|
W interesującej scenerii Kawiarni Lwowskiej w Krakowie odbyło się spotkanie z działaczkami Partii Kobiet: Przewodniczącą Iwoną Piątek i Katarzyną Kądzielą z Warszawy. Okazją na wymianę myśli, dyskusję programową, smaczną kawę i ciastka, oraz symboliczną lampkę wina był zbliżający się Międzynarodowy Dzień Kobiet.
Honory Pani domu pełniła Małgorzata Bielawska z krakowskiego oddziału tej partii. Najmłodsza uczestniczka spotkania, Pola, miała 5 lat. Nie zabrakło również Panów, którzy sympatyzują z tą partią. Mówiono o tym, że mimo iż upłynęło ponad 100 lat od pierwszych protestów, w których kobiety domagały się praw politycznych i ekonomicznych dla siebie, to tak naprawdę niewiele się zmieniło. Przykładowo wśród studentów polskich uczelni kobiety stanowią największą grupę i są doskonałe wykształcone to w poszukiwaniu pracy po studiach na starcie od razu są spostrzegane jako osoby drugiej kategorii ze względu na naturalną w tym okresie ich życia rolę związaną z macierzyństwem. Akcje typu „Firma przyjazna rodzicom” to tak naprawdę zakamuflowanie poważnego problemu, a nawet można powiedzieć, że to temat zastępczy. Rządzący chwalą się statystykami, że kobiety odnoszą coraz większe sukcesy zakładając własne firmy, a tak naprawdę zmusza je do tego dyskryminacja na rynku pracy. Prowadzenie własnego biznesu w dzisiejszych uwarunkowaniach, szczególnie gdy się jest kobietą, do łatwych nie należy. Najważniejszą przeszkodą jest przyzwolenie społeczne na stan wyraźnie dyskryminujący kobiety. Można zapytać: a skąd to się bierze? No cóż, sfera życia publicznego która kształtuje mentalność, jest opanowana przez partie gdzie większość stanowią mężczyźni i to bez względu na ich światopogląd. Dlatego też jako protest przeciwko temu powstała Partia Kobiet. Mimo niezliczonych trudności ,a szczególnie finansowych – bo niestety nie jest finansowana przez budżet państwa jak partyjni giganci- nieźle sobie radzi. Marginalizują ją media, ponieważ interesują się tylko partiami sejmowymi. Można rzec, że życie polityczne w naszym kraju ogranicza się tylko do tego co dzieje się na Wiejskiej. W kontekście zbliżających się jesiennych wyborów do sejmu zebrane Panie stwierdziły, że w tym systemie wyborczym Partia Kobiet nie może iść sama do wyborów. Rozważane są dwie możliwości koalicyjne: albo z SLD albo z PO. Gdy w przypadku koalicji z SLD, są 50% szanse na sukces to w koalicji z PO nie ma najmniejszych szans. Bardzo obiecujący sprawdzian wyborczych szans Partia Kobiet przeszła w czasie ubiegłorocznych wyborów do Sejmiku Małopolskiego. Będąca na liście SLD w Krakowie Małgorzata Bielawska uzyskała ponad 5 tys. głosów a w okręgu Wielickim Monika Piątkowska ponad 9 tys. To smutne, że walcząc o tak słuszne postulaty kobiece jak np. cała sfera polityki rodzinnej muszą być zdane na łaskę tej czy innej partii. To o co walczą jest w interesie nas wszystkich. Najlepiej o niechęci polityków do kobiet akcentujących swoje problemy świadczy sytuacja, jaka się przydarzyła Kasi Kądzieli przed kilku laty. Gdy szefem Unii Wolności był Geremek ona startowała z tej partii w Warszawie. Na jednym z wieczorów wyborczych chciała, aby spiker przedstawiając ją publiczności powiedział ,że jest m.in. feministką, na co władze partii nie wyraziły zgody. Chciały ją przedstawić tylko jako walczącą o sprawy kobiet. Jednak Kasia była stanowcza i oświadczyła, że w takim razie rezygnuje ze startu w wyborach, co stanowiło kłopot dla partii przy zarejestrowanych już listach. W ostatniej chwili ustąpiono, ale Geremek nic o tym nie wiedział. Gdy Kasia wyszła na scenę, a spiker powiedział, że jest feministką to widziała jak siedzącemu w pierwszym rzędzie Geremkowi opadła dosłownie szczęka i fajka, którą zawsze trzymał w ustach, wypadła mu na ziemię. Komentarz jest tutaj zbyteczny. W trakcie spotkania były zbierane również podpisy pod listem otwartym w sprawie obrony szkół polskich na Litwie.










|