglądach i umiejętnościach. Dowiódł ich przy boku też prawnika – czyli kogoś, kto wiedział kogo ma przy sobie – czyli śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Nie prawi o pięknie brzmiących obiecankach, a o realistycznej wizji zmiany zasad działania Miasta. A Prezydent jest od tego właśnie – by w tym miejscu przypomnieć J.Dietla, który ustawił koncepcyjnie Kraków na dziesięciolecia. W zaborach, nie w wolnej Polsce. I tylko dzięki takiemu myśleniu – dał to rady zrobić. W tamtym małomiasteczkowym piekiełku. Pan Duda – jak nie zostanie Prezydentem – ma zajęcie i nie ma tu w tej walce o władzę motywacji nazwijmy to bytowej. A Boroń? Do szkółki pójdzie gdzie jego etat już jest i mizerny i zajęty i nie taki znów pewny? Trudno w tych paru zdaniach własnej, autorskiej refleksji iść w kierunku zamiaru wskazywania nawet swoich preferencji i nie taki też miałem cel. Pragnę tylko pokazać pewną sugestię komponentów logiki Wyborcy, w której jednak proponuję uwzględnić pokazane tu argumenty i kryteria. I tylko to sugeruję. Wyzbycie się, wyzwolenie z kleszczy oczywistości lansowanych przez media. Pomnijmy też, bez względu na preferencje, jak w ciągu jednego dnia, można było tego samego człowieka oczerniać, nim wręcz dzieci straszyć, a w drugim – nagle nastało olśnienie - po katastrofie. Całkiem przyzwoity i normalny człowiek. Kto by pomyślał? Weźmy też pod uwagę – iż dziś realnie mamy do czynienia z zabójczym (nie tylko samobójczym) trwaniem przy władzy (co zauważył już nawet dotychczasowy guru ekonomii) i omijaniem reform szerokim łukiem oraz zajmowaniem ludzi sztucznie wywoływanym a przewrotnym w przekazie, ciągiem konfliktów. Przewrotnym, bo cięgi za „awanturnictwo” nie ma zbierać ten kto awantury wywołuje. Dokładnie i faktami, a nie komentarzami, wypada przypomnieć sobie, kto erygował i podtrzymywał konflikt o Krzyż i dalej nim gra. Nie mówię tu o tej konkretnej sprawie, a o technice obecnie stosowanego fechtunku mediami. Narzędzie jednak jest stosowane przez tego kto nim dysponuje – stąd był przecież taki pospiech w opanowywaniu KRRiT , Stanowisk w TV itd. To się bezpośrednio przekłada na sprawy lokalne i możliwość sięgnięcia po realną władzę już absolutną na każdym szczeblu. Zero złudzeń. Determinacja jest wprost proporcjonalna do nienawiści do PiS-u, strachu przez pokazaniem powiązań (rycho, zbycho i cmentarze) i zobowiązań wobec otocznia.
|