Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Co tam Panie w polityce Sto dni rządu PO - PSL
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Sto dni rządu PO - PSL PDF Drukuj Email
Co tam Panie w polityce
piątek, 15 lutego 2008 13:10 | Wpisany przez Grażyna Zamorska
Najbardziej lapidarnie scharakteryzował je poseł do Parlamentu Europejskiego Janusz Wojciechowski, który w 10 punktach napisał:

1. Umorzenie przez Waldemara Pawlaka 461 milionów kary dla spółki J&S Energy. Symbol polityki przyjaznej dla biznesu.

2. Wypuszczenie z więzienia „arcyzbrodniarzy od obcinania palców”. Znak nowej polityki rządu w walce z przestępczością i całkowitego zerwania z niesłuszną linią Ziobry.

3. Zamknięcie przez Waldemara Pawlaka drzwi przed żonami górników. Symbol polityki dialogu społecznego.

4. Niemal zupełny brak rządowych projektów nowych ustaw w Sejmie. Znak, że rząd ceni stabilność i niezmienność prawa.

5. Zmiana poglądów ministra Sawickiego, który w ciągu kilku dni z przeciwnika stał się zwolennikiem organizmów genetycznie modyfikowanych i chce ich w Polsce. Dowód otwartości na argumenty, w tym przypadku argumenty firm biotechnologicznych, a także dowód, że minister Sawicki nie zapatrzył się na krowy, które jak wiadomo w poglądach są niezmienne.

6. Udana ewakuacja szpitala w Jędrzejowie. Znak, że sukces jest możliwy nawet w ochronie zdrowia.

7. Skreślenie planów tworzenia Muzeum Historii Polski oraz Muzeum Ziem Zachodnich. Znak nowej polityki historycznej rządu.

8. Odebranie dotacji unijnych aż 30 uczelniom, żeby nie było przykro jednej, o którą chodziło, z Torunia. Znak, że rząd ceni prawdziwą solidarność.

9. Raport Julii Pitery w sprawie CBA, tak tajny, że nawet nie wiadomo, czy w ogóle powstał. Dowód, że rząd jest szczelny i nie przecieka.

10. Wielki powrót Andrzeja Śmietanki i PSL do handlu zbożem Dowód, że wbrew obawom PSL wcale nie zapomniał o rolnictwie.

Na dzień dzisiejszy od siebie mogę tylko dodać, że punkt 5 pozornie stracił aktualność bo po posiedzeniu rządu w dniu 12 lutego wydano komunikat, że ustawa PiS-u o paszach nie zostanie zmieniona, czyli od 12 sierpnia 2008r nie będzie można w paszach stosować genetycznie modyfikowanej soi. Ale był to komunikat mający uspokoić opinię publiczną przed zapowiedzianym na 13 lutego protestem rolników i Członków Koalicji : Polska Wolna Od GMO przed Ministerstwem Rolnictwa. (Więcej szczegółowych informacji o tym największym zagrożeniu w rubryce Ekologia). Trzeba żądać jeszcze natychmiastowego zakazu siewu kukurydzy MON 810 w tym roku. Jeśli nic takiego się nie ukaże, to obowiązujące przepisy i ich rządowa (pro GMO) wykładnia spowoduje, że amerykańska fima Monsanto za pośrednictwem polskich rolników i czeskiego materiału siewnego może absolutnie nielegalnie obsiać w Polsce tysiące hektarów.

A mamy już tego przykłady w Polsce bo ta odmiana kukurydzy została obsiana pod Łańcutem, a śledztwo w tej sprawie zostało umorzone. Oceniając 100 dni rządu widać, że sprawy trzeciorzędne są u niego na pierwszym miejscu a spraw istotnych w ogóle nie porusza. Za skandaliczny uważam projekt Minister Edukacji Narodowej, która chce zrobić w Polsce skansen intelektualny. Ja wiem ,że ona jest matematyczką, ale proponowane drastyczne ograniczania nauczania przedmiotów humanistycznych budzą zgrozę.

Przed wyborami miało być tanie Państwo a ilość urzędników w Urzędzie Rady Ministrów wzrasta. Prasa bije na alarm, że rolnicy nie mogą w terminie otrzymać dopłat.
ZUS nie zdąży wdrożyć nowego programu emerytalnego, więc jeszcze dziś nie wiadomo, jak to będzie z tymi emeryturami z II filaru. Absolutna cisza o zreformowaniu KRUS-u, likwidacji najdziwniejszych podatków: giełdowego, czy 20% podatek Belki, nie wspominając już o reformach gospodarczych.

Redaktor Naczelny „Gazety Polskiej”Tomasz Sakiewicz w Rzeczpospolitej w tekście „Kiedy Tusk powinien zacząć pakować walizki” napisał: Ta władza i tak jest bardzo oszczędnie traktowana przez czołowe publikatory. Nie widziałem np. nigdzie reportażu z udziałem rodzin kierowców zmarłych na granicy w czasie strajku celników. Można sobie łatwo wyobrazić, że za poprzedniej władzy byłby to hit tygodnia, a wstrząsające relacje z tych wydarzeń nominowano by do czołowych nagród dziennikarskich. Jednak przyjaźń władzy z dominującą częścią mediów, a nawet skuteczne zwalczanie mediów opozycyjnych może jedynie opóźnić nieuniknioną reakcję społeczną.Tani chwyt propagandy PRL-owskiej polegający na nieustannym odwracaniu uwagi od problemów gospodarczych i społecznych jest chyba ulubioną grą ekipy Tuska. Wstrząsające opowieści o ciężkim losie służbowych laptopów obficie sprzedawane prorządowym mediom rzeczywiście jeszcze bardziej wzmacniają we wrogach PiS niechęć do Kaczyńskich.

PO nie obiecywała w kampanii wyborczej ciągłego rozliczania PiS, tylko zmianę stylu rządzenia. Na razie robi wszystko, by pokazać, że od PiS bardzo się nie różni, poza tym, że jedni szukali wszędzie złodziei i agentów, a drudzy laptopów i ich niszczycieli. Dla władzy wizerunkowo to naprawdę trudna sytuacja, gdy zaczyna budzić jedynie wesołość.

Rząd jest trochę jak gość, który musi dbać o to, by wyjechać, kiedy jeszcze ma szansę na to, by gospodarze za nim zatęsknili. Donald Tusk przekonał wyborców, że można realizować długofalowe wizje bez ponoszenia kosztów społecznych. W ciągu już prawie trzech miesięcy jego rządów społeczeństwo ponosi koszty, a wizji nie ma. Puste szuflady ministrów i brak projektów w Sejmie, doraźne gaszenie pożarów, coraz większy koszt gospodarczy i społeczny protestów składają się na niezbyt przyjemny dla tej formacji wizerunek pięknoduchów oderwanych od ziemi. Wprawdzie jest to twarz ciągle jeszcze piękniejsza niż ta, którą doprawiono Jarosławowi Kaczyńskiemu (zapiekłego wroga świętego spokoju), ale medialny lifting wkrótce przestanie działać. Tusk okazał się doskonałym podrywaczem, zabrakło mu jednak całkowicie potencji, by coś z tego wszystkiego wynikło. Wściekle nienawidzące PiS media tym razem go nie wyręczą. Czy pojawi się rzeczywiście jakiś poważny projekt wychodzący poza bieżące administrowanie krajem? Na razie nic tego nie zapowiada. Gdyby premier dzisiaj spakował walizki, osiągnąłby tyle samo, co osiągnie za rok. Miałby za to zdecydowanie większe poparcie. Ale zawsze może liczyć na cud.