|
Nie mam pojęcia o polityce. Nawet jej nie lubię. A co gorsza, nie mam też w niej doświadczenia, bo dopiero od roku mogę głosować. Wszyscy wiemy, że jest ich mało. Chociaż statystyki są z roku na rok coraz lepsze, to jest nadal za mało.
Może wtedy byłaby szansa uciszyć bezsensowne kłótnie i zająć się czymś, co jest naprawdę ważne. Pomysł zjednoczenia „kobiet Platformy” w jednym kole wydał się naprawdę sensowny. Wszyscy wiemy, że co dwie głowy to nie jedna. Poza tym, ta inicjatywa przyciąga nie tylko osoby głęboko zaangażowane politycznie i społecznie, ale też aspirujące dziewczyny, które swoją pracę na rzecz Krakowa dopiero zaczynają. To dobry sposób zarówno na naukę jak i na reklamę, bo powiedzmy sobie szczerze – tylko garstka z uprawnionych do głosowania wie cokolwiek o kandydatach czy kandydatkach swoich dzielnic. Umiemy wymienić krzyczących polityków z telewizji, którzy nie wnieśli absolutnie nic w nasze życie, ale nie wiemy, kto przez najbliższe lata będzie decydował, co powstanie w naszym mieście! Skreślamy kratki przypadkowo, a potem przypadkowi ludzie nie robią nic z tego, czego byśmy od nich oczekiwali. Z kandydatami można się zgadzać albo nie, ale musimy wiedzieć o czym właściwie wyrabiamy sobie zdanie. Forum Kobiet działa od roku, spotyka się regularnie, panie wspólnie wyszukują rozwiązania, szukają kompromisów, co bardzo podkreślała inicjatorka akcji, pani Ewa Zbroja. Dostrzegają inne palące sprawy i problemy niż mężczyźni, a grupa jest otwarta na osoby niezrzeszone politycznie. Gościnnie organizują swoje spotkania w biurze euro posłanki Róży Thun, która stara się je wspierać w miarę swoich możliwości. Myślę, że posiadanie zaplecza, które ma wiedzę i umiejętności, a poza tym jest zawsze gotowe do pomocy, jest bardzo potrzebne i ułatwia pracę. W takiej dziedzinie, jak działalność społeczna czy polityczna, zwłaszcza. Gdyby każda partia miała takie koło, to może nawet i ja zainteresowałabym się polityką! Widać było szacunek i sympatię, którymi panie się dążą. Tego nie zobaczymy w relacji z Sejmu. Polityka ma ludzką twarz, która na dodatek jest ładną kobiecą twarzą. Oczywiście, jest to częścią samorządowej kampanii wyborczej i nikt tego nie ukrywał. Członkinie przedstawiały swoje programy, które miały bardzo wiele punktów wspólnych. I choć każdy kandydat rozpływa się nad swoimi planami i chce poprawiać życia wszystkich, byłam w stanie uwierzyć, że jest to efekt wspólnych debat. Szczególnie wiarygodnie w moich oczach laika wypadła pani Bożena Pietras-Goc, która dała mi to, czego ciągle mi brakowało – konkrety! Łatwo jest mówić „chcę zadbać o infrastrukturę”, ale to jest tak szerokie pojęcie, że niekoniecznie wyjdą z tego wymierne korzyści. Wiele osób jak ja ma problem w wyborach. Najprościej byłoby zagłosować po prostu na kandydatów tej partii, która popieramy w tej „wielkiej polityce”. Ale wiele osób jak ja nie identyfikuje się z żadną z nich. Dlatego potrzebujemy klarownych celów i sposobów ich realizacji. Nie popieram parytetów (żeby nie było więcej niekompetencji na listach wyborczych). Nie jestem wojującą feministką. Ale kiedy jeszcze chodziłam z rodzicami na wybory, zawsze mówiłam „zagłosuj na jakąś panią”. Ta sympatia została mi chyba do dziś.

|