|
Dotychczas nie informowałam o swoim udziale w wyborach parlamentarnych. Od wtorku jest czynna moja strona internetowa www.grazynazamorska.pl gdzie już o tym napisałam.
Władze PiS, z której listy startuję, nieszczególnie chętnie widziały moją kandydaturę umieszczając mnie na przedostatnim 27 miejscu. Na pierwszych miejscach okopali się dotychczasowi posłowie, ministrowie i już dla partii zasłużeni. Mnie obsadzono w roli statysty z drugiego szeregu. Pewno w zaciszu gabinetów wyznaczono mi kilkaset głosów do zdobycia i awans w ilości uzyskanych głosów z końca trzeciej dziesiątki na połowę drugiej. Nie chodziłam za dobrym miejscem uważając, że moja osoba powinna być jakoś dostrzeżona, ale były to oczywiście mrzonki. Nie ukrywam, że chciałam też być na liście kandydatów, bo daje mi to możliwość reakcji prawnej na często kłamliwe przechwałki osób, które zasiadając w Sejmie, niczym specjalnie się nie zasłuży, a już zaczynają cuda o swoich dokonaniach opowiadać. Uważam na dziś, że moje miejsce jest w Krakowie, w naszej dzielnicy i na naszym osiedlu, bo tu żyję i tu powinnam zabiegać o stworzenie Państwu- i oczywiście sobie przy okazji również – jak najlepszych warunków do codziennego życia. Dlatego też, z racji wyborów, staram się jeszcze bardziej rozpropagować swoją gazetę. I tu mam niekwestionowany sukces bo –mimo, że nikt z decydentów miejskich za mną nie przepada - to większość mnie czyta. Comiesięczna wzrastająca ilość wejść do gazety oraz wzrastający średni czas pobytu na stronie wyraźnie o tym świadczy. Mimo mojego sceptycznego podejścia do wyborów chciałam Państwa prosić o oddanie na mnie głosu nie z tytułu przynależności do partii politycznej ( bo niestety tylko stąd można u nas startować w wyborach) ale głównie dlatego, że przyzwoity wynik wyborczy w jakiś sposób ustawia moją osobę jako radną oraz dziennikarza w lepszej pozycji wobec urzędników, a co za tym idzie daje mi większe możliwości na wykazanie narosłych w życiu naszego miasta absurdów i nieprawidłowości. Oczywiście nie mam zamiaru wieszać po słupach elektrycznych, ścianach czy płotach swoich plakatów. Chciałam tylko prosić innych kandydatów, aby nam w sposób absolutnie nachalny miasta w ten sposób nie zaśmiecali. |