|
W moim przekonaniu spotkanie z red J.Pośpieszalskim było wydarzeniem, które warto choćby w zarysach zrelacjonować– a przemilczeć owego wydarzenia nie wolno.
Są oczywiście osoby, które bezkrytycznie powtarzają znane kalumnie w stosunku do osoby Pana Redaktora, lecz gdyby i one były na sali przekonały by się nie tylko o tym jaką popularnością się on cieszy ale i oceniły by jak potrafi prosto pokazać myśl, którą prezentuje i w jak logiczny sposób to robi. Określenie oszołom – odnosi się do kogoś kto w ferworze emocji opowiada bzdury. Tu mieliśmy spokojną narrację o faktach. Bo filmy i obraz- nie kłamią. To dokumenty i ta opowieść była oparta na takich właśnie dokumentach. Czasem, dla człowieka myślącego ponad triadę fura, wyro, żyro – wstrząsających i każących wzbudzić bardzo zasadniczą refleksję. Na spotkaniu pełna sala – co dokumentują zdjęcia i to nie tylko zgrzybiałych i oszalałych staruszków. Formalnie była to promocja książki „Czy jeszcze warto rozmawiać” co było jednym z powodów, że w ogóle na spotkanie poszedłem. Ostatnio bowiem coraz częściej dochodzę osobiście do wniosku, że niestety nie zawsze warto rozmawiać. Na pewno warto i należy rozmawiać, ale tylko z ludźmi dobrej woli, co do których rzetelności i prawości jesteśmy przekonani. Jaki bowiem jest sens rozmawiać ze ścianą braku chęci słuchania? – To nie rozmowa. Nie ma tu miejsca by szczegółowo przekazywać to co Pośpieszalski mówił przez 2,5 godziny. Niewykonalne. Pomimo obiektywnie przecież długiego czasu trwania narracji, jej logika i zwartość nie pozwalała słuchaczom na oderwanie uwagi od słów i obrazu. Bo Redaktor, nie politolog przecież, nie socjolog, a rzetelny sprawozdawca i muzyk – mówił o rzeczach najważniejszych dla każdego. Każdego, czy chce czy nie chce. Można przecież nie interesować się Polską – ale jej zagrożenie – dotyczy wszystkich, z tymi co Polskę metodycznie psują włącznie – choć Ci może mają złudne nadzieje, iż ich postawa im potem zaprocentuje. Złudna to nadzieja – bo są tylko narzędziem, a narzędzia odkłada się na półkę, a często na złom. Najpierw w takim razie pokażę parę oderwanych migawek – o których jakoś media nigdy nie powiedziały. 1/Po katastrofie peron dworca tak obśmiewanej Włoszczowej. Obśmiewanej za życia Posła P. Gosiewskiego tej po prostu obciachowej Włoszczowej. A tu ludzie spontanicznie zasłali cały peron kwiatami wokół portretu Posła. Czy ktoś w Polsce wiedział, że ten fakt miał miejsce? I jaką to ma wymowę – może warto podumać. 2/ Sala Kongresowa w Wa-wie. Koncert z okazji jubileuszu Czerwonych Gitar. Jak wiemy Pospieszalski grał w tym zespole po odejściu Krzysztofa Klenczona. Cała sala wstaje i pali zapalniczki – ogniki przy piosence Biały Krzyż. Byliby tacy, którzy by powiedzieli – faszystowski obyczaj tuż przed Kryształową Nocą. To powiedzenie - to byłby właśnie koncert złej woli i – niewiedzy. Bo mało kto wie w Polsce, że owa piosenka ma klucz – los żołnierzy wyklętych, a jednym z Nich – bohaterskim i patriotycznym, był Ojciec Klenczona. Nie żadna więc gotowalnia nocy kryształowej, a pokazanie szacunku dla bohaterów, którym była ta piosenka poświęcona. Jeszcze w czasach komuny. Cenzura tego nie wychwyciła, ale ludzie i wtedy i teraz – wiedzieli. Czy ktoś w Polsce się dowiedział o takiej reakcji? Koncert był relacjonowany. 3/ Red Stankiewicz i Pospieszalski nagrali w sumie 70 godzin relacji spod Pałacu – i widać w niej lustro ewolucji narastającej agresji tzw. przeciwników Krzyża, z których wielu – bo jest w końcu zapis – zostało zidentyfikowanych nie tylko proweniencją, ale i wykazaniem zachowania, że musieli być zadaniowani. Na przykład jeden z prowokujących i rozrabiających okazał się być TW o pseudonimie „Niemiec” a zwarta grupa protestujących z emblematami na koszulkach to komplet Radnych z Nowego Dworu. To konkret. Agresja rozwijana metodycznie w tym miejscu kończy się zapisami – nie opowieściami – lżenia symboli religijnych, z ukrzyżowanym misiem, kpin z męki Chrystusa, podżegania do mordu na Tym co pozostał z tych kaczek itd. a także mordem w Łodzi, który jest faktem. Czy w Polsce była oficjalnie dostępna pełna i rzeczywista relacja z tego co działo się pod Pałacem? Nie mówię o interpretacji, a o relacji. Była – ale relacja z oszołomstwa, dewocji i to samych starszych osób. Rejestracje mówią co innego i wcale nie jednostronnie lecz rzeczywistość okazuje się być zasadniczo różna od oficjalnego przekazu. Tu owa przewrotność osiągnęła szczyty w ostatnio emitowanym spocie wyborczym, w którym agresywne zachowania są jedynie domeną obrońców Krzyża – podczas gdy rzeczywistość była - dokładnie odwrotna. Słyszał to ktoś w Polsce? – nie. Blokada. Nie ma cenzury,ale jest blokada. 4/ Blokada jak ta, którą można stwierdzić na przykładzie działań rynkowych reklamodawców. Gdy bowiem porównamy nakłady prasy tytułów marginalizowanych i właściwych – okaże się,że w sumie są one zbliżone. Czyżby więc dla reklamodawcy był ważny kolor przekonań albo skóry potencjalnego klienta – odbiorcy reklamy? Widział ktoś w Polsce taką dyskusję? I takich rzeczy można wymieniać więcej – ale pozwalają one zadać pytanie – Dlaczego Polska tego się nie dowiaduje. Wygrana Palikota przestaje być zagadką. Można ją widzieć jako logiczne rozwinięcie metod odbierania Narodowi historii i tożsamości Linia prosta jak drut. Strach przed obudzonym Narodem i triadą Bóg Honor i Ojczyzna. Przemilczanie objawów samorzutnego budzenia. W jakim absurdzie i braku logiki operujemy,zobaczmy takie czysto hipotetyczne porównanie. Nasz Krzyż – symbol naszej wiary i pamięci historycznej, jest poniewierany i to w czasie modlitwy. Przypomnijmy w tym miejscu aktywistę – motylka przy procesji Bożego Ciała Mieliśmy „zabawy” z krzyżem ułożonym z puszek po piwie i to „zimny Lech”. Śmieszne i zabawne. Ile w tym kontekście Państwo dajecie życia komuś, kto by zechciał zrobić podobną hucpę z udziałem np. Gwiazdy Dawida złożonej z parówek wieprzowych. Tu przepraszam za ten wyjątkowo skrajny przykład – ale chcę tylko pokazać jak dalece została tym „zimnym Lechem” poniżona własna tożsamość, jakiej trzeba degrengolady Państwa,by to uznało za dopuszczalne i pozostawiło bezkarnie. Wyznawca Judaizmu broni swej wiary – i tożsamości i nikomu podobne czyny nie przyjdą do głowy. Na szczęście. Ruch Palikota jest tylko rozwinięciem miejsca. Niczym nowym. Utrata tożsamości historii i wiary jest potrzebne – inaczej Narodu się nie opanuje. Pozwolę sobie zauważyć, iż owe identyfikacje okazywałem w swych tekstach nie jeden raz. Wątpliwa to satysfakcja. I choć to w istocie smutne – znajduję pewne potwierdzenie, że nie tylko ja tak myślę. A Pan Pospieszalski ma dowody materialne tego strachu przed obudzeniem się Narodu. Metoda wmówienia, że jak PiS – to hekatomba, to wojna z Rosją jak w banku. Ludzie się przekonali, choć swoje wiedzą, że ta mogła zrobić co chciała i z faktami i dowodami największej i nie spotkanej tragedii poważnej części i to dość precyzyjnie nakierowanej elity Narodu. Od mniemanej wojny – wybierali ucieczkę w „jakoś to będzie” – nie ruszajmy sprawy. I zamknięcie oczu. A zastraszenie Narodu jest potrzebne. W interesach. Całość zamykają wypowiedzi – znów dokument – nie opowieść z trzeciej ręki, a wypowiedź do kamery prawdziwych bohaterów Solidarności tej - 16- tu miesięcy. Zofii Romaszewskiej – której odebrano ostatnio – i to w klasie walczącej o równouprawnienie kobiet – status samodzielnego bytu politycznego. Jest bowiem w prezentacji jedynie żoną „tego” Romaszewskiego. Za to pada to trudne słowo – zdrada elit. To, jak się to ma pojawić w oficjalnym obiegu? Polska ma nad tym nie deliberować. Zostały powiedziane i są do pokazania ważne słowa Ewy Kubasiewicz i Krzysztofa Wolfa, prawdziwych legend i świadków wspaniałej 16-to miesięcznej Wolnej - w zniewolonym kraju - Solidarności. Opartej na wspólnocie ludzi. Czy w Polce ktoś o Tych Osobach słyszał? Ich ma nie być. A to są Ci, co nie dla żartów i z możliwością pisania w więzieniu – siedzieli i to nie w jednym więzieniu i nie przez parę miesięcy. I najważniejsze zdanie – a mówił je nam już bardzo dawno temu Jan Paweł II Wolność jest w nas, w naszym mózgu. Dodam – tam jest też – logicznie biorąc – i zniewolenie tam się znajduje u źródeł. To też wiele osób wie. Tyle, że społeczeństwo jest zdradzone przez elity. Dodam w zakończeniu, że w mojej ocenie, rzeczywiste elity się odbudowują ale poza tymi zepsutymi. Inaczej się nie da. I w tym jest nadzieja.



Spotkanie zorganizowały Wydawnictwo "M" i Klub Krakowski Gazety Polskiej |