Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Co tam Panie w polityce Inna funkcja nieoczekiwanego sukcesu wyborczego
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Inna funkcja nieoczekiwanego sukcesu wyborczego PDF Drukuj Email
Co tam Panie w polityce
sobota, 15 października 2011 04:23 | Wpisany przez fsd

Mówi się o zaskoczeniu „sukcesem Palikota” analizuje się – i słusznie – jak to się stało, iż otrzymał taką ilość głosów. Palikom mówi, że jest propozycją zwalczania partii wodzowskich – a jego ugrupowanie wręcz się nazywa jego nazwiskiem i to on jest w nim wodzem. Deklaruje walkę o sprawną administrację, a zaczyna od starej zgranej już płyty walki z Krzyżem i Kościołem itd.

Kupy się to nie trzyma. A ludzie to kupują.
Jedno jest pewne - sprężyną sukcesu są ewidentnie – możliwości finansowe i udostępnienie czy raczej posiadanie w dyspozycji usług zawodowca marketingu politycznego, który, zapewne, z każdego zrobił by dziś Posła lub Senatora. Taka wszak demokracja jaka świadomość ludzi – bo to Oni a nie Palikot czy Tymochowicz – wybierają i to sami ludzie sobie ścielą warunki życia w demokracji. Takiej demokracji.  
Jak dla mnie sytuacja jest klarowna nie tyle co do mechaniki jej działania, co rzeczywistego sensu jej wykreowania. Tak – wykreowania. Bo to przecież PO wykreowała Palikota najpierw nie tyle tolerując co wręcz korzystając na jego występach medialnych. Potem – twierdzę - musiało to być robione w pewnym uzgodnieniu – Palikot odszedł z PO – bo najwyraźniej jego wizerunek zaczął już działać na szkodę Partii, zbyt ją obciążał – ale chodziło o to, by pożytki z plikotyzacji życia publicznego nie zniknęły. I stało się. Wszyscy są zajęci – co Palikot zrobił co powiedział gdzie był. A mówi to co pozwala mieć zasadną nadzieję na dalsze hucpy i zajęcie ludu. Różnościami. Też nie do pogardzeni jest możliwość manipulacji opozycją – skacze na zawołanie zależnie od tego co się naciśnie, Na pierwszy ogień dziś idzie krzyż, repertuar może być kolejno wzbogacany; a to o aborcję, a to o eutanazję, a to o problem adopcji dzieci przez homoseksualistów – a to o problem, że Kościół jest – a może tez i to, że wszak niezasadnie, z pieniędzy od ludzi czyli publicznych, ma w dyspozycji przestrzenie, kubatury, które są nieracjonalnie wykorzystane tylko raz w tygodniu, (może by tam urządzić magazyny- co już było), a to ze duchowni obnoszą się w sutannach naruszając uczucia niewierzących – bo oni są inni i demonstrują swój stan publicznie itd. Możliwości wręcz nie do wyczerpania. A z czystym zyskiem. Już ta rozróba nie będzie obciążać Platformy, za to będzie mogła trwać dowolnie długo i to ze ściśle kontrolowaną intensywnością. Takie problemy jak kryzys, wolności obywatelskie, rzeczywisty dialog społeczny – zostaną przykryte zepchnięte z pola widzenia. Potem będzie wielkie święto futbolu, potem znów wejdzie na scenę Palikot – a opozycja odpowiednio drażniona kolejnymi kpinami z symboli – znów się zacznie rzucać – co przy monopolu medialnym będzie ogłoszone bezrozumnym oszołomstwem. a może i groźnym faszyzmem. I tak to w odpowiednim momencie będzie można ogłosić kolejny sukces – o ile kryzys nie przejmując się Palikotem postawi problemy, których już na opozycję nie za bardzo będzie można przerzucić – choć i to nie jest takie pewne. Wszak ostatnio PiS nie odpowiada tylko jeszcze za suszę i nadmierne opady a jego marzeniem jest wojna z widokiem Kamińskiego i Ziobry z nożami w zębach. Zapewne meteorolodzy a właściwie wyłonione spośród Nich autorytety nad tym problemem pracują. Mają jeszcze chwilę czasu.
Sądzę, iż taktyka Prezesa Kaczyńskiego w dalszej perspektywie jednak zdała egzamin.
Trudno rozmawiać, bo nie ma z kim. O pistolecie przykładanym w windzie?
Wszak w tych warunkach cokolwiek by Prezes czy np. Błaszczak nie powiedzieli, z kim by nie rozmawiali  - będzie to oszołomstwo, dążenie do wojny (najlepiej Polsko - Polskiej), zaścianek i pośmiewisko postępowej Europy. Blamaż Lisa w jego wręcz śledczej bezsilności w staraniach o wyprowadzenie Prezesa Kaczyńskiego z równowagi, może przecież być ogłoszony sukcesem obiektywnego dziennikarstwa.
To już lepiej, tymi środkami jakie się ma – nie tracąc sił, pojąć prace u podstaw i kto chce niech się przyłączy odwracając się tyłem do Tych, co to chcą zdemontować wszystko na czym stoi i zawsze stał Kraj i jego Państwowość.
Niech się sami bawią – ludziom wystarczy powiedzieć – nie macie się czego wstydzić a to margines niech się wstydzi. Na propozycję zdjęcia krzyża powinno pójść drążenie problemu finansów publicznych i rozbuchanej administracji – bo to są jedne z tych problemów które hucpą i zadymą mają być ukryte, jak świecą dymną, przed oczami publiki. Oni o aborcji – to my o wolności prasy i władzach mediów.  Związki partnerskie – pytamy o prawa mniejszości w kontekście dyskryminacji katolików itd.
Rozdmuchiwanie mgły – to jest to co realnie zatrzyma ten mechanizm destrukcyjny Państwa.
I takiej sobie udzielam odpowiedzi na pytanie o „sukces” Palikota.