Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Co tam Panie w polityce Manipulacja słowem faszyzm
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Manipulacja słowem faszyzm PDF Drukuj Email
Co tam Panie w polityce
niedziela, 20 listopada 2011 08:48 | Wpisany przez fsd

Dla uniknięcia ocen, iż mój wywód jest stronniczy, nieprawdziwy zacznę od przypomnienie wziętego prosto z encyklopedii definicyjnego przybliżenia takiego  określenia jak faszyzm. Przypomnijmy więc:

Faszyzm  to doktryna polityczna  sprzeciwiająca się demokracji parlamentarnej, głosząca kult państwa (totalitarne silne przywództwo, terror państwowy i solidaryzm społeczny). I dalej encyklopedia mówi; Następujące elementy są najczęściej wymieniane jako integralne części faszyzmu: nacjonalizm, etatyzm (w szerszym znaczeniu często utożsamiany z interwencjonizmem państwowym),  militaryzm,  imperializm, totalitaryzm, antykomunizm,  korporacjonizm, populizm, kolektywizm oraz opozycja do politycznego i ekonomicznego liberalizmu.
Dla nas kojarzy się on z czymś po prostu strasznym, niepożądanym, czymś czego się należy bać. Że obawy te są w zupełności racjonalne, oparte o doświadczenie – dowodzić nie trzeba. Tak więc jest zrozumiałe, że nazwanie kogoś faszystą automatycznie wyłącza go z życia publicznego – dla  opinii taki ktoś jest spalony.
I słusznie.
Jeśli tylko owa nazwa odpowiada prawdzie.
Tym samym powstaje wielka pokusa, by tego określenia postawy, użyć doraźnie jako paralizatora, pałki, broni do eliminacji przeciwnika w dyskusji politycznej w życiu publicznym. Mając jeszcze na dodatek w pełni dyspozycyjne media – ma się już tylko jeden krok do pozyskania pełnej akceptacji społecznej dla eliminacji opozycji czyli do likwidacji podstawowych mechanizmów demokratycznych. Błoto medialne, prowokacje umiejętne podsycanie nastrojów, ogłaszanie, iż każde zdanie różne od jedynie słusznej wykładni faktów to ksenofobia, choroba umysłu – przyzwyczajają ludzi do tego w czym wcześniejsze pokolenia żyły długo – do życia w krainie niewoli umysłu. Wielka to pokusa. Prawda i rzeczywistość idą w kąt. Mało tego, pojawia się myśl – a jakby pozory takiej rzeczywistości wykreować? I tak to, swoboda  myślenia – zakazana książka staje się synonimem sabotażu postępu. Ten świat kiedyś już był, faszyzmem nawet się nie nazywał – ale ideologicznie – nie da się ukryć - miał ten sam rodowód. Dziś ten system nie na darmo bywa pokazywany raczej jako zabawna kraina absurdu soc- nierealnego. Ci którym brakuje osobistego doświadczenia w tym zakresie, swojej sytuacji nawet nie skojarzą, a tamte absurdy – dla nich, nadają się tylko do surrealistycznego kabaretu, wycieczek  dla bogatszych po mieście socjalizmu i oglądania „kultowych” filmów. Granice znaczeń się zacierają i tym samym ludzie łatwiej połykają fałsz jako prawdę. Gloryfikacje „kultowych” rzeczy nie są stosowane na darmo.
Tak więc, gdy określenie to jest użyte właściwie, odnosi się do rzeczywistości, do faktycznych przekonań i zachowań – to jego użycie jest jak najbardziej konieczne. Jednak gdy jest użyte bez związku z rzeczywistością – to co wtedy? Mówimy wprost o manipulacji .
Nie mam zamiaru dywagować nad każdą z tych składowych encyklopedycznej definicji, zwłaszcza w kontekście faktów tworzonych dziś przez administrację ewidentnie idącą w kierunku posiadania władzy totalnej czyli całościowej nad wszystkim. Że jest to dzisiejsza rzeczywistość dążenia do posiadania władzy totalnej w ramach formalnej różnorodności – od mediów poprzez Szkolnictwo, Naukę itd. już właściwie nie trzeba dowodzić. Wątpiącym można tylko zaproponować do zastanowienie się, ale koniecznie samodzielnego, bez udziału GW i Pana Lisa, choćby nad zestawem zmian w mediach, nad rzeczywistym kształtem i rolą konsultacji społecznych, a także nad istnieniem i rzeczywistą rolą rzeczywistej opozycji w samorządach lokalnych.  
Dziś w tym mętliku pojęć doczekaliśmy się, iż młoda osoba na pytanie, kto to jest faszysta udziela odpowiedzi „prawidłowej”. Wedle Niej jest to ktoś, kto na sztandarze niesie słowa ”Bóg Honor i Ojczyzna”. I tak to; Obrońcy Krzyża – to faszyści,modlący się na Krakowskim Przedmieściu- faszyści, Mówiący   o patriotyzmie – faszyści.
Znaczy się, że przez wieki nasi przodkowie to byli chodzący faszyści – bo dla Nich całe Państwo stało na właśnie Bogu, Honorze i czci dla Ojczyzny. Wprost, jak się okazuje wedle diagnoz  „politologa – parlamentarzysty z woli Narodu”  faszyzm wyssaliśmy od matki po przodkach jako cechę narodową. Nazywa się ona zmorą Patriotyzmu. Bo i takie określenia są używane przez poprawnych politycznie publicystów.
Sami krwiożerczy ludzie.
Jest lepszy sposób na likwidację Narodu? Można tylko zapytać – po co? I dlaczego Naród tak przeszkadza.
Czyżby była jakaś trudność w rozróżnieniu nacjonalizmu od patriotyzmu - na przykład?
Może wiedzą to Poseł Kalisz albo Biedroń albo jeszcze lepiej Pani Thun. Ta nie widziała bojówek Niemieckich, ale Jej środowisko wie, że zajścia 11.Listopada zorganizował PiS. Widać ma w swej gestii Policje – bo to ta pałowała niewinnych ludzi, pewnie i sądownictwo – skoro skazany zostaje pobity, a nie bijący.
Polska została dziś ogłoszona najbardziej homofobicznym i nietolerancyjnym, wrogim dla emigrantów krajem Europy. Ni z gruchy ni z pietruchy. Wyszło widać z jakiś badań. Jakich? Któż to wie?
Solidarni 2010 – mówiący o konieczności wyjaśnienia spraw ewidentnie niejasnych związanych z katastrofą Smoleńską – to też faszyzująca grupa. A katastrofa? Owszem duża – ale ileż ginie na drogach? Podnoszą, że to kwestia godności i jakości Państwa – znaczy faszyści. Mówienie o katastrofie – to granie trupami. I ludzie to kupują, co mnie najbardziej zadziwia i nakłoniło mnie do powyższej i poniższej refleksji..
Zastanówmy się komu i do czego jest potrzebna ta gigantyczna manipulacja tak strasznym słowem.
Słowem, które zabija. Bo i faszyzm zabijał.
Zastanówmy się gdzie możemy rzeczywiście znaleźć ślady owej ideologii.