|
Naszych Czytelników przepraszam za dwa dni milczenia. Nie wynikało to z konsternacji po przegranych wyborach tylko z pilnej potrzeby zebrania owoców i resztek warzyw na „Ignacówce”. Z własnym wynikiem wyborczym zapoznałam się dopiero przed chwilą i tą drogą chciałam tym prawie 900 osobom, które na mnie glosowały gorąco podziękować.
Wiadomo było, że ustawienie mnie na najgorszym, czyli przedostatnim miejscu na liście, przez krakowskich działaczy PiS (tak, tak, krakowskich a nie władzy w Warszawie) powodowało, że robienie kampanii przeze mnie nie miało najmniejszego sensu. Potraktowałam więc wybory tylko i wyłącznie jako promocję własnej gazety. I na tym polu odniosłam niebywały sukces o czym świadczy ilość nowych czytelników. Z jednej strony rodzi to uzasadnioną dumę, a z drugiej świadomość, że gwałtownie wzrastają także wymagania. Postaramy się im sprostać chociaż mamy świadomość, że nie będzie to łatwe. Również w tej sytuacji mija się z celem pozostawanie przeze mnie członkiem Prawa i Sprawiedliwości na co – bardzo słusznie - zwracali mi uwagę moi przyjaciele i wyborcy głównie ze świata artystycznego. Zgadzam się z tymi głosami i w najbliższym czasie będę już osobą bezpartyjną. Oczywiście nie zapominam również o tych ,którzy na mnie głosowali poza Krakowem , a więc przede wszystkim o rolnikach ekologicznych .Tą drogą pragnę ich zapewnić ,że jako dziennikarz dalej będę walczyć o realizację ich słusznych postulatów ,a przede wszystkim o zakaz wprowadzenia do Polski GMO. Nie zamierzam też kontynuować „kariery” dzielnicowej radnej poza obecną kadencję mając świadomość, że przy takim upartyjnieniu dzielnic niewiele można zdziałać na rzecz lokalnej społeczności. A po wynikach obecnych wyborów parlamentarnych widać, że ta sytuacja się nie zmieni. Jednak zapoznając się z kulisami pracy w radzie dzielnicy znacznie poszerzyłam swoją wiedzę o to jak wyglądają różnego rodzaju kombinacje i układziki zarówno personalne jak i finansowe na najniższym szczeblu samorządu. Niestety, nie są to wesołe spostrzeżenia o czym z pewnością jeszcze Państwo ode mnie nieraz usłyszycie. Analizując wyniki wyborów na Żabińcu doskonale widzę jakie kryteria Państwu przyświecają. Przysłowie „bliższa koszula ciału” w przypadku moich osiedlowych sąsiadów, powinno być uznane za nieważne a nawet za niebyłe. Jaskrawo wyszło na jaw, że nic tak nie jednoczy jak wspólny wróg. Gdy na osiedlu ważną rolę odgrywała Spółdzielnia Mieszkaniowa „Ziemi Krakowskiej” to wszyscy byliśmy zjednoczeni w walce z nią. Gdy spółdzielnia się zmarginalizowała, to zrobiła się „cacy” i niektórzy rozpoczęli robienie z nią cichych interesów. Każdemu wolno tylko nie cudzym kosztem. A tak się –niestety – dzieje. A to przejęcie dotychczas wspólnego śmietnika, a to próba przejęcia studni, czy kupienie za bezcen jakiejś działki. Obserwuję to z dużym niesmakiem, uważam bowiem, że nie zawsze cel uświęca środki. A wracając do mojej działalności dziennikarskiej w obecnej sytuacji „zakleszczenia politycznego” widzę jeszcze większą potrzebę istnienia niezależnych wolnych mediów umożliwiających wypowiedź tym wszystkim ,którzy mają do powiedzenia coś ważnego i konstruktywnego o sytuacji w naszym kraju bez względu na opcję polityczną. Zapraszam wszystkich do współpracy. |