|
Dwa pierwsze dni listopada – to powaga, pamięć, refleksja. Nie doczesne sprawy nam w głowach. W końcu tu się możemy szarpać – a i tak potem stajemy tam, przed obrachunkiem. TAM - picu nie ma, nie da się nic „wykombinować” wymataczyć, by wyszło na moje na wierzchu.
Człowiek chodzi po cmentarzu, przesuwają się w myślach Osoby, zdarzenia. A tu wali po oczach coś- czego nie można puścić płazem. Rozkręcana jest awantura, o rzekomą akcję promocyjną kandydatów PiS do RMK – jakoby przed cmentarzem. Rzecz wybuchła parę dni temu czyli ponoć miała miejsce przed Dniem Zadusznym. Jeszcze bez tłumów i promocja? Kupy się nie trzyma. Jak było z panienkami, które miały rozdawać ulotki się okaże - ale nawet jeśli tak było – to była to jednorazowa akcja w wykonaniu dziewcząt wykonujących zlecenie – wybrały fatalne miejsce. Powtarzam – jeśli to jest prawda – bo patrząc na zdjęcia, nie widzę ani delikwentów – kandydatów – ani miejsca akcji . To równie dobrze może być zwykła prowokacja w stylu kochających P-R.. A tu coś, co w smutnym kontekście nastroju cmentarza i właśnie w oderwaniu myśli od polityki i skierowaniu ich w zupełnie inną stronę – uderza już realna akcja - z podwójną siłą. Otóż pewien polityk – i to znaczący w obecnej Radzie Miasta Krakowa – wisi sobie przed cmentarzem Rakowickim, na każdym prawie słupie, w swej własnej osobie, na plakaciku. Tekst zaznacza komunikat „z dala od polityki”. Śmiechu warte w poważnym miejscu. On, polityk lokalny co się zowie i to od lat – i wciska ludziom, że jest z dala od polityki. Tu – na każdym prawie słupie wzdłuż przystanków gdzie gromadzą się tłumy, wisi sobie niewinny plakacik, nie tylko promujący, nie tylko nachalny, wciskający się w oczy każdemu, kto przyszedł na przystanek tramwajowy przed Wielkim Cmentarzem, Nekropolią ale i serwujący kit - aż buczy. Tak się to chyba mówi – taki poziom P-R Polityk w centrum lokalnej polityki, chce wmówić przyszłym wyborcom, że się dystansuje od czego? – polityki. Wniosek jest jeden. Naprawdę w tych wyborach trzeba popracować nad własnym zdaniem – i nie wolno powiedzieć – mnie to nie obchodzi. Pleni się nacja neo-kombinatorów, jak tu pożyć w nowym zawodzie polityka - bo w starym ciężko Wybieramy Radnych nie Ugrupowania. W każdym mamy kwiatki. A zawód polityka Proszę Państwa wymaga sporych kompetencji, zdrowego rozsądku, niezależności - te są ważne, a nie perfekcja w grze w salonowca. To zaczyna być naprawdę ważne pytanie o to, co drogi kandydat by porabiał, gdyby nie został wybrany. Jak to kiedyś Michnikowski w skeczu mówił „za kokotę do kabaretu pójdę?” Z dala od polityki- dobre sobie. U wrót cmentarza. Wyborne. Nie ma to jak samemu sobie zrobić kuku. Bo bezmyślni popatrzą i wezmą to za reklamę proszku do prania albo usług. I sobie pójdą. Myślący swoje się dowie. Dobra akcja – i dużo mówi o ugrupowaniu tego polityka. Ugrupowanie - Platforma się nazywa. Nazwiska polityka nie podaję, zdjęcia na wypadek procesu zachowuję. Po co robić reklamę? Niech dalej się promuje swoimi metodami.




|