Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Co tam Panie w polityce Spółdzielnia Samorządowa
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Spółdzielnia Samorządowa PDF Drukuj Email
Co tam Panie w polityce
wtorek, 29 marca 2011 17:09 | Wpisany przez fsd

Jakoś nie mogę przeboleć i faktu wykluczenia Pani Zamorskiej z prac wszystkich Komisji Rady Dzielnicy i jeszcze bardziej groźnego w istocie bezsensu odpowiedzi, którą otrzymała Ona od Osoby, która jest wręcz odpowiedzialna przed społeczeństwem – bo na poziomie SAMORZĄDU  - do przestrzegania i zasad, i budowy społeczeństwa obywatelskiego, i zobowiązanej do pilnowania by nie powstawały koterie.

Podkreślam – nie jestem jako mieszkaniec Krakowa związany z dzielnicą IV. Choć w Gazetce internetowej pisuję, a Panią Zamorską znam osobiście, to te okoliczności nie mają żadnego związku z moim delikatnie mówiąc zdziwieniem, niedowierzaniem, a w końcu i oburzeniem. Pani Zamorska może być dla mnie osobą X – a Dzielnica leżeć na drugim końcu Polski. To tej oceny by nie zmieniło.
Zobaczmy z jaką oto mamy do czynienia, chorą w istocie i szkodliwą dla mieszkańców, sytuacją. Ileś tam osób zagłosowało na osobę X, czym Ci, którzy dokonali tego wyboru – poruczyli Jej zadanie reprezentacji interesów nie tylko swoich, ale i Dzielnicy w konkretnych sprawach – bo wiedzą w jakich to sprawach ma swoje – i jakie – wyrobione zdanie. Nie jest to Osoba z księżyca – i w identycznej sytuacji są wszyscy pozostali wybrani. Wszyscy Oni mają zadanie budowy i to na bardzo konkretnych przypadkach bo mówimy o najmniejszej jednostce samorządu – budowy społeczeństwa świadomego konieczności uzgadniania wspólnych interesów. Taki jest najgłębszy sens tego wyboru. Budowa w tych warunkach koterii, wykluczanie jednych, bo nie mogą za dużo wiedzieć lub bo mogą za dużo zrobić, mogą przeszkodzić działaniom swego rodzaju „spółdzielni samorządowego poparcia jednostkowych interesów”  (czyli właśnie „S. S. P. J. I. ”) a promocji drugich – bo właśnie mogą być w tym przydatni, jest ze swej zasady czymś co demontuje demokrację. Pokazuje się też Tym wszystkim, któryż głosowali na osobę X, że nic nie znaczą, nie mogą w tej Radzie oczekiwać swojej reprezentacji. Brak bowiem możliwości działania w Komisjach oznacza ni mniej ni więcej, tylko sabotaż pracy takiej Osoby zgodnie ze Statutem tej organizacji jaką jest owa Rada. Zupełnie dla mnie kuriozalna – oprócz odpowiedzi ludzi Rady Miasta jest uwaga – czyniona już w liście do Redakcji, iż chodzi tu o kasę za posiedzenia. Jeśli ten ktoś poważnie używa takiego argumentu – to wyraźnie tym  sam mówi jak traktuje On w ogóle ciała demokratyczne. Widać są to w tym ujęciu zbiorowiska klasy próżniaczej. Posłowie Senatorowie, Radni  - ba ! Prezydent – to fucha z kapeluszem, którym tylko można się kłaniać jak to śpiewali onegdaj Skaldowie.
Rozumiem, ale w żadnym wymiarze nie akceptuję tego, że członkowie  owych „S. S. P. J. I. ” i władza dążąca do totalitaryzmu, zawsze będzie deklarowała największe poparcie dla tworzenia społeczeństwa obywatelskiego i będzie robiła wszytko by początki takiego czegoś traktować jak najpoważniejsze zagrożenie, które natychmiast trzeba dusić w zarodku. I niestety to obserwujemy na zbyt już wielu przykładach
To , że na tym podejściu Komuna – socjotechniczne się przejechała chętnym nie przeszkadza. Bo co użyła to użyła – i zauważmy używa nadal. Może to jest jakiś magnes, narkotyk posiadania „władzy”. Przejechała się jednak, bo jej wiarygodność była – gdyby ją przyłożyć do skali zaufania – ujemna no i trzymała się siłą.  Jej została tylko siła fizyczna – tej już jak widać - zostaje siła buty, lekceważenia, i represyjności administracji.
Dziś mamy tego najbardziej dobitny dowód, na który na wszelki wypadek nie reaguje sama Pani Pitera, choć jej obowiązkiem byłoby głośno krzyczeć o bezprawiu. Mówię tu o projekcie, by Obywatel uzyskiwał oficjalną i obowiązującą wykładnię przepisów ODŁATNIE!   To jest oficjalne przyznanie się do tworzenia prawa i przepisów tak, by można było je naginać do potrzeb represji i nadinterpretacji. Po powstaniu tego prawa, Pan Kluska – by użyć Go jako przykładu – gdyby wcześniej nie zapłacił – nie miałby szans na obronę przed samowolą urzędniczą, a Pan Stokłosa – po wcześniejszej wpłacie – byłby stał ponad prawem.
Do tego to prowadzi.
Istotne więc znaczenia wykluczenia Pani Zamorskiej i odpowiedzi Urzędnika i Radnego są tak skandaliczne i tak zagrażają porządkowi demokratycznemu, że właściwie PT Mieszkańcy, którzy głosowali na Nią i też Ci, którzy widzą istotę sprawy powinni złożyć formalną skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich – niech to On odpowie, że wszystko w tej sprawie jest elegancko i zgodne z interesem społecznym.
Osoba, która jest jednym z głównych architektów dokumentu wypracowanego w ramach SFK a dotyczącego materii metod postępowania przy lokalizacji trudnych inwestycji – rzeczy kluczowej dla Miasta – zostaje przez koterię – bo trudno to inaczej nazwać – zablokowana w działaniu. Trzeba nie mieć wyobraźni, by przy założeniu minimum zrozumienia dla funkcji Radnego i dobrych zamiarów – rezygnować z doświadczenia takich osób. Bo się Jej nie lubi? Służba publiczna to nie ślub czy randka, a kontrakt ze społeczeństwem. A może po prostu się Pani Z.  ktoś obawia?
Podpowiadam też – posiedzenia Rady są, ze swej istoty, jawne. Każdy ma prawo przyjść. Zachęcam – też i Osoby merytorycznie znające omawiane na danej Sesji sprawy
Jak wszystko idzie dobrze – można tym się nie interesować – w końcu Radni dostali od mieszkańców mandaty. W tej jednak sytuacji z która mamy do czynienia, mówimy o ostatnim dzwonku przed zupełnym wykluczeniem, już nie jednej osoby, a wszystkich niewygodnych dla  „S. S. P. J. I. ” po którym społeczeństwo stać się może nie podmiotem, a przedmiotem w rękach takiej grupy interesów. Utworzonej, i skutecznej – bo społeczeństwo sobie na to pozwala.
Potem odejście od tych praktyk jest kosztowne, co przećwiczyły i ćwiczą wszystkie społeczeństwa, które dały się wkręcić w tryby totalitaryzmu.
I uwaga ostatnia. To tylko z pozoru, totalitaryzm wydaje się być dobrym systemem (póki tak nie jest nazwany). Bo oznacza szybkie i zdecydowane decyzje, szybkie działanie – skuteczność natychmiastową. Tak też, od znieczulenia i lekceważenia demokracji zaczynają i kacykowie i wielcy dyktatorzy. Dla rządzonych to obojętne rozróżnienie.
Za ich rządami idzie i brak weryfikacji działań, buta władzy i realizacja prywaty. Czy ktoś zna biednego dyktatora albo nie ograbionych jego podwładnych?
Zwróćmy uwagę tez i na to, że przeprowadzenia tej konkretnej sprawy na płaszczyznę jakoby personalnego konfliktu jest chowaniem pod dywan aspektów które tu pokazuję. I nawet gdybym Pani Zamorskiej nie znał, też by mi taka sprawa poruszyła wątrobę.
Co wyraźnie pragnąłem pokazać.