|
Jak w każdej sprawie – zdania uczonych są podzielone. W końcu taka jest Ich rola – przedkładać – byle rzetelne – argumenty – za i przeciw danej sprawie wraz z realistyczną oceną skutków tych składowych. A co komu odpowiada? Niech sam decyduje. Taka jest istota samodzielności decyzji, a nie przenoszenia jej na eksperta.
Na przykład spec od materiałów powie – ten materiał jest lekki, ale nie za bardzo wytrzymały – a ten jest ciężki i bardzo wytrzymały. Trzeci doda; no tak! – ale ten pierwszy jest odporny na korozję, a ten drugi mniej, ale za to, wytrzymuje wysokie temperatury pracy itd. To użytkownik musi sobie wybrać materiał. Ma wiedzieć, dojść do przekonania, który z materiałów użyć. Nie inaczej jest z innymi decyzjami. Przykłady można mnożyć – a ilustrować będą one zawsze, że – różne opinie nawet w odniesieniu do tej samej sprawy, nie są niczym dziwnym, a są czymś dobrym, pozwalają na wybór, na ocenę jakości argumentów – dają samodzielną decyzję. Kłótnia – byle nie po to by przeciwnika w polityce „miłości” zadusić – co ostatnio przecież stało się ersatzem wykonywania deklarowanego programu – w istocie jest dobra, twórcza. Oczekiwanie, by te opinie były w pełni jednogłośne jest prostym dowodem na oczekiwanie, iż to ktoś nas zwolni z dokonywania wyboru, oceny jakości argumentacji. Zwolni z myślenia i z odpowiedzialność za los. Znacząca – by nie powiedzieć przeważająca część środowiska naukowego – delikatnie mówiąc wątpi w coś takiego, jak globalne ocielenie. Mimo Niezwykle Ważnych i Międzynarodowych Konferencji i Ustaleń. Wręcz raczej mnie szokuje i w najwyższym stopniu niepokoi to, iż na tych spotkaniach panuje pełna zgodność. Aż dziw bierze. Dopuszczana jest do głosu jedynie słuszna opinia o charakterze wyroku; globalne ocieplenie jest, jest faktem, który zagraża cywilizacji. Nie przemawia; ani skala porównania oszacowań emisji naturalnych i tych od cywilizacyjnych, nie przemawia to, że ewentualny wpływ na procentową część całości, tej całości nie zmieni, że w naturze mamy cykle o bardzo długim okresie, że ile lat jest w ogóle badana dziura ozonowa? itd.
Dość jest oczywistym – iż w tych sprawach, pod niezwykle ważnymi hasłami, są w istocie wsadzone bardzo przyziemne elementy wpływu na gospodarkę poszczególnych krajów. Wielkie gospodarki do tego nurtu nie dają się włączyć, a jeśli już, to dyktują w tej konwencji warunki korzystne tylko dla siebie. Dziwić się nie ma czemu – ale i poddawać – z jakiego powodu? Z politycznej poprawności? Pozostając w tej logice, nie dajmy się jednak też zwariować – stwierdzeniami, iż ostatnie dni ostrej zimy, są dowodem na brak globalnego ocieplenia. Co ma piernik do wiatraka? Użycie tego argumentu – odbije się zaraz rykoszetem, po przejściu – a z natury przejdą – mrozów. Globaliści – ociepleńcy, natychmiast podniosą, że mrozy to rzeczy chwilowe i będą mieli rację i do średniej te parę dni nie wnosi dużo albo i nic. Proszę zauważyć – ten sam argument dotyczący natury procesów o długiej zmienności użyją – ale za tezą (bo to nadal jest tylko teza i tylko teza) o globalnym ociepleniu. Po co prowadzić takie dyskusje. Ludzie zajmujący się długofalowymi cyklami klimatycznymi raczej są skłonni mówić o tym, że jesteśmy w końcowej (choć z naszego punktu widzenia tysiące lat – to jest jednak wieczność) fazie dochodzenia do dużego oziębienia globalnego. Mówi o tym kształt toru obiegu ziemi wokół słońca. I to jest argument – a na niego odpowiedzi jakoś w powodzi histerii, ze zaraz a zostaniemy zalani powyżej Pałacu Kultury i Nauki, jak nie było tak nie ma. Po drodze mamy jeszcze parę możliwych spotkań ziemi z innymi ciałami – ta więc racjonalne jest mówienie o lobbingu wokół globalnego ocieplenia jako o lobbingu gospodarczym Stan – obiektywnie rzecz biorąc olbrzymich problemów po pojawieniu się fali mrozów raczej dowodzi jak dalece, realny stan techniki jest niedostosowany do natury. No i w jakim stanie jest nasza energetyka po światłych zmianach. Elementarz – wycinanie i utrzymanie w duktach leśnych w odpowiedniej odległości linii lasu od linii przesyłowej, ucinanie gałęzi od strony tej linii (drzewo jeśli się złamie, to w stronę odwrotną, a nie na trakcję), odpowiednie wykonanie samej linii przesyłowej – to wszystko wymaga środków, które odbiorca w końcu przecież – wnosi. Jest raczej zasadne pytanie, czy aby na pewno te środki są wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem, bo to nie jest w istocie zwykła transakcja kupna – sprzedaży, tylko rodzaj dyktatu. W nim, cena samej energii – to jest tylko część. Mam więc jako płatnik prawo zapytać – za co właściwie zapłaciłem w tym „przesyle”– czyli do tego, bym się dowiedział w końcu, czy ten produkt, za który płacę – czyli energię - jednak otrzymałem o dobrej jakości i w dobrym opakowaniu. Za te właśnie płacę wedle uznania Firmy – jakby automatem.
Od wieków ludzie mieli i paleniskowe kuchnie domowe i sanki. Dziś są one w zaniku, co wynika z jakiegoś głębokiego przekonania, iż oto technika zapewni zawsze bezpieczeństwo bytowe. Technik wie jak jest to irracjonalne przekonanie. Dalekie od 100% - owej pewności. Ta nie jest zagwarantowana nawet samolotom i promom kosmicznym w końcu w jednostkowych a nie milionowych wykonaniach Dziś jakaś Pani narzeka na tak skandaliczny stan odśnieżania – nie może Ona przejechać wózkiem dziecinnym. Rozbawiła mnie owa pani. A sankami nie łaska – paniusiu? Zagrożenie życia w wielu przypadkach jest faktem. Mróz zbiera żniwo na wiele sposobów – ale warto się zapytać, czy aby ta ślepa wiara w ocielenie, bezpieczeństwo zapewniane techniką, pycha wobec przyrody i używanie haseł dla celów polityczno-gospodarczych, nie jest jakąś składową zwiększającą skutki i w sumie to obiektywne niebezpieczeństwo niesione przez przyrodę. Tak tylko, dla przypomnienia, jak to nie tak znów drzewiej bywało – pokazuję widok ul Kanoniczej w czasie jednej z zim lat 60-tych. Czy ktoś mówił wtedy, że zima zaskoczyła? Nie! Znaczy mówiono, tak jak i mówiono o niegrzecznych kelnerach – co było szczytem ostrości satyry tamtych czasów. Po prostu praktycznie nie odśnieżano miasta i komunikacja chodziła w kratkę. Czyli urzędowo było dobrze. Czy to cokolwiek usprawiedliwia dziś? Nie. Wyjaśnia tylko, że ludzie już na pewne rzeczy się po prostu nie godzą. I tyle. Warto to zauważyć a do techniki mieć racjonalne podejście.
|