|
A miało być tak pięknie. Liderzy obu frakcji w powiatowych strukturach Platformy Obywatelskiej w zasadzie mieli wszystko dogadane. Pisząc o liderach mam z jednej strony na myśli szefa powiatowych struktur posła Łukasza Gibałę, a szefostwo drugiej frakcji jest cokolwiek rozmyte, ale dla uważnego obserwatora jasne i zrozumiałe.
Drugą frakcją zarządzają pospołu: Katarzyna Matusik – Lipiec sprawującą dwie funkcje; posłanki i radnej dzielnicy IV Prądnik Biały, jej mąż Grzegorz Lipiec, poseł Ireneusz Raś sprawujący też funkcję Przewodniczącego Rady Regionu Malopolska, oraz radny Grzegorz Stawowy. Jednak wstępne ustalenia obu frakcji nie ostały się długo. (Chyba nie bez przyczyny przypomniał mi się film „Pół żartem pół serio” Była tam scena, gdzie dwie grupy mafii miały się pogodzić i urządzono urodziny na które zaproszono obie zwalczające się strony. Były toasty, wspólne śpiewy, na końcu na salę wjechał 2 metrowy tort. W środku siedział gangster z pistoletem maszynowym i... jedna z grup mafii zniknęła z tego świata). Na szczęście obradujący działacze PO nie zamówili tortu, ale i tak frakcja safandułowatego Gibały została faktycznie politycznie rozstrzelana przez znacznie cwańszych i bezwzględnych przeciwników. Gibała zresztą pominął interes partii, ograniczając się tylko do obrony ludzi z najbliższego otoczenia. Walkę o lepszych kandydatów oddał walkowerem, za co zresztą zapłaci wysoką cenę. Przypominam, że to grupa Lipca przed 4 laty też „ustawiała” listy. Mimo dużego poparcia wówczas z kretesem przepadł kandydat na prezydenta, a klub radnych PO pod koniec kadencji praktycznie nie istnieje. Teraz też będzie podobnie, chyba, że przyniesie skutek zapowiedziana skarga na „układaczy” do Donalda Tuska, którą zapowiedzieli Róża Thun i Jerzy Fedorowicz. Fedorowicz głośno dopominał się o przestrzeganie jawności i wcześniejszych ustaleń, podobnie jak 4 lata temu Jan Rokita. Listy kandydatów trzeba zmienić zasadniczo, bo trudno, aby 30 letni absolwenci ( w większości) politologii mogli zarządzać takim organizmem jak prawie milionowe miasto. Skupiając się na mojej dzielnicy podziwiam tupet Teodozji Maliszewskiej, której nie wystarczają już dwie pensje od miasta, albowiem jest dyrektorem szkoły podstawowej, a zarazem przewodnicząca Rady Dzielnicy IV.Teraz marzy jej się jeszcze trzecia -dieta radnej miejskiej. Mam tylko nadzieje, że wyborcy w dzielnicach III i IV będą omijać numer 3 na liście PO. To już nawet Chwajoł na 14 pozycji bije ją zdecydowanie. |