Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Co tam Panie w polityce Co nas czeka w krakowskiej polityce?
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Co nas czeka w krakowskiej polityce? PDF Drukuj Email
Co tam Panie w polityce
sobota, 31 grudnia 2011 15:13 | Wpisany przez Edward Brożek

Mamy dwa lata bez wyborów, więc powinno być nieco spokoju. Choć nie bardzo w to wierzę. Drobny incydent z wczorajszego dnia mnie mocno zastanowił. Z noworocznymi życzeniami odwiedziłem jedną z krakowskich instytucji. 

Posadzono mnie przy stoliku i zaczęliśmy –przy dobrej kawie i ciastkach- oceniać mijający rok i snuć prognozy na przyszły. Ton rozmowy był mocno pesymistyczny co mnie nieco zdziwiło, bo tak na zewnątrz firma się rozwija, inwestuje i sprawia wrażenie, że jakikolwiek kryzys ich omija szerokim łukiem. Po kilku minutach narzekania pokazano mi kilka, jeszcze niewypełnionych pism, zaadresowanych do Zarządu Regionu Małopolska PO   z …rezygnacją z członkostwa w tej partii.  Wiedziałem, o sympatii zarządu tej firmy do PO, ich zaangażowaniu w wybory samorządowe w 2010 i parlamentarne w 2011r, a  tu przygotowywanie takich stadnych rezygnacji. Zapytałem więc o motywy; no i usłyszałem cała listę nawet nie pretensji, tylko smutnego stwierdzenia faktów. Nie chcę wnikać za bardzo w konkrety, ale generalnie chodziło o to, że osoby, którym pomagali i odniosły one wyborczy sukces, natychmiast po wyborach o tych szerokich rzeszach pomagających zapomniały. Nawet nie chodzi o jakieś osobiste korzyści na które w ich przypadku nikt nie liczył, tylko o generalne rozwiązania przyjazne dla działalności biznesowej.  I oni teraz muszą świecić oczyma przed swoimi pracownikami,  którym zapewne przekazywali jakieś wyborcze obietnice kandydatów. I  to też jest powodem frustracji.
Ten epizod połączyłem sobie z powstaniem Stowarzyszenia „Tak.Kraków”  i  oświadczeniem  Prezydenta Majchrowskiego z 22 grudnia 2011r  którego fragmenty przytaczam poniżej:
W związku z ponownym odrzuceniem przez Radę Miasta Krakowa projektu uchwały urealniającej budżet miasta na 2011 rok oświadczam:
1. Przygotowany projekt uchwały był wynikiem zaleceń sformułowanych przez Nadzwyczajną Komisję RMK ds. reformy Finansów Miasta oraz przez audytora generalnego UMK - budzi więc moje zdziwienie, że radni zlekceważyli swoje własne zalecenia, kierowane pod moim adresem.
3. Pomimo trudnej, ale stabilnej sytuacji finansów miasta,(…), trudno oprzeć się wrażeniu, że destabilizacja finansów miasta podejmowana przez radnych ma w efekcie doprowadzić do ustanowienia zarządu komisarycznego PO w mieście. (podkreślenie moje: E.B.)
      Jako gazeta, dosyć nieopatrznie poparliśmy Prezydenta Majchrowskiego w wyborach na trzecią kadencję. Liczyliśmy, że Prezydent „ruszy ostro do przodu” nawet w dziele reorganizacji swojego urzędu. Tymczasem po wyborach Majchrowski dokonał kilka dziwnych nominacji , które –moim zdaniem -nie miały najmniejszego sensu. Pierwszy przykład z brzegu: po co  było powoływać P. Srokę na wiceprezydenta choć doskonale sobie z propagowaniem Marki Krakowa radziła i radzi  p. Piątkowska, czy Filipowi Szatanikowi  dodawać jeszcze szefa. Dziś widać, że propozycje Stanisława Kracika zreformowania UMK po pierwsze dałyby oszczędności finansowe, a po drugie „przewietrzyłyby” niektóre wydziały, które tego pilnie wymagają, np. Wydział Mieszkalnictwa.  Tylko na podstawie  opinii w jednej sprawie,  można też odnieść wrażenie, że poziom prawników w magistracie  nie należy do najwyższych.
Tak się złożyło, że  przysłowiowe „konfitury” nadal trzyma pod kluczem Majchrowski, a rzesze członków Platformy muszą się w większości obchodzić smakiem. Więc może stąd taka frustracja wśród partyjnych dołów PO i  „kombinowanie”  we władzach tej partii jak temu zaradzić. Choć to wygląda nieco kabaretowo, że nominalnego szefa PO w Krakowie dla mnie wiarygodnego  Łukasza Gibały nigdzie nie widać, a na lewo i prawo krytycznie wypowiada się o sytuacji w mieście poseł Ireneusz Raś. I to chyba jego miał na myśli Prezydent Majchrowski pisząc o chęci wprowadzenia w Krakowie zarządu komisarycznego przez PO. A wówczas otworzyłby się worek ze stanowiskami dla – dziś sfrustrowanych – członków PO szczególnie opcji „rasiowej”. 
Z uznaniem obserwuję działania Jarosława  Gowina na stanowisku Ministra Sprawiedliwości. Nie jest mu lekko, ale reformatorom zawsze jest ciężko. Popieram zapowiedź likwidacji małych sądów i widzę jaki występuje przeciwko temu opór. Uważam, że bezwzględnie należy zlikwidować sądy w miastach, które są stolicami powiatów od czasu ostatniej reformy administracyjnej. Natomiast należy zachować sądy w miastach, gdzie te sądy egzystują od dawna. Najlepszy przykład to dwa miasta powiatowe: Wieliczka i Bochnia. Wieliczka ma sąd od niedawna i powinno się go zlikwidować, natomiast sąd w Bochni – jeden z najstarszych sadów galicyjskich- zachować.