| Konieczny epilog do tekstu w sprawie odpadów |
|
|
|
| Ekologia |
| czwartek, 06 sierpnia 2009 15:31 | Wpisany przez dr inż Feliks Stalony- Dobrzański |
|
No dobrze – powiedzmy, że masz rację, iż sprawy nie są realizowane rozsądnie. Wręcz zmierzamy do nieciekawych skutków. I na logikę, nawet możesz mieć rację. Czyli innymi słowy jeśli twoim zdaniem wykonanie szwankuje – no to powiedz – jakie ma być ono dobre. Tu się nieco rozsierdziłem, choć ogólnie - uznaję zasadność takiego stawiania problemu. Dlaczego mnie to rozsierdziło, choć wydaje się to być dobre postawienie sprawy? Proszę się tylko zastanowić.
Lata całe – pracują zespoły, wykonują kolejne ekspertyzy, kolejne Plany są uchwalane, Decydent opiera się jak na opokach na euroinżynierach, którzy de facto (nie de jure oczywiście) jako eksperci, podejmują zań decyzje i rezultat jest taki, jak opisuję – to przepraszam, ale na jakiej podstawie się oczekuje, że ja, jako jeden człowiek, tak jak u cioci na imieninach, na kolanie, mam wypisywać receptę na lekarstwo na całe zło? Po raz kolejny mam być protekcjonalnie potem poklepany po ramieniu jak rzewny harcerz alibo za przeproszeniem naiwny NGO? To już ćwiczyłem. Na pewność siebie – by inaczej tej postawy decydentów trudno nie nazwać – nie tylko doradzanie bez pytania o zdanie jest bez sensu, ale i w ogóle lekarstwa nie ma. W tych sprawach lekarstwem są tylko w y b o r y. I to dlatego też społeczeństwu różnymi metodami wmawiana jest postawa, „po co Ci iść na Wybory” choć oficjalnie zawsze namawia się „idź na wybory”. Perspektywa masowego udziału w wyborach, a jeszcze do tego w wyborach opartych o system jednomandatowy, to w istocie musi być zupełnie koszmarna wizja burząca spokój tego typu władców. W obecnym stanie rzeczy, za pomocą relatywnie małej grupki swych fanów, władcy mają zagwarantowaną na nowo władzę, bez względu na to, co czynią dziś. Znają to Państwo doskonale. Kiedyś też trzeba było wybrać się do okulisty i laryngologa, bo co innego się słyszało, a co innego się widziało. Dziś Decydenci i całe Ich towarzystwo, bierze kasę za istnienie, dysponuje publicznym pieniądzem (mówiąc oczywiście w skrócie) i jeśli uważa, że to co się mówi to nic nie znaczące ogólniki – to co? Ma się Ich uszczęśliwiać, instruować, gołymi rękoma naprawiać, a Oni łaskawie potem powiedzą – no właśnie mówiliśmy, to wiadomo itd. Jak wiadomo – to dlaczego nie robią tak by przybliżać się realnie do wysokiego stopnia segregacji – u źródła, w ogóle segregacji odpadu (będzie chwalba, bo zmiana np. z 2% na 4% to jest jakby nie było wzrost o sto procent, itd. Jak brzmi i jak wygląda w papierach!), itd. – i tak do samego końca systemu. I po raz kolejny – przeinaczą sens, przerzucą odpowiedzialność – możliwości są olbrzymie. Na przykład – po trzech kwartałach starań o to by współorganizować Forum o którym za chwilę, można było się dowiedzieć, iż nie dochodzi ono do skutku z naszej winy. Trzeba mieć opanowaną sztukę trzymania nerwów na wodzy. Bo gdy te puszczą – nie masz racji. Zresztą – skoro nie należysz do towarzystwa to i tak jej nie masz z definicji. Dlatego, w obecnym stanie rzeczy trzeba poczekać na czas refleksji wyborcy, ten będzie miął szanse porównać to, co dziś mówię, z tym co będzie za ten już niedługi czas i wtedy być może się zastanowi czy pozostawić u steru Tych co tylko wiedzą najlepiej. Ja na pewno wiem, że nie wiem najlepiej, wiem też, że moja prawda nie jest jedną i objawioną, wiem, że na świecie takie problemy się załatwia i to nie tylko z „takim społeczeństwem” do którego ja z kolei mam pełen szacunek, bo dziś działa właśnie racjonalnie – zgodnie z tym, i w tych ramach, jakie Mu wyznacza decydent swoimi zarządzeniami i rozwiązaniami. Obywatel po prostu tylko wykorzystuje jak się da dla siebie najlepiej, te możliwości działania jakie Mu stwarza Decydent.
|











Po ukazaniu się w krakowska.info tekstu, który uważałem już za zamknięcie ciągnącego się długo tematu odpadów w Krakowie, usłyszałem skądinąd bardzo słuszną uwagę.