Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Co tam Panie w polityce O powstałym Ruchu Społecznym z innej prespektywy
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


O powstałym Ruchu Społecznym z innej prespektywy PDF Drukuj Email
Co tam Panie w polityce
poniedziałek, 06 czerwca 2011 15:21 | Wpisany przez fsd

Skorzystałem z zaproszenia do  udziału w spotkaniu inauguracyjnym Ruchu im. Lecha Kaczyńskiego – czyli operując językiem PO – z kwiatem oszołomstwa – tym razem Krakowskiego. Miło się bowiem znaleźć w tym towarzystwie normalności osądów z dala od fetoru politycznej poprawności. 

Zdarzenie jest i zapewne będzie komentowane – a z czym się spotka łatwo można przewidzieć, obserwując arsenał gnojowicy wylewanej na PiS przez ludzi obecnego estabilishmentu. Argumentacja oparta na ciągłej reanimacji histerii „cóż to za tragedia będzie jak by PiS wrócił do władzy” nie tylko nie przekonuje a powinna zastanowić. Powiedziałabym nawet zachęca do podobnych inicjatyw ta o której tu mówimy.
Przekładając to na konkrety, lokalny przypadek, można tylko choćby wskazać bezmiar nie merytorycznych zupełnie obelg, kalumnii, pomówień i wyzwisk, który można wyczytać w dziale „oceń polityka” portalu (też ładnie się nazywającego) „uprzejmie donoszę” na temat Pani Radnej Zamorskiej – świadczy, i to tylko przykładowo, o możliwościach w zakresie zorganizowanego niszczenia wytypowanego „wroga”. Podobna lawina i typ argumentacji kierowane na PiS, czy za życia i po śmierci na śp. Lecha Kaczyńskiego, na poszczególnych polityków – idzie szerokim nurtem sterowanym przez dyktatorów mody poprawności politycznej. Sztanca i słownictwo mówią same za siebie.
Choćby z tego powodu i drugiego  najważniejszego – obrony przed monopolem czującej się bezkarną władzą zawiązanie porozumienia pomiędzy myślącymi kategoriami Wartości, Ojczyzny, Patriotyzmu a nie Relatywizmu, Międzynarodówki i Uległości – jest niezbędne. Dla własnego dobra. 
W trakcie spotkania Pan Profesor R.Legutko krótko zidentyfikował ten problem, iż nie jest to wcale atak na pojedynczych polityków czy nawet ich grupę. Tu już idzie walka o pryncypia, interesy i o Polskę.
Nie będę zresztą tu omawiał przebiegu spotkania. Zapewne zrobią to inni. A zresztą kto świadomy, a nie zaczadzony GW poprawnością – ten i tak, w ten ruch, wcześniej czy później i to dla obrony własnego interesu, się wpisze. Bo to nie Partia, a Ruch środowiska. Nie da się  zakrzyczeć, że takiego środowiska nie ma. Z pewną dozą satysfakcji zawiadamiam Salon, że ono nie tylko jest – ale i jest znaczące. Widać to choćby po sukcesie wydawniczym „Uważam Rze”, sumie nakładów prasy stricte prawicowej i spadku nakładu GW czy podobnych tytułów. 
W tym tekście chciałbym poruszyć sprawę, którą też widzę jako problem od pewnego czasu, a na który zwróciła mi też uwagę owa „oszołomka” – Pani Radna.
W trakcie spotkania, o którym mowa, sala Sokoła była wypełniona. Zapełniali ją jednak ludzie generalnie starsi lub młodzież do wieku studenckiego włącznie. Ewidentnie mało było ludzi z przedziału wiekowego – nazwać by to należało – produkcyjnego. Jest to ocena szacunkowa co prawda – ale jednak właśnie jako uogólnienie odpowiada prawdzie – tej rzucającej się w oko. Gdyby się zastanowić, to sprawy o których mówiono, właśnie tych ludzi powinny jak najbardziej obchodzić. Nie wiedzą tego? Uważają że poddanie się jest rozwiązaniem albo i i gorzej, że tak jak jest – jest dobrze i daje Im szanse bo spada bezrobocie, bo mamy zieloną wyspę na oceanie kryzysu, bo jak walniemy w gałę – to problemy mamy załatwione?
Taką wybiórczą absencję można wyjaśniać na wiele sposobów.
Choćby tak;
Ludzie wieku produkcyjnego są zaangażowani, każdy w jakimś kieracie i jak się już wyrwie (choć praca w niedzielę nie jest rzadkością) to nie po to by być zaangażowanymi społecznie. Na spotkania i to w niedzielne popołudnie, przy pięknej słonecznej pogodzie w porze właściwie już letniej – nie mają ani ochoty, ani czasu, ani zainteresowania.     
Albo inaczej – Ci aktywni ludzie albo są zatrudnieni albo sami prowadzą interesy. Mają rodziny i zobowiązania. Utrzymanie się w politycznej poprawności jest warunkiem utrzymania statusu, gdyż ludzie niepoprawni politycznie jako oszołomy są wykluczani z kręgów w których decyzje wciąż zależą od establishmentu.
Może być też i taka argumentacja. Jestem zapracowany, mam dbać o własne interesy a te wszystkie górnolotne słowa mnie nie obchodzą. Niech w to się bawią leśne dziadki. Ja jestem realistą i na takie rzeczy szkoda czasu. Dziś są inne okoliczności a to o czym rozprawia się w tych kręgach to przeszłość stanowiąca obciążenie. Dziś się liczy zysk a nie takie głupoty.
No i też może być to co jest sugerowane przez GW. Ci ludzie są groźni dla nas, światłych ludzi interesu. Grzebali by się tylko w przeszłości a tu  trzeba sobie powiedzieć – co było to było i bez uprzedzeń i patrzenia na przeszłość interesy trzeba robić tu i teraz choćby z diabłem. Takie konwektyle są nieefektywne i szkoda na nie czasu, mnie one nie interesują.
Jak sądzę to wyczerpuje zasadniczo typy możliwej argumentacji dającej ocenę, iż nie potrzeba się zajmować kwestiami z cyklu „Bóg” „Honor” „Ojczyzna” a w  tym pamięć i tradycja, które mają być w tym świetle już kompletną bzdurą. Ludzie którzy tym się zajmują są w sposób jawny oszołomami, szkodzą prawdziwym interesom, są obciążeniem dla umysłów i rozwoju.
Tak ostre i przyznaję w swym schemacie upraszczające argumentacje należało pokazać w dwóch zasadniczych celach. 1/ Dla pokazania skuteczności pracowitego demontażu systemu kształcenia i wychowania – na co zresztą Uczestnicy spotkania też wskazywali mówiąc iż restytucja wychowania patriotycznego jest fundamentem na którym należy budować wszystko inne. 2/ dla możliwości wskazania, że nawet pomijając wszelkie idee – postawa obojętności wobec wartości wskazywanych przez prawicę jako ważne – jest w istocie samobójcza w interesach.
Obecne już realnie podejmowane decyzje programowe dla szkół każdego szczebla, istnienie jako pseudo elity – mianowanej, jej systemowe wspieranie rozdawnictwem pieniędzy i zaszczytów wystarczą za dowód na rację zawartą w twierdzeniu pierwszym.
Stwierdzenie drugie można oprzeć na prostym stosunkowo pytaniu, czy w interesach ktokolwiek, komukolwiek, coś daje za darmo i czy szanuje w interesach kogoś, kto sam nie szanuje swych możliwości i aktywów?  W żadnej dziedzinie, nie działa się skutecznie jeśli nie potrafi się korzystać z doświadczeń poprzedników. Nie je powtarzać a z nich korzystać? Amnezja co do przeszłości nie tylko obcina tu skrzydła wiary w swoje szanse ale też w naszej konkretnej sytuacji pozwala na dyktat ludzi cynicznych, którzy przejęli techniczne, gospodarcze i finansowe możliwości. Bez tych dziś o własnym interesie nie da się myśleć i tym samym Ci którzy wierzą w takie rzeczy skazują się na okradanie ze swych wysiłków.
O ile na początku lat 90-tych można powiedzieć że wierzyłem w możliwość współtworzenia czegoś dobrego z ludźmi Partii – dziś wielokroć przez Nich okradziony wiem, że sama przynależność była atestem skłonności do rodzaju giętkości wobec zasad. W końcu całe rzesze ludzi słono płaciły za nie zapisanie się a już sam argument „musiałem się zapisać bo nie miałbym szans na karierę, wyjazd i kontakty” jest właśnie przyznaniem się do uprawiania tej filozofii traktowania inaczej myślących jak niezaradnych głupców, co ma usprawiedliwić demonstrowaną właśnie przez GW pogardę dla inaczej myślących.
Jeśli Państwo właśnie na podstawie podobnych motywów prowadzi rabunkową gospodarkę życia na krechę i tracenia zasobów bez szans na ich inwestowania w przyszłość – to oznacza to dokładnie sytuację przedmiotowego traktowania obywateli. Efekty mamy pod postacią choćby sposobu prowadzenia choćby tzw. konsultacji społecznych pod hasłem – społeczeństwo jest głupie, nic nie rozumie, my wiemy najlepiej, co jest najdoskonalszym hamulcem rozwoju gospodarczego. Też czysty samobój.
Obecnie ćwiczone „cudowne” umowy w sprawie budowy stadionów czy autostrad są prostym dowodem na skutki braków w  myśleniu decydentów właśnie tymi kategoriami pokazywanymi przez prawicę. Nie sądzę by trzeba było to rozbudowywać. 
Sumując.
Myślenie o polskiej i lokalnej racji stanu, wyczyszczenie siatki podskórnych powiązań gospodarki i  polityki to warunki wstępne ratowania własnego, prywatnego wręcz interesu.
Dlatego inicjatywę nie tyle powołania – bo on jest, co skoordynowania oddziaływania ruchu na rzecz idei pokazywanych przez całe środowiska symbolizowane nazwiskiem Kaczyński – i to w obu imionach – uważam za wartą zachodu.
Ileż racji miał też – przekładając to na bieżące decyzje – Pan Prezes J.Kaczyński wykluczając panią Kluzik - Rostowską z PiS-u – dziś nawet po ruchach w PJN w i z jego pozycji dość wydatnie widać. Egoizm i nie myślenie o rzeczywistych wartościach zawsze musi się źle kończyć. Nie są racjonalne.
Ten Ruch też to mówi.