Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Co tam Panie w polityce Inauguracyjne sesje Rad Dzielnic
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Inauguracyjne sesje Rad Dzielnic PDF Drukuj Email
Co tam Panie w polityce
czwartek, 20 stycznia 2011 10:35 | Wpisany przez Grażyna Zamorska

Pod  koniec stycznia odbędą się pierwsze sesje nowo wybranych Rad  Dzielnic w Krakowie. W naszej gazecie cztery lata temu zamieściliśmy relację z pierwszej sesji
Rady Dzielnicy IV. Dzisiaj chcemy Państwu przypomnieć fragment tego tekstu:

 

We wtorek, 12 grudnia 2006r  w Dworku Białoprądnickim odbyła się pierwsza sesja Rady Dzielnicy IV nowej kadencji, której głównym celem był wybór nowych władz.
Obrady zaszczycił Przewodniczący Dzielnicowej Komisji Wyborczej p.Ryszard Stabach. Wręczał on nominacje nowo wybranym radnym, a najmłodszy radny przeczytał tekst ślubowania.
Wspomniana  farsa zaczęła się od momentu wyboru przewodniczącego rady. Aby się pozbyć ewentualnej konkurencji , do akcji wkroczyła bezpardonowo była przewodnicząca Katarzyna Matusik-Lipiec, która zgłosiła do komisji skrutacyjnej radną mającą najlepszy wyborczy wynik w dzielnicy, p. Aleksandrę Firlej. Później kolejną niewygodną osobę do tej samej komisji zgłosiła Teodozja Maliszewska a trzecią niewygodną osobę, wyeliminowała ponownie Katarzyna Matusik-Lipiec. Osoby zgłoszone do tej komisji  nie mogły kandydować na funkcje, których dotyczył wybór. Dalej  poszło już jak z płatka. Główna bohaterka tego żałosnego spektaklu Katarzyna Matusik-Lipiec, złożyła wniosek, nie wiedzieć czemu, w trybie nagłym, o wyborze na stanowisko przewodniczącego rady dzielnicy, Teodozji  Maliszewskiej. Oczywiście wniosek przeszedł gdyż wspomniany układ dysponował większością głosów. Zdegustowana opozycja nie widząc szans nie zgłosiła innego kandydata w formie poprawki.
Dalsze wybory były już tylko przypieczętowaniem tej fikcji. Prowadzenie obrad przejęła nowa przewodnicząca,  która zgłosiła kandydaturę wiceprzewodniczącego oraz pozostałych trzech członków zarządu. Udało jej się  skutecznie „ubłagać” Matusik-Lipiec aby zechciała zostać członkiem zarządu dzielnicy. Oczywiście  wszystkie, wydawałoby się tajne, głosowania przebiegły ściśle według ustalonego wcześniej planu bez zakłóceń czyli: 17 za 3 przeciw 1 wstrzymujący.
Po godzinnych obradach na salę  wkroczył facet  w typie  Romana Giertycha,  który zachowywał się bardzo swobodnie, sprawiał wrażenie jakby przyszedł  na kontrolę i przez komórkę przekazywał głośno relację o przebiegu obrad szczególnie, o składzie zarządu informując, „że wszystko jest załatwione”. Dziwi brak reakcji ze strony nowej przewodniczącej Teodozji Maliszewskiej na zachowanie tej osoby (...)