|
Co tam Panie w polityce
|
|
środa, 05 stycznia 2011 22:37
| Wpisany przez Grażyna Zamorska
|
|
Przyznaję, że nie doceniłam wyborczego przeciwnika w podjętej przez niego metodzie walki wyborczej. Jednak, aby ją zrelacjonować, muszę zrobić małe wprowadzenie.
W ubiegłym tygodniu obeszłam budynki przy ul. Bobrzeckiej, gdzie rozmawiałam z mieszkańcami, zachęcałam do czytania mojej gazety, prosząc zarazem o poparcie w niedzielnych wyborach do Rady Dzielnicy. Było miło, merytorycznie choćby ,z racji sąsiedzkiego zamieszkiwania przeze mnie w wieżowcu przy ul. Siemaszki przez kilkadziesiąt lat. Od mieszkańców z Bobrzeckiej dowiedziałam się o kuriozalnej historii, która tam się wydarzyła. W jednym z bloków chodził po kolędzie ksiądz z parafii św. Karola Boremeusza. Dla większości mieszkańców bloku jest to duża uroczystość i głębokie przeżycie religijne. Ludzie są wówczas bardziej otwarci, ufni i chętniej otwierają drzwi swoich mieszkań. Dlatego z dużym niesmakiem odebrano sytuację którą sprokurował młody człowiek roznoszący… ulotki wyborcze do mieszkań gdzie za chwilę miał wejść ksiądz. Zresztą sam ksiądz zwrócił mu uwagę, żeby nie zakłócał wizyty duszpasterskiej. Przegoniony przez kilka osób w końcu musiał zrezygnować. Z pozostawionych ulotek wynikało, że był to Jakub Kipiel. Sprawdziłam tę szokującą informację w kilku źródłach i wynika z niej jeszcze jedna cecha kandydata PO na radnego dzielnicowego. Do wymienionych w poprzednich tekstach bajdurzeniach programowych o niezrozumiałych zwrotach, skłonnościach do mijania się z prawdą (delikatnie rzecz nazywając) doszło jeszcze profanowanie obrządków religijnych i niebywałe chamstwo. Promotorkom Jakuba Kipiela Teodozji Maliszewskiej i Katarzynie Matusik –Lipiec jeszcze raz gratuluję kandydata.

|