Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Co tam Panie w polityce Patrzmy politykom na ręce
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Patrzmy politykom na ręce PDF Drukuj Email
Co tam Panie w polityce
czwartek, 27 stycznia 2011 09:29 | Wpisany przez fsd

Ludzie po  „obróbce medialnej” są już traktowani przez polityków jak zbiorowisko stadne nie posługujące się czymś takim jak proste myślenie czy logika. Nie dotyczy to tylko naszego podwórka. Oto dwa przykłady – wzięte z wydarzeń bieżących. Egipt domaga się od Niemiec zwrotu popiersia Nefretete.

Popiersie nie zostało kiedyś tam zakupione czy znalezione w wykopaliskach na terenie Niemiec, a po prostu wywiezione. Mówiąc językiem ludu – rąbnięte.
Odpowiedź? Nikt by się tej logiki nie spodziewał. Ono się już stało nasze. Proste?
Co komuś rąbnę, i to staje się moje, choć niby czas pomiędzy przywłaszczeniem a czasem domagania się zwrotu nie ma znaczenia. Pozostając w tej logice – złodziej samochodu staje się jego właścicielem  Wydaje się mało logiczne, ale wygląda na to, że w tym przypadku prawo w sprawie własności ustala przywłaszczający.
Wyobrażacie sobie Państwo co by to się zaczęło dziać gdyby logika ludzi uczciwych zaczęła obowiązywać? Weźmy taki Wawel. Onegdaj Szwedzi wywozili z Wawelu wszystko co się dało eskortowanymi furami przez 4 tygodnie, caryca arrasów kazała używać jako dery pod siodła końskie. A ostatnia wojna? Gdyby tak wystawić Niemcom nawet niewygórowany rachunek – a prawo by obowiązywało – czy Pani E. Steinbach byłaby popierana i de facto lansowana przez Panią Merkel? Wyborczo – mogłoby się to nie opłacać. Ponoć jak kiedyś opowiadał prof.Karol Estreicher – i ze zwrotem Ołtarza Wita Stwosza były problemy.
I drugie
Sam „autorytet obiektywnego dziennikarstwa”, gwiazda po prostu, Pani Monika Olejnik – zadaje pytanie o to, dlaczego propozycję odszkodowań dla rodzin poległych w katastrofie Smoleńskiej, postawiono za pośrednictwem mediów, zwłaszcza,  że  odszkodowań tych rodziny się nie domagają. Wystarczyło do każdego wysłać przynajmniej zawiadomienie, propozycje rozmowy, spotkania. 
Odpowiedź prosta, ale nikt by się jej spodziewał. Udzielił jej Pan M.Durda Prezes Prokuratorii Generalnej – a więc nie jakiś tam szaraczek w Prokuraturze Powiatowej. Otóż nie mamy prawa by szukać, inwigilować śledzić …. Tak jakby lista była tajna, osoby nieznane.
I kto tu liczy na rozmiękczenie mózgu odbiorcy.
Dziecko widzi, iż wcale nie chodzi o zadośćuczynienie, a by go użyć politycznie dla celów wizerunkowych  wręcz szkalując rodziny poległych, że chcą na tragedii jeszcze zarobić. Dowalić- a my jesteśmy wielkoduszni.
Jakby to powiedział guru idolki dziennikarstwa - Pan Marszalek  Niesiołowski? Używa tego często, za to rzadko z istotnym sensem – podłość.
Ja dodam od siebie – to ludzie, wyborcy, rozpuścili wybranych do granic niemożliwości nie egzekwując prawa do szacunku dla siebie, rozsądku i logiki.