|
Proszę o kontakt koleżanki i kolegów radnych z innych dzielnic Krakowa, którzy znajdują się w podobnej sytuacji do mojej. Czyli w dzielnicy władzę sprawują ludzie z PO, którzy wpierw zapewnili sobie arytmetyczną większość: za poparcie w wyborach przekazanie część funkcji w Radzie (członkostwo Zarządów, szefowanie komisjom).
Teraz można taki układ maksymalnie wykorzystywać zlecając różnorakie zadania głównie swoim z PO i tym kupionym za dodatkowe dochody. W mojej IV Dzielnicy Prądnik Biały widać, że nieco zmodyfikowane przedwyborcze hasło PO „Aby się żyło lepiej...wszystkim” na: Aby się żyło lepiej ...swoim” jest realizowane z żelazną konsekwencją i bez cienia wstydu. Przykładowo na odbiory chodzą członkowie Zarządu, którzy się sami na nie wyznaczają a informacje o tym są ścisłe chronione. Jako radna mam prawo wglądu do Protokołów z Posiedzeń Zarządu, ale jest to tylko teoria, bo na moją prośbę o ich przekazanie złożoną 3 kwietnia, po kilkukrotnym upominaniu, otrzymałam je dopiero 10 maja i to jeszcze w takiej formie, że z otrzymanego zestawu pierwszych 14 za okres 28 stycznia -20 kwietnia nie dano mi protokołu nr 2, 3, 4, 7, 8. Już z tego kalekiego zestawu widać, kto z radnych ma dostęp do dodatkowych źródeł dochodów. Pobieżną analizę beneficjentów zawarłam w tekście „Znikające delegacje w Radzie Dzielnicy IV” To, że dotychczas nie otrzymałam ani jednej propozycji mnie nie dziwi, bowiem dzielnicowa decydentka w tych sprawach, posłanka PO Katarzyna Matusik -Lipiec uznała, że będzie to dla mnie największa kara za wygranie na Żabińcu z jej kandydatem. Nie piszę tego po aby się żalić, bo chciałam być radną tylko po aby 8 letnie zaniedbania tejże Matusik -Lipiec usunąć, również i po to aby i jej się tu lepiej mieszkało. Do tej pory spotkałam się prawie z 400 osobami w ich mieszkaniach i tylko mi przykro, że nie mogę na bieżąco wywiązywać się z dalszych zaproszeń. Dzielnica mnie ignoruje dlatego też zmuszona jestem działać samodzielnie. O tej ignorancji najlepiej świadczy fakt, że podałam do biura informację o swoich dyżurach na osiedlu, naiwnie licząc, że ta informacja zostanie zamieszczona w Gazecie Lokalnej , którą redaguje (a jakże) członek PO Mariusz Bembenek. Niestety, widać jest zapis cenzorski na moje nazwisko. Dodatkowo zrobiono ze mnie bohaterkę tekstu :Grażyna Zamorska – polityk czy oszołom na portalu „Uprzejmie donoszę” gdzie w dziale <oceń polityka> dzielnicowe miernoty wyraźnie mi zapowiedziały, że na Żabiniec przez całą moją kadencje nie dostaniemy z Dzielnicy ani grosza. Oczywiście, z takim stanem nie mam zamiaru się zgadzać, wszczynam konkretne kroki o których tu publicznie nie chcę pisać, ale głównie informuję moich wyborców jaka jest nasza wspólna osiedlowa sytuacja i kto faktycznie za tym stoi. Może za szeroko się o swojej sytuacji rozpisałam, ale zapewne są w mieście radni, którym się nie podoba robienie tandetnej polityki tylko chcieliby rzeczywiście coś dla swoich wyborców zrobić. Bo tu głównie o nich chodzi. Nie wszystkim się musi podobać rozdział pieniędzy: skaner 30 tys. oświetlenie placu zabaw 170 tys, czy wybieg dla piesków za 60 tys. Dodatkowo podział przez Zarząd, bez dyskusji na komisjach. Również łamaniem prawa jest przedłużanie umów z utajnianymi firmami obsługującymi moją dzielnicę, bez przetargu , argumentując to w stylu przewodniczącego Jakuba Koska „Sprawdzili się w poprzedniej kadencji” Jednak w tej sprawie przed Prezesem Urzędu Zamówień Publicznych będzie się tłumaczył prezydent Majchrowski. Więc jeszcze raz proszę o kontakt osoby, które w jakiejś mierze są w podobnej sytuacji jak ja. Mamy zobowiązania przez ludźmi. Razem ich nie zawiedziemy. |