| Premier Donald Tusk na Kremlu |
|
|
|
| Co tam Panie w polityce |
| piątek, 15 lutego 2008 13:12 | Wpisany przez Grażyna Zamorska |
|
Ta wizyta u mnie z pewnością nie wzbudziła uznania ani zachwytu. Rezultaty żadne, a propagandowo wzmocnił Rosję na terenie Unii Europejskiej. Całkowicie się zgadzam z opinią specjalistki od spraw rosyjskich Krystyną Kurczab-Redlich, która w Rzeczpospolitej z 11 lutego szczegółowo przeanalizowała tą wizytę. Z ogólnej wymowy tego tekstu wynikło, że nasz premier nie był równorzędnym partnerem w rozmowie z Putinem, że Putin zauroczył Tuska. Mało który z naszych dyplomatów, czy polityków jest rozmówcą tak rzetelnie przygotowanym do negocjacji jak sam Putin – znakomity absolwent KGB, gdzie, oprócz zadań czysto wywiadowczych, przez wiele lat KGB uczyło Putina także psychologii ze szczególnym uwzględnieniem psychologii stosunków międzyludzkich, a także obserwacji otoczenia w każdych warunkach, zapamiętywania detali. Do tego dochodzi trenowanie umiejętności rozmowy, trafnych ripost oraz sztuka przekonywania czy wręcz manipulowania rozmówcą. Putin opanował wszystkie te elementy do perfekcji, posiadł umiejętność oczarowywania swoich adwersarzy. Dodatkowo Putin ma specjalny sposób kontaktowania się z ludźmi. Wykazuje ogromną cierpliwość, nawet jeśli się z czyimś stanowiskiem nie zgadza, będzie słuchał, słuchał długo i uprzejmie. Jeśli chce się z nim rozmawiać jak równy z równym, to trzeba być bardzo dobrze profesjonalnie przygotowanym do tej wymiany zdań. Genialnie niczym lustro odbija osobę, z którą przebywa, wpajając jej przekonanie, że jest taki jak ona. Z przerażającą dokładnością naśladuje miny, układ głowy, wysunięcie podbródka, a nawet rysy twarzy swojego rozmówcy. Robi to tak sprytnie, że rozmówca nie zdaje sobie z tego sprawy, lecz czuje się komfortowo. Nie dziwi zatem fakt, że większość osób ze spotkań z Putinem wychodzi właśnie oczarowana, bo niby ten Putin taki zły i straszny, a przecież wysłuchał, przytakiwał, nawet z zainteresowaniem zadawał pytania, zgodził się z postulatami, których oczywiście nigdy nie spełnił. Słuchając wypowiedzi Donalda Tuska tuż po spotkaniu z rosyjskim prezydentem, wydaje się, że dołączył do grona osób, które uległy urokowi Władimira Putina. |








