| Wyjazdowy „czwartek ekologiczny” |
|
|
|
| Ekologia |
| piątek, 17 kwietnia 2009 13:47 | Wpisany przez Dr inż. Feliks Stalony - Dobrzański |
|
Powyższy wstęp był niezbędny po to, by naświetlić doradczo – konsultacyjną, ale i statutową rolę członków naszego Klubu w spotkaniu z Radą Dzielnicy XVIII dot. projektu umowy społecznej w sprawie lokalizacji spalarni odpadów, jako wyjazdowej formy „czwartku ekologicznego”. Wyraźnie należy powiedzieć, iż ta umowna w końcu forma organizacyjna, w sposób zasadniczy i z dobrej woli oraz społecznego zaangażowania, została wspomożona przez udział Osób spoza Klubu, Są to osoby merytorycznie doskonale zorientowane w temacie. Pani dr.inż A.Generowicz będąc pracownikiem naukowym PK od lat zajmuje się tematem odpadów. Pan mgr.J.Oczkowski swoje bogate doświadczenia i w sprawie odpadów i w sprawie kontaktów z Urzędem zebrał jako znaczący uczestnik Stowarzyszenia „Zielona Barycz” zaś red.E.Brożek ma swe bogate doświadczenia w kontaktach z mediami, i ma w związku z tym głęboko przemyślana kwestię pojęcia „konsultacje społeczne” i „negocjacje”. Brał też zresztą - wraz ze mną - znaczący udział w obradach i opracowaniu dokumentów końcowych Społecznego Forum Konsultacyjnego (medialnie zwanym Okrągłym Stołem Śmieciowym). Warto chyba też dodać, iż nasze, Klubowe, doświadczenia w sprawie gospodarki odpadami są oparte o zainteresowanie tym tematem od lat dwudziestu, w tym i w opracowywaniu uwag do kolejnych dokumentów i w organizacji kolejnych , 4-ech już Forów tematycznych. Tym samym – śmiało można powiedzieć, iż Rada Dzielnicy XVIII została społecznie wspomożona w przygotowywaniu umowy, która jest ważna nie tylko dla tych dwóch stron relacji - Miasta i Dzielnicy. Ten pakt, umowa, ma też i inną, niezwykle ważną rolę, której nie wolno pominąć, a która wydaje się być zupełnie niedoceniana. Oto po raz pierwszy się zdarzyło, że odstąpiono od filozofii sprzeciwu, która do tej pory, samoniszcząco dla kształtowania świadomych decyzji obywatelskich, bywa postrzegana jako źródło sukcesów – a to wyborczego, a to biznesowego, a to w końcu i doraźnego w każdym z tych wymiarów – ale nie sukcesu gospodarskiego czy środowiskowego. Z tego powodu, poważne, dosłowne i zobowiązujące potraktowanie tej umowy, więc w moim przekonaniu powszechnym i praktycznym testem na wiarygodność Władzy. Ta, tak w ogóle, zawsze chce się uwiarygodnić – ale do tej pory to uwiarygadnianie się, odbywało się jedynie na zasadzie nie spełnianych deklaracji (patrz Zielona Barycz choćby) – lub symbolicznego tu określenia „tępienia watah” (to cytat z ust polityków propagujących miłość i zarzucających nienawiść swym adwersarzom). Tak to dużej wagi nabiera to, że Rada Dzielnicy, jako absolutny prekursor zobaczyła, że prawdziwy sukces leży w ściśle autorskim i możliwie oddalonym od dosłownych deklaracji politycznych, działaniach pozytywnych na rzecz społeczności. Coś chcą uzyskać dla Dzielnicy. Zobaczyli szanse. Można, i właściwie czasem należy, nie kochać Pana Prezydenta Majchrowskiego – bo jest za co, ale też i nie można nie podejmować tematu tylko dlatego, że pojawia się on za Jego Prezydentury. Wiedzieć kto jest kto, i w co gra, to jedno, a umieć sprecyzować swe cele i do nich dążyć – to drugie. Byle dążyć skutecznie, a nie po trupach, nie patrząc na koszty. Ta filozofia najwyraźniej już ludziom coraz to bardziej nie odpowiada i to bez względu na opcję polityczną. Jako obywatel oczekuję kłótni w Sejmie czy Radzie Miasta, ale nie akceptuję kłótni i reakcji na zasadzie „na złość babci odmrożę sobie uszy”. Łatwość manipulacji takimi reprezentantami ich kompromituje, na równi z nieumiejętnością trzeźwej oceny sytuacji. Trudno w takiej krótkiej informacji przekazać, jakie w trakcie spotkania a konkretnie wnoszono uwagi do projektu owej umowy społecznej – ale parę z nich dla samej ilustracji może warto przytoczyć. Zacznijmy od zapisu celu umowy. Miasto by chciało by umowa była spisywana dla realizacji zadania inwestycyjnego. Zauważmy, że to jest cel Miasta, ale istotnym celem i to dla obu stron jest pozyskanie zgody społecznej na tą inwestycję. Społeczność tej inwestycji wszak nie realizuje. Dalej, ważne jest zidentyfikowanie problemu nie na poziomie koncertu życzeń, a słusznego i opartego w prawie oczekiwania działań, które by spowodowały, że inwestycja w terenie Dzielnicy nie tylko nie pogarszała ale poprawiała stan środowiska. Postawa racjonalna w odróżnieniu od roszczeniowej i to wyrażanej często z „opóźnionym zapłonem” jest o wiele bardziej korzystna jako wyjściowe określenie swych oczekiwań w negocjacjach a nie siadanie do stołu jest po prostu błędem dającym de facto wolną rękę decydentowi. I straszenia UE, Trybunałem nie są dobre bo ich skuteczność może być w tych warunkach wiązana wprost z siłą poszczególnych nacisków lobbystycznych – w tym mody na politycznie poprawne hasła. Zauważmy jak zmienia się nawet w samej Unii podejście GMO (ktoś nagle zauważył że owady giną, co łamie ekosystem, biopaliwa nie są znów takim ratunkiem, globalne ocieplenie i lobbing wokół emisji CO2 różne ma twarze a i „ekologiczność” takiej energii jak np. wiatrowa może być dyskutowana). Daje to podstawy do zastanowienia się nad tym jak ważne może być i w świetle obowiązującego prawa skuteczne, bardzo przemyślane użycie w tej umowie pojęcia „zrównoważony rozwój” Oczywiście prace nad tą umową pomiędzy społecznością lokalną a Władzami – trwają i chwilę trwać będą. Oby tylko ta dobra wola wielu osób nie tylko zaowocowała ale i została zauważona przez Władze w szerszym kontekście ogólnego interesu społecznego. Miejmy nadzieję że nie zostanie to potraktowane jako wypełnienie jednego z punkcików koniecznych do realizacji jednego zadania – budowy spalarni. Tak nawiasem mówiąc – zauważają Państwo tą niby drobną różnicę? Oficjalnie – to Zakład Termicznego Przekształcania Odpadów a po prostu spalarnia. W czym rzecz? - To już temat na następny felieton ale warto ten problem zauważyć. To nie jest tylko sama semantyka. Na ile Dzielnica skorzysta z naszej refleksji i społecznie wyrażanej opinii – to już jest inna kwestia Bo Miasto w tym względzie pozostaje w sferze deklaracji. Przynajmniej na to wygląda po prawie półrocznym okresie od zakończenia obrad SFK.
|











Tak zwane czwartki ekologiczne są w Polskim Klubie Ekologicznym rutynową formą codziennego działania klubowego.