|
Tydzień temu pisałem o układaniu list wyborczych w krakowskiej PO do Rady Miasta Krakowa. Już wówczas było widać, że Gibała sobie nie radzi, choć udało mu się kilku swoich ulokować na dobrych miejscach. Dzisiejsza Rada Okręgu dokonała drastycznych korekt tych list spychając ludzi Gibały praktycznie w niebyt.
Interwencje Róży Thun i Małgorzaty Jantos w centrali spowodowały, że na czele kilku list znalazły się kobiety: Jantos w okręgu wyborczym nr 1, Teodozja Maliszewska w okręgu wyborczym nr 2 i dotychczasowa radna Fijałkowska w okręgu nr 5. Poprawili swoje pozycje na listach radny Chwajoł , radny Michał Jerzy Fedorowicz, spadli zaś Wojciech Wojtowicz, radny Bystrowski , oraz była wiceprzewodnicząca Rady Miasta Krakowa Patena. Można zauważyć pęd przewodniczących dzielnic do rady Miasta Krakowa. Maliszewska, z dzielnicy IV, Jaśkowiec z III, Bassara z II. Czyżby bali się likwidacji dzielnic? Ciekawi mnie też, czy po ewentualnych sukcesach wyborczych będą jeszcze w styczniu startować do rad dzielnic? Układanie tych list potwierdziło fakt, że sojusze o współpracy i wzajemnym szanowaniu swoich kompetencji bez równowagi sił nic nie dają. Nawet wówczas, gdy są zawierane w Niedzielę Palmową. Gibała poniósł klęskę bo jego listy dość brutalnie poprawił Raś zostawiając go z pretensjami kilku swoich, którzy w okresie pomiędzy niedzielami: 3-10 października już czuli się wybranymi. Dziś, widząc swoje nazwiska na odległych miejscach, mogli tylko wylewać swoje żale, ale jakoś nikt się nimi nie przejmował. Listowa porażka Gibały zapewne negatywnie odbije się na wyniku wyborczym Stanisława Kracika. Pokazuje to też zabetonowany podział w partii. Moim zdaniem gorszące kłótnie spowodują zniechęcenie wyborców do kandydatów PO zarówno na Prezydenta, do Rady Miasta i do Sejmiku. Wyborcy PO będą raczej szukać na listach wyborczych nowych ludzi. Z pewnością tacy też tam będą, niekoniecznie na czołowych miejscach. Bo czemu tasować te same, zgrane karty?
|