Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Co tam Panie w polityce Zastanówmy się na logiką dyskusji bilbordowej
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Zastanówmy się na logiką dyskusji bilbordowej PDF Drukuj Email
Co tam Panie w polityce
sobota, 16 lipca 2011 20:18 | Wpisany przez dr Feliks Stalony - Dobrzański

To co się dzieje wokół plakatu-bilbordu – Prezesa Jarosława Kaczyńskiego jest świadectwem pokracznej logiki ludzi opanowanych żądzą zadeptania wszelkiej opozycji i trzymania władzy.

Sprawa bowiem zasadniczo jest świetnym dowodem na 1/skłonność obecnej władzy do możliwie najdalej idącej monopolizacji możliwości zabierania głosu i 2/ związanej z tym technicznie wręcz można powiedzieć filozofii Kalego jako koniecznego elementu robienia ludziom wody z mózgu.
Opublikowana w Krakowska.info informacja o plakacie – bilbordzie Pana Gibały i co ważniejsze – reakcja sztabu Pani Lipiec – Matusik w tej sprawie jest doskonałym przykładem w tym względzie. Ta sprawa przecież nie dotyczy już tylko innego obozu. Pan Gibala i PO nie są z mojej bajki – ale zmilczeć takiego czegoś się nie da.
To, że kampanii jeszcze formalnie nie ma to jest jasne. W dzisiejszych czasach i przy formie „demokracji” dziś nam zafundowanej – w której w ogóle nie ma miejsca na faktyczne porównywanie racji i programów a za to trwa konkurs piękności i sprytu w formułowaniu obietnic – faktyczna kampania zaczyna się tuż po zakończeniu poprzednich wyborów.
Prostym skutkiem zmonopolizowania rynku medialnego – i nie tylko, nawet po „obłaskawieniu” ośrodków ogłoszonych za niezależne (czego wyrazem jest na przykład, jak trzeba, mianowanie „strony społecznej” użytecznej do przeprowadzenia tzw konsultacji) – są dwa efekty przed którymi wyraźnie należy przyszłych wyborców  ostrzec z cała mocą.
Jeden – to co wolno jednym – drugim w tej demokracji już nie wolno i dwa  - kto ma władzę w tej demokracji mieć ją może na stałe. Bo ma władzę. Proste?
Otóż – i to właśnie widać na tej sprawie dyskusji wokół plakatów – że to co wolno jednym – drugim ma być zabronione.
Dobitnie pokazuje to odpowiedź sztabowa, że ja zacytuję za publikacją jako reakcji na tekst w Krakowska.info
Trzeba być zaczadzonym by spokojnie takie coś napisać:
„Wyjaśniam, że zgodnie z art. 1, pkt. 2 Ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora(Dz. U. 2011, nr 7, poz. 29, z późn. zm) każdy poseł i senator powinien informować wyborców o swojej pracy i działalności organu, do którego zostali wybrani.
Każdy poseł może wybrać dowolną formę informowania o swojej pracy na rzecz mieszkańców okręgu.
Z wyrazami szacunku,
Patryk Salamon,
Biuro Poselskie
Posłanki na Sejm RP
Katarzyny Matusik-Lipiec."
Nic dodać nic ująć. Żywa prawda. 
Tyle, że jak się okazuje, co wolno Pani Matusik – Lipiec to już nie tylko nie wolno J.Kaczyńskiemu – wrogowi publicznemu, nosicielowi przyszłej „tragedii (co prawda bliżej nie sprecyzowanej ale za to pewnej) Rzeczpospolitej, krwiożerczemu wodzowi watah, które  należy tylko dożynać. Nie wolno też przecież Posłowi Panu Gibale. Jak daleko sięga ta gangrena widać po tym, że onżesz Pan Gibała jest członkiem PO – tyle że jak widać, dziś nie posiadającym najwyraźniej poparcia Salonu Partyjnego.
I drugie – co należy zestawiać z całym kompleksem przykładów używania wszelkich atrybutów władzy (od Prezydencji, poprzez medialną propagandę sukcesu odpowiednie sterowanie imprezami itp.) do podtrzymania słupków.
Jedną rzecz musimy sobie uzmysłowić. Zaznaczam, mówię tu tylko o mechanizmie – a ten jest wspólny dla wszystkich mających ciągoty totalitarne.
Kadafi był „genialnym” wodzem i zarządcą i się jeszcze trzyma, bo stworzył cały system korzystek dla swojaków. Nie ma tak, że cała Libia chce się go pozbyć. Bliżej – popatrzmy na losy opozycji na Białorusi i stańmy w prawdzie wiedzy o sposobie traktowania rzeczywistej opozycji u nas. Jak wiadomo – Macierewicz i Kaczyński powinni znaleźć się u (oczywiście koncesjonowanych) psychiatrów, Pospieszalski czy nawet Cejrowski to niebezpieczne faszystowskie typy, a cała Gazeta Polska powinna zgnić w więzieniach po właściwie prowadzonych procesach. O cokolwiek. Gość który ujawnił chęć – jak się okazuje – ponownego – pozyskania dla celów dochodzeniowych informacji z  zapisów satelitarnych – wlatuje biegiem a Raport jakoś światła zobaczyć nie może. Choć akurat po nim wiele się nie spodziewam z racji reglamentowanych dowodów jakie Komisja miała w dyspozycji z łaski decyzji nie kogo innego a samego Premiera. Kółko się zamyka.
Zamiar postawienia przed Trybunał stanu za obowiązkowe czynności służbowe, które zresztą i teraz muszą mieć miejsce – dla mnie ten obraz filozofii Kalego tylko uwypukla. Opozycja może mówić tylko pod namiotem. A jak mówi, to i Internet warto by było poddać kontroli.
To ważny element – bo swojaków jest niedużo a reszta tylko piszczy – albo potem musi dużo  poświęcić dla oswobodzenia się.
Warto o tym pamiętać i mieć to na uwadze.

Drogi wyborco
Jeśli na ten pressing medialny i taką logikę jak zaprezentowana przez SZTAB (!) Pani Poseł, której faktyczne dokonania zostały jasno wypunktowane w artykule się nabierzesz, jeśli nabijesz się na propagandę „sukcesów” strategicznych takie jak te, opisane przeze mnie tylko jednym przykładem Dobczyc – to będzie TWÓJ problem. W końcu w Dobczycach już nie ma czegoś takiego jak opozycja. Jest szczęśliwość.
Jeśli uwierzysz w tą logikę Kalego, jako coś co ma znamiona normalności – to się potem nie dziw.
W Grecji już się zdziwili.