|
Rozpoczynający trzecią kadencję prezydent Jacek Majchrowski przedstawił opinii publicznej ludzi, z którymi ma realizować swój wyborczy program. Pisałam o tym kilka dni temu dając włodarzowi miasta kredyt zaufania.
Dzisiaj, po zapoznaniu się z zakresami obowiązków powołanych zastępców prezydenta miasta, pełnomocników i doradców zaczynam mieć pewne wątpliwości czy się nieco nie pospieszyłam. Brakuje mi pełnomocnika zajmującego się sprawami ludzi, którym się w życiu nie powiodło. Dzisiejsze tłumy na Wigilii organizowanej przez Jana Kościuszko na Krakowskim Rynku są tego najlepszym dowodem. Wydaje mi się, że Prezydent Miasta adresuje swój program do ludzi bogatych. Takich, co mają już drugi czy trzeci samochód w rodzinie, jedno mieszkanie w mieście i dom poza miastem a –z braku autostrad, dróg szybkiego ruchu, tunelów pod miejskimi górami, metra, kolei aglomeracyjnej – nie mogą się między nimi szybko przemieszczać. Niestety, nie wszyscy mieszkańcy miasta mają takie zmartwienia. Jan Kościuszko mówi: „Liczba rozdawanych posiłków to niestety smutne rekordy. Ludzi powinno być z roku na rok coraz mniej. Wskaźnik zubożenia w zastraszającym tempie rośnie” Podejrzewam, że program ten niestety w dużej mierze będzie zaspokajał jednak potrzeby mniejszości na które wydamy zapewne 80-90% miejskich pieniędzy. Dlatego też nie zgadzam się z takim stawianiem sprawy, bo co się stanie za kilka lat z mieszkańcami starych osiedli zamieszkujących „mrówkowce” liczące więcej ludzi aniżeli niejedna wieś? Przykładowo wymienię kilka: Mistrzejowice, Nowy Bieżanów, Strusia, Kurdwanów, Widok, Kozłówek, Dywizjonu 303, Hutnicze. Zarządzane przez spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe z roku na rok popadają w coraz większą ruinę i degradację. Nawet gdyby w nich pracowali geniusze (niestety tak nie jest) to nie dadzą rady. Weźmy tylko taki jeden problem. Miasto inwestuje w program centralnego ogrzewania, pozyskuje na ten cel środki unijne, ale ile z tego ma przeciętny mieszkaniec takich „zapomnianych” osiedli. Czytamy bez przerwy o zatruciach z nieszczelnych instalacji gazowych ( kilka dni temu 15 letni chłopak), tymczasem nie ma ogólnomiejskiego programu, który by za pomocą środków ekonomicznych zmuszał władze spółdzielni czy wspólnot do przeróbki instalacji pozyskiwania ciepłej wody w mieszkaniach, eliminując z nich piecyki gazowe instalowane w każdej łazience. Mam świadomość, że ludzi w takich mrówkowcach trudno jest przekonać do zmian, których korzyść jest odłożona w czasie. Jednak ta korzyść nastąpi, trzeba ją tylko umiejętnie ludziom pokazać. Może argumenty stosowane dotychczas nie są w pełni przekonywujące. Uważam, że powinien to być miejski program zainicjowany przez Prezydenta Miasta, a przyjęty przez Radę Miasta Krakowa. Przekonana jestem, że za kandydaturą Prezydenta Majchrowskiego skutecznie głosowała ta uboższa część mieszkańców miasta. Teraz prezydent powinien dostrzec również ich problemy i wyjść im naprzeciw.



|