|
Franciszek Fliśnik z Przebieczan prawie tydzień po wyborach do Rady Gminy Biskupice nie kryje zdenerwowania. Stracił mandat radnego w wyborczą noc kilka godzin po zamknięciu lokali wyborczych. Przebieczany, jako duża wieś ma prawo wybierać 2 radnych do 15 osobowej rady gminy. Tradycyjnie powstało kilka niezależnych komitetów, swoją listę wystawiło również Prawo i Sprawiedliwość.
W komitecie wyborczym urzędującego wójta Zbigniewa Fica wystartował również Franciszek Fliśnik. Jest to niezwykle zasłużona dla Przebieczan osoba. Kilkanaście lat był sołtysem, podobnie jak i gminnym radnym przez kilka kadencji. Przodował zawsze we wszystkich wiejskich inicjatywach (telefony, gaz, woda), był i jest szanowany przez znaczną większość mieszkańców wsi. Skromny, uczynny, wesoły, utrzymujący się z niewysokiej emerytury. W czasie kilkudziesięcioletniej pracy zawodowej w Krakowskim Telpodzie organizator strajków, aktywny działacz Solidarności i AWS. Swoim 4 córkom zapewnił solidne wykształcenie. Nosił się z zamiarem pójścia na „polityczną emeryturę” ale nie potrafił odmówić propozycji wójta Z. Fica wzięcia udziału w wyborach. Noc wyborcza początkowo nie wróżyła żadnych niespodzianek. Lokal Gminy znajduje się na obrzeżach Przebieczan w przysiółku Tomaszkowice i tam zebrało się kilku „starych” radnych kandydujących ponownie, oraz będący w takiej samej sytuacji wójt Fic. Pierwsze wieści z komisji wyborczej z Przebieczan nie wróżyły późniejszej katastrofy. Po obliczeniu głosów w tej komisji okazało się, że wójt Fic prowadzi z dwoma pozostałymi rywalami, a radnymi zostali kandydaci z jego komitetu wyborczego: Borzęcki (139 głosów) i Fliśnik (130). Napływające później komunikaty już nie były takie dobre, bo okazało się że wójt stracił prowadzenie i przegrał kilkuset głosami, ale, gdzieś o drugiej w nocy, ktoś z komisji wyborczej z Przebieczan potwierdził, że Fliśnik i Borzęcki uzyskali mandaty. Mimo przygnębienia zebranych, po wójtowej porażce, Fliśnik wrócił do domu z wiedzą, że mandat radnego uzyskał. Po kilku godzinnym śnie chciał jednak uzyskać oficjalne potwierdzenie zdobytego mandatu. Okazało się wtedy ,że to nie takie proste, ale w końcu jeden z członków komisji wyborczej powiedział mu, że jednak radnym nie jest bo zabrakło mu… jednego głosu. Fliśnik tego nie rozumie: -Jak to się stało, że w trzy godziny po zamknięciu urny wyborczej miałem mandat radnego, a rano nie? Miał już taki sam przypadek, w 1998r też przegrywając wybory jednym głosem, ale wówczas wiedział o tym zaraz po policzeniu głosów. Teraz jest zupełnie inna sytuacja zapewne w najbliższy poniedziałek Franciszek Fliśnik złoży Protest Wyborczy do Sądu Okręgowego w Krakowie.




|